Premier: biedy nie ma

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Przeprowadzimy konsultacje omawianych dzisiaj ustaw. Nie chcę, by ktokolwiek miał pretekst do podważania tych zmian, dlatego początek września zdaje się realistycznym terminem ich wprowadzenia – mówił we wtorek w trakcie posiedzenia rządu premier Donald Tusk.

Premier Donald Tusk. Fot. KPRM

  • Rząd uwzględnia konsultacje publiczne w procesie legislacyjnym nie dlatego, że tak stanowi konstytucja, ustawy i dobry obyczaj demokratycznego państwa, ale z przyczyn pragmatycznych
  • Wszystkie zawody medyczne zasługują na najwyższy szacunek i źle by było, gdyby wokół zarobków przynajmniej niektórych grup czy konkretnych lekarzy narastała atmosfera dwuznaczności, a czasami wręcz skandalu – stwierdził premier
  • Górny limit zarobków lekarzy to 16-krotność minimalnej pensji, biedy nie ma – podkreślał Tusk
  • Szef rządu zapowiedział pilnowanie kalendarza prac nad ustawami – w jego ocenie realistyczny termin to początek września

We wtorek rząd miał się zajmować, zgodnie z ubiegłotygodniowymi zapowiedziami szefa rządu, projektami ustaw z „pakietu Sobierańskiej-Grendy”. Zwykle jest to ostatni etap przed skierowaniem prac do Sejmu, więc zapowiedzi wskazywały, że rząd bierze pod uwagę brak konsultacji publicznych – a najnowsza wypowiedź Tuska tylko te spekulacje wzmocniła. Bo wynika z niej, że jedynym powodem, dla którego konsultacje mają się odbyć, jest obawa (z dużym prawdopodobieństwem zasadna), że ustawy mógłby zakwestionować prezydent – choćby w oparciu o przesłankę naruszenia zasad dobrej legislacji.

Mówiąc inaczej, rząd uwzględnia konsultacje publiczne w procesie legislacyjnym nie dlatego, że tak stanowi konstytucja, ustawy i dobry obyczaj demokratycznego państwa, ale z przyczyn pragmatycznych, w obawie przed wetem lub skierowaniem ustaw do sparaliżowanego Trybunału Konstytucyjnego. Czy to daje nadzieję, że konsultacje publiczne nie będą czystą formalnością, ale realnym dialogiem, w którym partnerzy będą mogli nie tylko sformułować swoje opinie i postulaty, ale też liczyć, że merytoryczne argumenty trafią do decydentów?

Ostatecznie rząd nie zajmował się merytorycznie żadnym z projektów, zapoznał się natomiast ze stanem prac nad pakietem zmian przepisów, zarówno na poziomie ustaw, jak i ministerialnych rozporządzeń.

Tusk: szesnaście minimalnych na dwóch etatach

– Dziś będziemy w skupieniu słuchać pani minister zdrowia, jeśli chodzi o przygotowane projekty, zarówno ustaw, jak i rozporządzeń dotyczących tych oczekiwanych przez ludzi zmian w ochronie zdrowia – mówił, otwierając obrady Rady Ministrów, premier Donald Tusk. – Najwięcej emocji, jak państwo pamiętacie, budziła kwestia nieuzasadnionych kominów zarobkowych, niejasności, jeśli chodzi o sposób kształtowania zarobków lekarzy. Lekarze, pielęgniarki, wszystkie zawody medyczne zasługują na najwyższy szacunek i źle by było, gdyby wokół zarobków przynajmniej niektórych grup czy niektórych konkretnych lekarzy narastała atmosfera dwuznaczności, a czasami wręcz skandalu – mówił premier.

Szef rządu zapowiedział, że wprowadzony zostanie górny limit zarobków lekarzy w publicznym systemie ochrony zdrowia. – Będzie to 76 800 zł, czyli 250 zł za godzinę, na dwóch etatach. To 16-krotność minimalnej pensji, biedy nie ma – podkreślał premier, po raz kolejny manifestując przywiązanie do podawania maksymalnej kwoty w wymiarze czasowym dwóch etatów, tak jakby rząd przyjmował, że lekarze będą wybierać taki model pracy w systemie publicznym. Czy tak się jednak stanie? – Niektórym będzie wydawało się, że to bardzo dużo, bo to jest dużo. Ale mówimy tu o maksymalnym pułapie. Nielicznym będzie wydawało, że to jest mało, bo zarabiali w tym niekonsekwentnym i w zupełnie niekontrolowanym systemie wynagrodzeń dużo, dużo więcej. Ten pułap, ten limit wydaje się przyzwoity – odpowiadał sam sobie.

– Nie będzie także tego, co wzbudziło złe emocje, czyli wynagrodzenia na zasadzie procentu od procedury. Leczenie nie jest tak po prostu od brutalnych biznesów. To liczenie procentu od procedury – a niektóre procedury są bardzo drogie – doprowadzało do takich sytuacji, które wzbudziły uzasadnione emocje. Te wielotysięczne wynagrodzenia za godzinę. To się musi skończyć – podkreślał, zapowiadając jednocześnie pełną jawność kontraktów zawieranych przez podmioty funkcjonujące w oparciu o kontrakt z publicznym płatnikiem. – To nie jest wymierzone w jakąś grupę zawodową, na przykład w lekarzy. Wszyscy bez wyjątku w Polsce, którzy korzystają ze środków publicznych, są zobowiązani do przejrzystości, a więc do publikowania wartości kontraktów z podmiotami gospodarczymi, z jednoosobową działalnością gospodarczą, ze spółkami. A więc tutaj jawność nie jest czymś szczególnym i powinna uzdrowić atmosferę wokół zarobków – tłumaczył premier.

Rząd: nie damy pretekstu do blokowania

Szef rządu zapowiedział pilnowanie kalendarza prac nad ustawami – w jego ocenie realistyczny termin to początek września (pierwsze planowane po wakacjach sejmowych posiedzenie zaczyna się 2 września). – Nikt nie będzie mógł zarzucić, ani pani minister, ani rządowi, że nie dopełniliśmy jakichś szczegółów proceduralnych. A więc nikomu nie damy pretekstów, aby zablokować te ustawy – dodał.

Najważniejsze zapowiedziane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany to:

  • likwidacja kominów płacowych; maksymalne poziomy wydatków na koszty pracy w ramach budżetów szpitali ze środków NFZ na wynagrodzenia (rekomendacje mają być gotowe do końca sierpnia dla siedmiu poziomów szpitali)
  • maksymalny indywidualny limit zarobków medyków: 240 zł brutto za godzinę (bez względu na rodzaj umowy – etat, kontrakt, umowa cywilnoprawna; MZ zapowiada promowanie etatów jako podstawowej formy zatrudnienia)
  • wyeliminowanie zawierania umów przez szpitale ze spółkami lekarskimi
  • jawność wyników konkursów na świadczenia szpitalne
  • rzeczywiste grafiki pracy
  • zatrudnienie pracownika medycznego na co najmniej połowę etatu, zatrudnienie w innym miejscu za zgodą głównego miejsca zatrudnienia
  • korekta wycen świadczeń
  • rozszerzenie i wzmocnienie funkcji kontrolnych NFZ
  • wdrożenie centralnej e-Rejestracja do końca 2027 r. (39 specjalizacji)
  • e-kolejka do końca 2026 r.

NFZ: kilkanaście miliardów złotych luki w 2026 roku

Luka w tegorocznym budżecie NFZ wynosi w tej chwili 14 mld zł – mówił we wtorek w TVP Info prezes NFZ Filip Nowak, podkreślając jednocześnie, że wielkość luki nie wpływa na wywiązywanie się przez Fundusz z finansowania podpisanych ze świadczeniodawcami umów. – To nie znaczy, że bez tych czternastu miliardów nie będziemy finansować umów. Zawarte umowy realizujemy w sposób bieżący, bez zawirowań. Mówimy o środkach, które pozwoliłyby zapłacić za świadczenia wykonane ponad wartość umowy – dodał.

Pod koniec czerwca Narodowy Fundusz Zdrowia przedstawił projekty zarządzeń, które zmieniają zasady finansowania świadczeń nadlimitowych. Zamiast dotychczasowego trybu kwartalnego placówki mają składać wnioski o zapłatę po zakończeniu całego okresu rozliczeniowego, czyli po roku. Zmiany mają dotyczyć świadczeń udzielanych od 1 lipca 2026 r. i dotyczą leczenia zaćmy w szpitalach, rehabilitacji leczniczej osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności i części świadczeń AOS.

– Chcę płacić co miesiąc za wszystkie świadczenia, które są objęte umową. Natomiast w pewnych obszarach, gdzie płacimy za świadczenia powyżej wartości zawartej umowy, chciałem, żebyśmy się podzielili pewną odpowiedzialnością za to podjęte ryzyko wykonywania większej liczby świadczeń, ale gwarantujemy to finansowanie, rozkładamy nieco w czasie – tłumaczył szef Funduszu.

Bieda, która jest w budżecie NFZ, przekłada się natomiast na sytuację pacjentów – w ostatnich dniach media obiegła (potwierdzona) informacja o odmowie przyjęcia chorych onkologicznie do jednego z programów lekowych w dużym ośrodku specjalistycznym. Powód? Brak finansowania, mimo że leczenie onkologiczne jest nielimitowane, to programy lekowe formalnie limitom podlegają – i nawet jeśli ostatecznie Fundusz (z dużym opóźnieniem) refunduje szpitalom całość kosztów zakupu leków, szpitale nie mają możliwości kredytowania płatnika i w dodatku ponoszenia strat na obsłudze programu (bo za „nadlimity” obsłużonych pacjentów otrzymują pieniądze za podany im lek, ale już nie za wszystkie towarzyszące temu procedury). Nowak zapewnił na antenie TVP Info, że ta konkretna sprawa jest wyjaśniana, ale warto pamiętać, że analogiczne sytuacje zdarzały się już w ubiegłym roku i jeszcze w poprzednim, gdy dostęp do programów lekowych, również onkologicznych, stawał się w dużej części ośrodków utrudniony. Różnica jest taka, że do tych sytuacji dochodziło zwykle w ostatnim kwartale roku.

21.07.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.