Personalna układanka

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Czy zmiana na szczytach systemu ochrony zdrowia będzie połowiczna, czy całościowa, a może po raz kolejny zostanie odroczona, choćby o kilka tygodni? Uwaga koncentruje się na personaliach, niekoniecznie w tej chwili najważniejszych.


Premier Donald Tusk. Fot. KPRM

  • Z naszych informacji wynika, że bliżej dymisji niż minister zdrowia jest prezes NFZ
  • Filipa Nowaka miałby zastąpić Jakub Szulc, obecny wiceprezes NFZ ds. finansowych
  • W tej chwili premier zdaje sobie sprawę, że NFZ potrzebuje jednocześnie zmiany i kontynuacji, bo budżet płatnika trzeszczy w szwach
  • Zmiana na stanowisku ministra zdrowia nie jest ani wtórna, ani drugorzędna, ale nie musi się wydarzyć rychło
  • W mediach pojawiają się nazwiska potencjalnego ministra, a wśród nich nazwisko senatora Lewicy Wojciecha Koniecznego
  • Równolegle premier ma rozważać powierzenie teki ministra zdrowia dwóm osobom: Bartoszowi Arłukowiczowi i gen. Grzegorzowi Gielerakowi

We wtorek mija termin ultimatum premiera – albo „precyzyjne rekomendacje” rozwiązań, które naprawią najbardziej palące problemy systemu (czyli zdaniem premiera omijanie kolejek na „papierowy zeszyt” i wygórowane stawki dla lekarzy), albo w środę Donald Tusk wyciągnie personalne konsekwencje. – Mówiąc szczerze można byłoby się spodziewać, że szef rządu zobaczy w poniedziałek na biurku dymisje całego kierownictwa resortu zdrowia – mówi nam jeden z polityków obecnej koalicji. Ale przecież Donald Tusk jeszcze kilka dni temu chwalił minister Jolantę Soberańską-Grendę za apolityczność i profesjonalizm, które ją mają cechować i dzięki którym miałaby ona móc – w opinii szefa rządu – nadal pełnić swoją misję. Czy to oznacza, że szef rządu jeszcze nie podjął decyzji? – To znaczy tylko tyle, że Tusk decyzję podejmuje niezależnie od tego, co publicznie mówi, to zupełnie normalne.

Z naszych informacji wynika, że (jeszcze) bliżej dymisji jest prezes NFZ Filip Nowak – mimo że jego odpowiedzialność i za funkcjonujące w placówkach „zeszyty”, i tym bardziej wypłacane lekarzom stawki jest zdecydowanie mniejsza niż regulatora, czyli ministra zdrowia – choć oczywiście można było oczekiwać wcześniejszej reakcji płatnika na mechanizmy wdrażania ustawy podwyżkowej, które rozdęły wydatki związane z kontraktami lekarskimi. W latach 2022-2023 kierownictwo Funduszu nie kwestionowało sposobu realizacji ustawy o wynagrodzeniach minimalnych, zaczęła ona płatnika uwierać dopiero w 2024 roku, choć i wtedy sugestie – przynajmniej te formułowane publicznie – nie szły zbyt daleko.

Nowaka miałby zastąpić Jakub Szulc, obecny wiceprezes NFZ ds. finansowych. To kluczowa postać w nowej, ewentualnej układance personalnej. Pojawiły się spekulacje, że Szulc miałby zostać ministrem zdrowia – taki pomysł rzeczywiście był brany pod uwagę, ale ponad rok temu, jeszcze gdy nie stała na ostrzu noża dymisja Izabeli Leszczyny. W tej chwili premier zdaje sobie sprawę, że NFZ potrzebuje jednocześnie zmiany i kontynuacji, bo budżet płatnika trzeszczy w szwach. Donald Tusk wie też, że rząd potrzebuje kotwicy – kogoś, kto wie, jakie Fundusz może mieć „trupy w szafie” (oczywiście – finansowej) i kto nie będzie potrzebować ani jednego dnia na zapoznawanie się z sytuacją – bo tych dni po prostu nie ma.

Jednym z dowodów są ostatnie decyzje czy też propozycje NFZ dotyczące finansowania nadwykonań w AOS (łącznie z operacjami zaćmy). Fundusz w minionym tygodniu ogłosił, że za nadwykonania w drugim półroczu zapłaci pełną stawkę, ale dopiero po rozliczeniu całego roku, czyli pod koniec pierwszego kwartału 2027 roku. Warto przypomnieć, że od 1 kwietnia rolowanie płatności – i to według stawek regresywnych – obowiązuje w części badań diagnostycznych. A w marcu, gdy była ogłaszana ta decyzja, Fundusz zapowiadał kolejne szybkie kroki dotyczące nadwykonań w całym AOS. W tej chwili na stole leży projekt, nie decyzja. Po raz kolejny zmiana miałaby wchodzić w życie z mocą wsteczną. I, last but not least – dlaczego regresja ma dotyczyć czterech badań, a cała reszta świadczeń ma być płacona według pełnej nominalnej stawki, choć z identycznym opóźnieniem? Chaos można wyjaśnić tylko w jeden sposób: płatnik nie dostał wsparcia od decydentów na rozwiązania dalej idące, szamocze się więc w pułapce zamykającego się okna czasowego, w którym można zniwelować lukę między kosztami a przychodami.

Zmiana na stanowisku ministra zdrowia nie jest ani wtórna, ani drugorzędna, ale nie musi się wydarzyć rychło, o ile Donald Tusk oceni, że Jolanta Sobierańska-Grenda powinna jeszcze trochę wytrzymać, by (na przykład) przyjąć uderzenie związane ze sposobem finansowania tegorocznych podwyżek: ogłoszona pod koniec tygodnia decyzja dotycząca wariantu rekomendacji (ponad 4,5 mld zł do końca 2026 roku) nie jest wprawdzie najbardziej oszczędnościowym z wariantów, ale też nie zapewnia szpitalom komfortu podwyższania wynagrodzeń, jaki miały w poprzednich latach. Pieniędzy ma być po prostu dwa razy mniej i otwarte pozostaje pytanie, czy dwa razy mniejsze będą też oczekiwania pracowników. Gwarancje podwyżek ma tylko część zatrudnionych w publicznym systemie.

Zakres propozycji, na jakie liczy premier, i konkretnych decyzji bardziej odpowiada kompetencjom ministra zdrowia. Raczej dysponującego realną siłą (i doświadczeniem). W mediach pojawiają się nazwiska, a wśród nich nadal nazwisko senatora Lewicy Wojciecha Koniecznego. To był scenariusz rysowany jeszcze kilka tygodni temu, o którym zresztą już pisaliśmy: Donald Tusk w ramach rekonstrukcji rządu „oddaje” resort zdrowia Lewicy, zgadzając się na rozpoczęcie prac nad flagowymi propozycjami dotyczącymi na przykład zmian w finansowaniu ochrony zdrowia. Jednak są dwa problemy: Lewica zaczęła publicznie licytować więcej (choćby rozdział publicznego i prywatnego systemu), ma mieć też opory przed pozbawieniem jej faktycznego wpływu na NFZ. Ale – jak wynika z naszych rozmów – to nie przekreśla całkowicie szans na wybór tego wariantu.

Równolegle premier ma rozważać powierzenie teki ministra zdrowia dwóm osobom: Bartoszowi Arłukowiczowi i gen. Grzegorzowi Gielerakowi, przy czym to właśnie Arłukowicz ma być pierwszym wyborem, jeśli nie będzie opcji na transfer resortu zdrowia w ręce Lewicy.

Bartosz Arłukowicz to oczywiście opcja atomowa i jawny konflikt ze środowiskiem lekarskim. Były minister zdrowia w drugim rządzie Donalda Tuska wielokrotnie konfliktował się w czasie swojego urzędowania z lekarzami – przede wszystkim z lekarzami POZ, którym podczas dorocznych negocjacji warunków kontraktów groził m.in. wygaszeniem list pacjentów i przekazaniem ich lekarzom, którzy zgłoszą się do pracy, wygłaszając przy tym opinie tak obraźliwe, że został ukarany przez sąd lekarski. Nie ma żadnej wątpliwości, że dialog lekarzy z rządem, z Ministerstwem Zdrowia w szczególności – już dziś pozostawiający wiele do życzenia – przeniósłby się na zupełnie inny poziom. Ale, paradoksalnie, to może być element strategii.

Warto przypomnieć, że Arłukowicz sam – jako minister – doświadczył gniewu premiera i musiał się zmierzyć z ultimatum szefa rządu. „Aż się nie chce wierzyć, ale premier Donald Tusk (57 l.) ponoć znów odzyskał... wiarę w Arłukowicza. Jeszcze w grudniu straszył ministra zdrowia dymisją. Mówił, że jak nie zmniejszy kolejek do lekarzy, to fora ze dwora” – donosił w marcu 2014 roku jeden z tabloidów. Rzeczywiście, w końcówce 2013 roku Tusk publicznie zapowiedział, że albo Arłukowicz poradzi sobie z kolejkami, albo dymisja. Nie poradził sobie z kolejkami, ale dymisji też nie było – minister położył premierowi na stół założenia pakietu onkologicznego i to okazało się wystarczające.

06.07.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.