Studium kryzysu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Minister nauki zapowiedział kontrole w uczelniach, które otrzymały zgodę na prowadzenie kierunków lekarskich mimo braku pozytywnej opinii PKA. Ważna jest, w tym kontekście, deklaracja KRAUM o gotowości przyjęcia studentów tych szkół, którym zgoda na kształcenie zostanie cofnięta.

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

  • Dobra wiadomość – po miesiącu od powołania rządu jest podział zadań w kierownictwie MZ
  • Czy rząd będzie się musiał przez najbliższe kilkanaście miesięcy ograniczyć do zarządzania, a stan zawieszenia nie będzie mieć końca?
  • Zeznania prof. Flisiaka w sprawie tzw. wyborów kopertowych były swoistym wehikułem czasu i przypomniały, między innymi, jak dynamicznie zmieniał zdanie w sprawie wyborów minister zdrowia Łukasz Szumowski
  • Minister Izabela Leszczyna odwołała prof. Łukasza Szumowskiego ze stanowiska dyrektora Narodowego Instytutu Kardiologii, a minister obrony narodowej wydał decyzje o odwołaniu z rad społecznych szpitali podległych MON prominentnych polityków PiS
  • Wymiana kadr na eksponowanych stanowiskach, a zwłaszcza odwoływanie ze stanowisk osób silnie umocowanych politycznie po demokratycznym przejęciu władzy nie jest czystką

Największy znak zapytania. Co z tym rządzeniem? Dobra wiadomość – po miesiącu od powołania rządu jest podział zadań w kierownictwie Ministerstwa Zdrowia. Byłaby nadzieja na przyspieszenie, bo przecież w połowie stycznia miał być uchwalony budżet – co uwalnia „moce” i rządu, i Sejmu – gdyby nie kryzys polityczny, który z fazy ostrej może przejść w przewlekłą, skutecznie paraliżując możliwość rządzenia.

Na kanwie sporu o skazanie i ułaskawienie (a raczej – ułaskawienie i skazanie), a następnie zatrzymanie i osadzenie w więzieniu dwóch polityków Prawa i Sprawiedliwości – Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika – eskalacja sporu weszła na rejestry dotąd nienotowane. Co więcej – to wszystko dzieje się w galimatiasie prawnym, będącym pokłosiem pozaprawnych lub balansujących na granicy prawa decyzji z lat 2015-2019, czyli pierwszej kadencji rządów PiS i pierwszych lat prezydentury Andrzeja Dudy. W obawie przed paraliżem prac Sejmu marszałek Szymon Hołownia przełożył posiedzenie o tydzień, ryzykując (a raczej, podwyższając ryzyko), że większości parlamentarnej nie uda się jednak zakończyć prac nad budżetem w terminie. Co prawda na razie w tym temacie padają wyłącznie zapewnienia, że termin zostanie dotrzymany – ale kto zna się choć trochę na kalendarzu i odrobinę na polityce, słucha tych deklaracji z mieszanymi uczuciami.

Oczywiście, ewentualne spóźnienie nie przesądza, że prezydent automatycznie rozwiązuje parlament – głowa państwa zyskuje tylko taką możliwość. Jak twierdzą dobrze poinformowani, na ogół, dziennikarze, Andrzej Duda wcale nie zamierza sięgać po tę broń, która zyskała już nawet nazwę „opcji atomowej”. Być może dlatego, że wynik ponownych wyborów mógłby się okazać dla PiS jeszcze bardziej niekorzystny, a co więcej, dużo bardziej niszcząca jest – dla rządzących – inna strategia, którą prezydent może stosować. Weto.

Permanentne weto. Tak, jak Andrzej Duda podpisywał (niemal) wszystkie ustawy, które trafiały na jego biurko od końca 2015 roku, tak samo teraz miałby odmawiać podpisu – co do zasady. Zwłaszcza, jeśli Sejm będzie funkcjonować w „zdekompletowanej” formule – marszałek ogłosił już wygaśnięcie mandatu skazanych posłów, Sąd Najwyższy oddalił zażalenie Mariusza Kamińskiego, a druga izba, złożona z neo-sędziów, poparła zażalenie Macieja Wąsika, co nie wpływa na stanowisko Hołowni, że i Kamiński i Wąsik posłami nie są. PiS chce, by osoby z list PiS, które czekają w kolejce do objęcia mandatów, nie przyjmowały ich – czy Sejm, w którym zasiada do końca kadencji 458 posłów, jest „w prawie”? Część prawników twierdzi, że jak najbardziej. Część mówi o dużym problemie. A w Kancelarii Prezydenta zbierane są ekspertyzy, zgodnie z którymi Sejm, w którym dwa mandaty poselskie są „niepodjęte”, nie jest legalny. Nie jest konstytucyjny, więc uchwalane przez niego ustawy nie mogą być przez głowę państwa podpisywane.

Trudno sobie wyobrazić taką sytuację, ale jest to scenariusz, który rządzący muszą brać pod uwagę. Jak funkcjonować – i jak zmieniać państwo, jak realizować (choćby) obietnice wyborcze, jak podejmować konieczne decyzje, gdy z góry wiadomo, że będzie weto? Nie wszystko można regulować rozporządzeniami. Oczywiście, większość parlamentarna z pewnością zaczęłaby Andrzeja Dudę poddawać stress testom, uchwalając ustawy nie budzące kontrowersji i społecznie pożądane (jak choćby zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia czy kwoty wolnej od podatku). Brak podpisu pod taką ustawą stawiałby prezydenta w trudnej sytuacji, podpis pokazałby, że obstrukcja nie jest uzasadniona względami legalistycznymi, tylko – czystą polityką.

Ten scenariusz oczywiście nie musi (i nie powinien) się zrealizować. Trzeba mieć nadzieję na deeskalację konfliktu i ułożenie zasad choćby rudymentarnej kohabitacji – temu, między innymi, ma służyć zaplanowane na poniedziałek spotkanie prezydenta z premierem. Bez tego możliwe będzie wyłącznie zarządzanie czy wręcz administrowanie. Dla obszarów dotkniętych kryzysem (a takim jest ochrona zdrowia) wyjątkowo destrukcyjna, fatalna perspektywa.

Największy brak zaskoczenia. Komisja śledcza ds. wyborów kopertowych. Kończący się tydzień przyniósł pierwsze posiedzenia komisji śledczej, badającej decyzje w sprawie tzw. wyborów kopertowych. Podczas pierwszego posiedzenia kluczowe dla sprawy zeznania składał prof. Robert Flisiak, który co prawda miał być biegłym komisji, ale jako współautor opinii z wiosny 2020 roku, w której autorytety medyczne wyraziły negatywne zdanie na temat możliwości bezpiecznego przeprowadzenia wyborów w maju 2020 roku, zarówno stacjonarnych jak i korespondencyjnych.

Zeznania prof. Flisiaka, a także składane przez dwa dni zeznania ówczesnego wicepremiera Jarosława Gowina były swoistym wehikułem czasu i przypomniały, między innymi, jak dynamicznie zmieniał zdanie w sprawie wyborów prof. Łukasz Szumowski, minister zdrowia i osoba, która w kwietniu 2020 roku – a więc wtedy, gdy z jednej strony rząd wprowadzał i egzekwował najostrzejsze rygory pandemiczne, z drugiej zaś politycy dyskutowali nad możliwością otwarcia lokali wyborczych – cieszyła się największym, ponad 50-proc. zaufaniem społecznym.

I choć komisja śledcza ds. wyborów kopertowych ma zupełnie inne zadania, bo politycy chcą ustalić zakres odpowiedzialności za decyzje, które doprowadziły do wydania 70 milionów złotych przez Pocztę Polską na pakiety, które następnie zostały zniszczone, wydaje się, że niejako „przy okazji” – być może – uda się ustalić, kto (i z jakich powodów) zdecydował, że absolutnym priorytetem państwa jest coś innego niż ochrona zdrowia i życia obywateli. Być może pomocne w tym zakresie będą zeznania prof. Łukasza Szumowskiego, który – w świetle zeznań prof. Flisiaka i wicepremiera Gowina – z pewnością powinien się spodziewać wezwania przed komisję.

Prof. Flisiak, nota bene, w mijającym tygodniu otrzymał nominację na przewodniczącego ministerialnego zespołu ds. zagrożeń związanych z chorobami zakaźnymi. Skład tego zespołu i jego zadania pozwalając mieć nadzieję, że premier Donald Tusk, zapowiadając opieranie decyzji na stanowisku ekspertów, pogodzenie polityki z nauką, nie mijał się z prawdą.

Największe (mimo wszystko) zaskoczenie. Personalia. Minister zdrowia Izabela Leszczyna odwołała prof. Łukasza Szumowskiego ze stanowiska dyrektora Narodowego Instytutu Kardiologii, a minister obrony narodowej wydał decyzje o odwołaniu z rad społecznych szpitali podległych MON prominentnych polityków PiS. Część mediów (również branżowych, związanych z ochroną zdrowia) pisze o „czystkach politycznych”, szalejących w szpitalach.

Nieznajomość znaczenia słów nie usprawiedliwia ich błędnego użycia. Czystki – podpowiada choćby Wikipedia, choć bardziej właściwe byłoby odesłanie do podręczników historii – to „usuwanie części elit rządzących lub kierujących różnymi strukturami państwa (wojsko, policja, rząd) przez monarchów lub dyktatorów. Charakteryzuje je masowość oraz bezwzględność. Najczęstszą motywacją do ich przeprowadzania jest obsesyjna podejrzliwość władcy czy przywódcy i chęć wyeliminowania domniemanych wrogów”. Sztandarowym przykładem czystki była noc długich noży w III Rzeszy.

Wymiana kadr, zwłaszcza na eksponowanych stanowiskach, a zwłaszcza odwoływanie ze stanowisk osób silnie umocowanych politycznie (i zanim podniosą się głosy, że w przeciwieństwie do odwoływanych gremialnie z rad społecznych szpitali europosłów i parlamentarzystów PiS, prof. Szumowski odszedł już wcześniej z polityki, warto przypomnieć, że nie tylko był ministrem, ale również w 2019 roku – wyborczą lokomotywą Prawa i Sprawiedliwości, a fakt, że jest świetnym specjalistą, nie przekreśla tej jednoznacznej politycznej afiliacji, nawet jeśli miała ona miejsce w przeszłości) po demokratycznym przejęciu władzy nie jest czystką. Oczywiście, politycy mogą mówić, co chcą (nie powinni, ale tzw. wilcze prawo opozycji pozwala na bardzo wiele), mogą też w taki sposób wypowiadać się osoby sympatyzujące z obozem obecnej opozycji. Należałoby życzyć sobie, w imię jakości debaty publicznej, by dziennikarze nie powielali – bezrefleksyjnie – treści, które z rzeczywistością nie mają wiele wspólnego.

Zaś w sprawie zmian w instytutach podległych Ministerstwu Zdrowia warto wziąć pod uwagę, że dymisja prof. Łukasza Szumowskiego nie jest, zapewne, ostatnią. To, że decyzja zapadła stosunkowo szybko, nie powinno dziwić, jeśli uwzględnić wagę, jaką i resort zdrowia, i Komisja Zdrowia przywiązuje do kwestii wyjaśnienia wątpliwości związanych z funkcjonowaniem Agencji Badań Medycznych, której twórcą był właśnie były minister zdrowia. Wydaje się, że to właśnie ta okoliczność przesądziła – bardziej niż zaplanowane na później badanie kwestii związanych z decyzjami pandemicznymi, również w wymiarze finansowym – o zakończeniu misji menadżerskiej prof. Szumowskiego.

Największe sukces/wyzwanie. Akcja ABW. – ABW dziś od rana przeszukuje mieszkania, domy i rekwiruje komputery, laptopy, telefony. Celem są osoby, które w mediach społecznościowych pomagały prawnie innym osobom w czasie pandemii i lockdownów – alarmowali w piątek posłowie Konfederacji, najlepiej poinformowani w sprawie, bo dotyczy ona, między innymi, osób, które startowały w wyborach z list tego komitetu. Decyzja w tej sprawie zapadła jeszcze na początku grudnia, a samo śledztwo – z zawiadomienia Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. W jednej sprawie splatają się, silnie, dwa wątki: działania przeciw integralności państwa oraz działalność antyszczepionkowa. Zamieszany w nie jest „ustalony oficer kontrwywiadu”, co pokazuje skalę problemu.

Trudno mówić o sensacji czy też nawet – zaskoczeniu. O tym, że ruchy antyszczepionkowe są powiązane, przede wszystkim finansowo, z Kremlem (nie tylko w Polsce) pisano już przed pandemią COVID-19, a pandemia i prowadzona na masową skalę akcja szczepień tylko te związki – bardzo dobrze udokumentowane przez dziennikarzy śledczych, co każe mieć nadzieję, że co najmniej taką samą wiedzę i takie same dowody posiadają służby specjalne – uwypukliła.

Za sukces trzeba uznać, że państwo przeszło od słów do czynów. Niewątpliwym wyzwaniem jest/będzie konsekwencja w podejmowanych działaniach i doprowadzenie sprawy do końca.

Pierwsza jaskółka. Kształcenie lekarzy. Minister nauki zapowiedział w mijającym tygodniu, że w ciągu kilku dni rozpoczną się kontrole w uczelniach, które otrzymały zgodę na prowadzenie kierunków lekarskich mimo braku pozytywnej opinii PKA (a wręcz opinii negatywnej). Równie ważna jest, w tym kontekście, deklaracja Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych o gotowości przyjęcia studentów tych szkół, którym zgoda na kształcenie lekarzy zostanie cofnięta. Deklaracja ważna, bo pozbawia ewentualnych obrońców utrzymania status quo kluczowych argumentów: „co ze studentami, którzy już rozpoczęli naukę?” oraz „potrzebujemy więcej studentów, bo potrzebujemy więcej lekarzy”. Oczywiście, to nie oznacza, że próby obrony nie będą podejmowane, a nawet – że zamykanie kierunków będzie mieć charakter „hurtowy”. Ale pewne sygnały, że przynajmniej w tym obszarze można się spodziewać rozstrzygnięć w dającej się przewidzieć jednostce czasu, trzeba uznać za powiew optymizmu. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale są takie okoliczności, w których staje się ona wyjątkowo mile widziana.

13.01.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.