W środę OZZL przedstawił wyniki ankiety, przeprowadzonej – po raz kolejny – na portalu MP.PL. To czwarta odsłona sondażu, w którym (podobnie jak w latach poprzednich) mogli wziąć udział tylko zalogowani użytkownicy z PWZ. Tegoroczna edycja cieszyła się mniejszym niż poprzednie zainteresowaniem – odpowiedzi na ankietę udzieliło 549 osób (w poprzednich edycjach było to ponad 1,7 tys.). Wszystkim, którzy poświęcili swój czas, dziękujemy.
Fot. Adobe Stock / meeboonstudio
- Nadal znakomita mniejszość lekarzy pracuje tylko w jednym miejscu (25 proc.), a ponad połowa (55 proc.) pracuje w dwóch lub trzech miejscach
- Około dwóch trzecich lekarzy ponad 70 proc. swojej aktywności zawodowej realizuje w publicznej ochronie zdrowia
- Patologie związane z czasem pracy lekarzy i umowami, które tworzą warunki do gigantycznych stawek osiąganych przez niektórych specjalistów, nie narodziły się wczoraj ani rok temu, tylko sięgają jeszcze końca XX w.
- Ministerstwo Zdrowia powinno rozpocząć realne przygotowania do przywrócenia umowy o pracę jako normy w zatrudnianiu lekarzy specjalistów
OZZL podkreśla, że choć grupa ankietowanych była mniejsza i nadreprezentowani byli lekarze pracujący na etacie (60 proc. wszystkich odpowiedzi, 93 proc. odpowiedzi od specjalistów), trendy na przestrzeni sześciu już lat (pierwsze badanie opublikowaliśmy w 2020 roku) się utrzymują: nadal znakomita mniejszość lekarzy pracuje tylko w jednym miejscu (25 proc.), ponad połowa (55 proc.) pracuje w dwóch lub trzech miejscach. Nadal około dwóch trzecich lekarzy ponad 70 proc. swojej aktywności zawodowej realizuje w publicznej ochronie zdrowia i nadal głównym argumentami przemawiającymi za podejmowaniem pracy w prywatnym sektorze są względy wynagrodzenia oraz lepszej organizacji pracy. Niezmiennie też najmocniejszymi stronami sektora publicznego pozostają możliwości lepszego leczenia pacjentów oraz kwestia rozwoju zawodowego. Prywatny sektor pozostaje zaś miejscem wygodnego, dobrze (lepiej) zorganizowanego miejsca „dorobienia” do wynagrodzenia uzyskiwanego w publicznym systemie.
OZZL zapytał również o sygnalizowane – przed wybuchem tzw. afery Kacprzyka – plany polityków wobec organizacji pracy lekarzy. Blisko czterech na dziesięciu lekarzy, którzy wzięli udział w ankiecie związku zawodowego, zaakceptowałaby przejście do pracy wyłącznie w publicznym sektorze na etat, jeśli zagwarantowano by wynagrodzenie dla specjalisty w wysokości trzech średnich krajowych (ok. 28 tys. zł brutto za pracę w wymiarze etatu). Dość wysoki poziom akceptacji tego rozwiązania (na pewno w porównaniu z badaniem przeprowadzonym wiosną przez Naczelną Izbę Lekarską) to wynik „nadreprezentacji” w grupie ankietowanych specjalistów pracujących na etatach, którzy – bardzo często – otrzymują w tej chwili wynagrodzenie minimalne, wynikające z ustawy (lub do minimalnego zbliżone).
Jak podkreślała Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca OZZL, dyskusji na temat zarobków lekarzy nie sposób prowadzić bez odpowiedzi na pytania o to, ile pracują, i może jeszcze bardziej – na podstawie jakich umów pracują. Działacze OZZL przypominali, że patologie związane z czasem pracy lekarzy i umowami, które tworzą warunki do gigantycznych stawek osiąganych przez niektórych specjalistów, nie narodziły się wczoraj ani rok temu, tylko sięgają jeszcze końca XX wieku, gdy zdecydowano, że lekarz może – legalnie – pracować w wymiarze praktycznie dwóch etatów (etat plus obligatoryjnie osiem dyżurów miesięcznie przekładało się na ponad 300 godzin pracy, choć w tej chwili taki wymiar podaje się jako przykład patologii).
Dopiero po kilku latach i skardze OZZL do Komisji Europejskiej Polska implementowała do ustawy o działalności leczniczej dyrektywę o czasie pracy i wprowadziła przepisy o dobrowolnej klauzuli opt out, umożliwiające lekarzom na umowie o pracę wyrażanie zgody na pracę w wymiarze przekraczającym jeden etat (oczywiście, limitowanym). Jednak – o czym również przypomniano – nie wszystkie szpitale respektowały dobrowolność klauzuli, a lekarzy wkrótce zaczęto „wypychać” na umowy kontraktowe, gdzie limit czasu pracy nie obowiązuje. Żaden.
Dlatego, w ocenie OZZL, Ministerstwo Zdrowia powinno – zamiast prowadzić rozmowy o maksymalnej stawce godzinowej dla lekarza kontraktowego – rozpocząć realne przygotowania do przywrócenia umowy o pracę jako normy w zatrudnianiu lekarzy specjalistów, których zdecydowana większość w tej chwili pracuje w publicznym systemie na podstawie kontraktów. To, oczywiście, nie będzie możliwe, jak podkreślał Piotr Watoła, bez radykalnych decyzji dotyczących systemu, generującego coraz większe zapotrzebowanie na pracę lekarzy, przede wszystkim w obszarze szpitalnictwa. – W tej chwili jest wiele małych szpitali, które wcale nie są potrzebne do leczenia pacjentów. Są potrzebne politykom do wygrywania kampanii na szczeblu lokalnym – mówił wieloletni działacz OZZL, podkreślając, że gdyby decydenci przeprowadzili zmiany systemowe, o których eksperci, również ze strony związku zawodowego lekarzy, mówią od lat, stawki, jakich za swoją pracę oczekują niektórzy specjaliści, nie mogłyby rosnąć tak dynamicznie.
– Potępiamy system ochrony zdrowia, który pozwala na nadużycia, korupcję oraz marnotrawi środki publiczne – podkreślali lekarze, przypominając, że od ćwierć wieku OZZL proponuje rozwiązania, których wdrożenie pozwoliłoby na budowę systemu bezpiecznego dla finansów publicznych, pracowników ochrony zdrowia i przede wszystkim pacjentów. Jeden z tych postulatów bardzo wyraźnie wybrzmiał w 2018 roku w ramach akcji „Jeden lekarz – jeden etat”, gdy OZZL domagał się rozwiązań ograniczających pracę lekarza do 208 godzin w miesiącu: 160 godzin etatu i dyżurów. Drugi dotyczy minimalnego wynagrodzenia (trzy średnie krajowe za etat). Trzeci – opracowania norm zatrudnienia w przeliczeniu na pacjentów (nie na łóżka). Kolejny przypomina, że leczenie to nie procedury, ale pacjent. Ostatni adresowany jest bezpośrednio do rządzących: – Stwórzcie jasny system i warunki, które gwarantują godne wynagrodzenie i bezpieczeństwo dla pacjenta oraz minimalizują szanse na patologię.
Według sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” ponad 77 proc. respondentów chce ograniczenia wynagrodzeń lekarzy przez wprowadzenie maksymalnych stawek w publicznej ochronie zdrowia. Ponad połowa (56 proc.) popiera zapowiadane przez rząd rozwiązanie „zdecydowanie”.