Maksymalnie 40 tys. zł brutto dla lekarza za pracę w wymiarze jednego etatu, górny pułap wydatków szpitala na wynagrodzenia, większe uprawnienia kontrolne dla NFZ i wzmocnienie korpusu kontrolerskiego, przyspieszenie wdrażania e-rejestracji i uzupełnienie jej przez e-kolejkę – to część pakietu naprawczego, jaki w środę przedstawiła minister zdrowia.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Fot. MZ
- Resort zdrowia chce wprowadzenia maksymalnej stawki – wyjściowa propozycja to 240 zł brutto za godzinę pracy
- Kolejnym krokiem będzie jawność wyników postępowania konkursów ogłaszanych na świadczenia medyczne przez szpitale
- Powrócił pomysł „dużego CAP”, czyli określenia maksymalnego odsetka przychodów z NFZ, jaki szpital będzie mógł wydać na koszty pracy
- Minister zapowiedziała też rozszerzenie kompetencji kontrolnych NFZ i wzmocnienie korpusu kontrolerskiego
- Proces rozszerzenia centralnej rejestracji ma zakończyć się nie w ciągu czterech, ale w ciągu dwóch lat
U boku Jolanty Sobierańskiej-Grendy wystąpili prezes NFZ Filip Nowak oraz Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec. Obecność tego pierwszego nie mogła dziwić – to szef NFZ, w takim samym stopniu jak minister zdrowia był w ostatnich dniach na cenzurowanym, a jego odejście w pewnym momencie wydawało się wręcz przesądzone. Obecność Bartłomieja Chmielowca mogła dziwić, ale szybko znalazło się uzasadnienie: dzięki zaproponowanej przez RPP (kolejnej) zmianie ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta pomoże on dyscyplinować świadczeniodawców w kwestii przestrzegania kolejek. Szpital, który będzie przymykał oko na proceder wprowadzania pacjentów – na przykład z gabinetów prywatnych – do kolejki „tylnymi drzwiami”, będzie się musiał liczyć z postępowaniem o naruszenie zbiorowych praw pacjentów i karą – nawet do miliona złotych.
Jolanta Sobierańska-Grenda rozpoczęła swoje wystąpienie od zapewnień, że kierowany przez nią resort zdrowia już jedenaście miesięcy temu rozpoczął działania naprawcze, a lwia część wszystkich osób pracujących w ochronie zdrowia kieruje się dobrem pacjenta. Natomiast – jak stwierdziła – trzeba zrobić wszystko, by uniemożliwić wykorzystywanie publicznego systemu w celach innych niż leczenie i opieka zdrowotna, nawiązując do nagłaśnianych w ostatnich tygodniach nieprawidłowości, w tym szokująco wysokich zarobków niektórych lekarzy. Zwłaszcza tych, które są powiązane – jak w dwóch kontrolowanych przez NFZ szpitalach powiatowych w Miastku i Mogilni – z poświadczaniem nieprawdy i, po prostu, wyłudzeniami.
Ministerstwo Zdrowia kładzie na stole pakiet propozycji, które brzmią boleśnie znajomo. Duża część z nich była omawiana publicznie już ponad roku temu, jeszcze w czasie, gdy ministrem zdrowia była Izabela Leszczyna. To, chociażby, zakaz podpisywania umów ze spółdzielniami czy spółkami lekarskimi – szpitale będą mogły nadal kontraktować pracę lekarzy, ale tylko z osobami fizycznymi. Minister zapowiedziała przegląd „procederu walizkowego” (Izabela Leszczyna mówiła, że lekarz nie może być komiwojażerem jeżdżącym z walizką po kraju) – minimalny wymiar umowy miałby wynosić połowę etatu. Nienowa jest też propozycja, by praca w innych podmiotach była możliwa po uzyskaniu zgody głównego pracodawcy. Resort zdrowia chce wprowadzenia maksymalnej stawki – wyjściowa propozycja to 240 zł brutto za godzinę pracy, czyli ok. 40 tys. zł miesięcznie w przeliczeniu na pełen etat.
– Kolejnym krokiem będzie jawność wyników postępowania konkursów ogłaszanych na świadczenia medyczne przez szpitale. Chcemy, żeby podmiot leczniczy, szpital, który pracuje w oparciu o pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia, ogłaszał, za ile i na jakich zasadach zatrudnił przedsiębiorcę, który będzie świadczył usługi medyczne – mówiła. Takiego rozwiązania domagali się posłowie już w czerwcu, gdy Komisja Zdrowia pracowała nad projektem ustawy pozwalającej na zbieranie umów na PESEL czy numer PWZ.
Nie jest również nowością pomysł „dużego CAP”, czyli określenia maksymalnego odsetka przychodów z NFZ, jaki szpital będzie mógł wydać na koszty pracy. W tej chwili, jak powiedziała Sobierańska-Grenda, odsetek ten przekracza 81 proc. Do końca sierpnia AOTMiT ma przedstawić rekomendacje dla siedmiu poziomów zabezpieczenia, uwzględniając różnice w specyfice poszczególnych rodzajów szpitali. – Już w przyszłym roku będziemy mogli nagradzać te jednostki, które zmieszczą się w limicie, a w przyszłości zapewne karać te, które limit będą przekraczały – zapowiedziała. Odpowiadając na pytanie dziennikarzy, minister przyznała, że akurat ta zmiana (w przeciwieństwie do stawek maksymalnych dla poszczególnych pracowników) nie wymaga zmian na poziomie ustawy – zasadne wydaje się pytanie, dlaczego nie została wprowadzona – choć mówiono o niej jako o remedium na galopujące koszty pracy – już jesienią 2025 roku.
Minister mówiła też o wycenie świadczeń. – W ostatnim roku 114 procedur zostało obniżonych. To są również te procedury z zakresu chirurgii kręgosłupa czy kardiologii, które powodowały wysokie kominy płacowe. Kolejne sto jest w procesie taryfikacji przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji – poinformowała. Zapowiedziała również rozszerzenie kompetencji kontrolnych Narodowego Funduszu Zdrowia i wzmocnienie korpusu kontrolerskiego.
Częścią ultimatum, jakie postawił premier Donald Tusk, jest kwestia przejrzystości dostępu do opieki zdrowotnej. Szef rządu oczekuje likwidacji „szarych zeszytów”, w których zapisywani są pacjenci poza kolejką. – Nie ma naszej zgody na luki w systemie, które umożliwiają ingerowanie w kolejność przyjmowania pacjentów. Podkreślam jednoznacznie: nikt nie powinien otrzymywać pomocy poza kolejnością. Wszyscy pacjenci są równie ważni, a ich zdrowie nie może podlegać jakiemukolwiek wartościowaniu – mówiła Jolanta Sobierańska-Grenda.
Dlatego proces rozszerzenia centralnej rejestracji zakończy się nie w ciągu czterech, ale w ciągu dwóch lat. – Do końca 2027 r. system obejmie 39 specjalizacji. Każdy zapis będzie widoczny w systemie. Będziemy widzieć, czy pacjent odbył wizytę, będzie mógł ją również przełożyć, będzie mógł również z niej zrezygnować i udostępnić termin dla innej osoby. Pacjenci już się posługują tym systemem. Początkowo, oczywiście od 1 sierpnia, będzie wdrożonych dodatkowych osiem specjalizacji. Mieliśmy plany, żeby kolejne były dołączane na przestrzeni czterech lat – dzisiaj deklarujemy, że wszystkie 39 będzie włączonych do systemu już do końca przyszłego roku – powiedziała minister. Do końca tego roku zaś ma zostać uruchomione komplementarne narzędzie, czyli e-kolejka.
Pytana o konsultacje tych rozwiązań ze stroną społeczną, szefowa resortu zdrowia podkreśliła, że już 9 lipca spotka się z przedstawicielami samorządu lekarskiego (spotkanie było uzgodnione dużo wcześniej), będzie też rozmawiać z Trójstronnym Zespołem ds. Ochrony Zdrowia. Strona społeczna jeszcze przed konferencją wyraziła swoją dezaprobatę: we wtorek przedstawiciele związków zawodowych i organizacji pracodawców przez kilka godzin czekali na Jolantę Sobierańską-Grendę, która miała pojawić się – zgodnie z ustaleniami – na posiedzeniu plenarnym, ale się nie pojawiła, bo po spotkaniu z premierem zaczęła przygotowania do środowego spotkania z dziennikarzami. Podczas krótkiego briefingu pod siedzibą resortu przedstawiciele związkowców i pracodawców przypominali, że lwia część problemów, jakie „wybuchły w rękach” rządowi w ostatnich tygodniach – związanych choćby z czasem pracy i kontraktami lekarzy – była podnoszona przez nich już ponad rok temu i omawiana, niestety – bez konkluzji w postaci rozwiązań i decyzji.