Nie jednogłośnie, ale bez głosu sprzeciwu. Tak jak przewidywaliśmy, ustawa pozwalająca na zbieranie danych o wynagrodzeniach pracowników ochrony zdrowia przeszła przez Sejm w ekspresowym tempie i być może już za tydzień znajdzie się na biurku prezydenta. Oczywiście, jeśli Senat nie wprowadzi do niej poprawek.

Fot. Piotr Molęcki / Kancelaria Sejmu
- Ustawa to pierwsza, ale prawdopodobnie nie ostatnia systemowa zmiana
- Z naszych informacji wynika, że do Senatu ustawa idzie z jasnym przekazem: żadnych poprawek
- Może dojść do efektu, którego MZ ani nie planuje, ani nie chce – podwykonawcy „urosną w siłę” i szpitale będą tracić pracowników na ich rzecz
- Dlaczego posłowie PiS nie zagłosowali „za”? Większości nie zyskały poprawki zgłoszone przez klub
- W pytaniach poselskich wybrzmiewały pytania dotyczące wykorzystania danych po ich zgromadzeniu
Ustawa to pierwsza, ale prawdopodobnie nie ostatnia systemowa zmiana, skutek tsunami, jakie wywołało ujawnienie zarobków młodego lekarza, który praktycznie na początku drogi zawodowej zarobił w ciągu roku z działalności leczniczej ponad 1,5 mln zł. Sprawa jest rozwojowa, a wstrząs spowodował, że mimo ewidentnych „niedoróbek” ustawie nie sprzeciwił się żaden klub parlamentarny – jedynie PiS wstrzymało się od głosu.
Z naszych informacji wynika, że do Senatu ustawa idzie z jasnym przekazem: żadnych poprawek. Jeśli trzeba będzie, ewentualne korekty „wprowadzi się” potem. Chodzi o to, by prezydent Karol Nawrocki musiał podjąć decyzję jak najszybciej, gdy opinia publiczna kipi oburzeniem na zarobki lekarzy. Niezależnie od tego, na ile owo oburzenie jest zasadne, rząd chce postawić kropkę nad i.
Co może wymagać korekty? Ustawa, jak podnoszą eksperci, może problemu wcale nie rozwiązać: nakłada bowiem obowiązek przekazywania danych o umowach na PESEL i numer PWZ. Poza tym są jednak spółdzielnie zrzeszające profesjonalistów medycznych, przede wszystkim lekarzy. Może więc dojść do efektu, którego MZ ani nie planuje, ani nie chce – podwykonawcy „urosną w siłę” i szpitale będą tracić pracowników na ich rzecz, przez co negocjacje stawek staną się (jeszcze) trudniejsze. Warto przypomnieć, że gdy rok temu ówczesna minister zdrowia Izabela Leszczyna kreśliła zarys zmian w zasadach pracy lekarzy, mówiła m.in. o wykluczeniu umów ze spółdzielniami – szpitale miały móc zawierać kontrakty tylko z indywidualnymi lekarzami (i innymi medykami).
Uchwalona przez Sejm ustawa wiąże informacje o wynagrodzeniach medyków z numerem PESEL lub numerem PWZ, dzięki czemu AOTMiT zyska informacje o pełnym wymiarze wynagrodzenia uzyskiwanego przez pracownika ochrony zdrowia, uzyskiwanego w więcej niż jednym podmiocie. Za uchwaleniem nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej zagłosowało 253 posłów, nikt nie był przeciw, wstrzymało się 177 parlamentarzystów. Byli też nieobecni – na liście m.in. premier Donald Tusk.
Dlaczego posłowie PiS nie zagłosowali „za”? Większości nie zyskały poprawki zgłoszone przez klub – Janusz Cieszyński proponował m.in. szybkie uruchomienie portalu, na którym publikowane byłyby wszystkie informacje o konkursach ogłaszanych przez szpitale, szukające kadr medycznych.
Zgromadzone przez AOTMiT dane mają być wykorzystywane do prac analitycznych, które – w co wierzą politycy – pozwolą zapanować nad problemem „oburzająco wysokich”, „nieetycznych” (takie określenia padały w trakcie dyskusji) zarobków. Podczas czwartkowego drugiego czytania projektu Marta Golbik (KO) przypominała, że informacje o bulwersujących stawkach, jakie szpitale płacą lekarzom, ukazują się już od dłuższego czasu, ale „wszystkie rządy bały się dotykać tego tematu” (warto jednak zauważyć, że pierwsze informacje o fakturach znacząco przekraczających 100 tys. zł, wystawianych przez specjalistów, ukazały się stosunkowo niedawno, bo jesienią 2024 roku). Wyraziła nadzieję, że procedowany projekt będzie pierwszym krokiem w kierunku „kompleksowych rozwiązań” dotyczących wynagrodzeń medyków.
Joanna Wicha (Lewica) wskazała te rozwiązania: po pierwsze, określenie stawek maksymalnych oraz ewidencja czasu pracy (przede wszystkim lekarzy). Posłanka powiedziała, że powinien zostać także wprowadzony zakaz łączenia pracy w sektorze publicznym i prywatnym, by nie dochodziło do konfliktu interesów.
Witold Tumanowicz (Konfederacja) zapowiedział, że jego klub projektu nie poprze, bo gromadzenie danych o zarobkach nie rozwiązuje problemów systemu ochrony zdrowia, stanowi natomiast zagrożenie wycieku danych lub niewłaściwego ich wykorzystywania. Ostatecznie jednak zdecydowana większość posłów Konfederacji zagłosowała „za”.
W pytaniach poselskich wybrzmiewały pytania dotyczące wykorzystania danych po ich zgromadzeniu, bezpieczeństwa danych i dalszych planów resortu w zakresie porządkowania wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Pojawiały się też pytania, czy szpitale są przygotowane do nowego obowiązku – wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka przypomniała posłom, że raportowanie nie będzie nowym obowiązkiem, bo już od kilku lat robią to dwa razy do roku.