Narodowy Fundusz Zdrowia zakończył 2023 r. z 16 mld zł straty. Największym problemem nie jest jednak sama strata, ale fakt, że jest ona spowodowana czynnikami, których efekty w dużej części mają charakter stały – będą się powtarzać w 2024 r. i w latach kolejnych.
Posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia, 12 września 2024 r. Fot. Sejm
- Łącznie w ciągu 2023 r. przychody NFZ uległy zwiększeniu o nieco ponad 1,7 mld zł, natomiast koszty zostały zwiększone o blisko 23,4 mld zł
- Istotnemu zwiększeniu uległy koszty w większości przeznaczone na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej
- Podczas stosunkowo krótkiej dyskusji posłowie KO zarzucali posłom PiS, że to oni doprowadzili do dramatu w finansach NFZ
- Posłowie PiS odpowiadali, że pod ich rządami sytuacja była stabilna, a dopiero po przejęciu sterów przez ich następców zaczęły się problemy z płynnością
- Obecni podczas dyskusji przedstawiciele strony społecznej apelowali, by do spraw zdrowia podchodzić ponad podziałami politycznymi
- Mamy kłopot z gigantycznymi kominami płacowymi w systemie ochrony zdrowia – podkreślił Wojciech Wiśniewski
- Ostatecznie Komisja Zdrowia zaakceptowała sprawozdanie przedstawione przez NFZ
Sejmowa Komisja Zdrowia zajmowała się rocznym sprawozdaniem z wykonania planu finansowego, sprawozdaniem finansowym oraz sprawozdaniem z działalności Narodowego Funduszu Zdrowia za 2023 r.
– Bilans NFZ na dzień 31 grudnia 2023 r. zamknął się kwotą 28 mld 782 mln 700 tys. zł, co oznacza spadek o 14 mld 833 mln zł (34 proc.) w stosunku do bilansu zamknięcia roku poprzedniego. NFZ zamknął rok 2023 ze stratą w wysokości 16 mld 362 mln 400 tys. zł, jest to zmiana w porównaniu z rokiem 2022 o 23 mld 598 mln 400 tys. zł. Jak łatwo wywnioskować, rok 2022 NFZ zamknął pozytywnym wynikiem finansowym – wyliczał wiceprezes NFZ Jakub Szulc. – Kapitały własne uległy zmniejszeniu na kwotę 16 mld 32 mln 800 tys. zł, a więc oczywiście korespondującą z wypracowanym wynikiem finansowym za 2023 r. i podobnie rachunek przepływów pieniężnych, rachunek cash flow od 1 stycznia do 31 grudnia 2023 r. wskazuje na zmniejszenie środków pieniężnych w kasie NFZ o 15 mld 882 mln 400 tys. zł, a więc też o kwotę korespondującą z wypracowanym wynikiem finansowym – dodał.
Szulc przypomniał, że pierwotnie plan na 2023 r. opiewał na kwotę 144 mld 157 mln 194 tys. zł. Jak co roku, w trakcie roku obrachunkowego plan ulegał zmianom, zarówno po stronie przychodowej, jak i po stronie kosztowej. Łącznie w ciągu 2023 r. przychody NFZ uległy zwiększeniu o 1,19 proc., a więc o kwotę nieco ponad 1,7 mld zł, natomiast koszty zostały zwiększone o kwotę blisko 23,4 mld zł, co stanowiło 16,23 proc. kosztów przyjętego planu pierwotnego. Pozycje zwiększające koszty to przede wszystkim koszty świadczeń opieki zdrowotnej – ponad 22 mld 450 mln zł, koszty realizacji zadań zespołów ratownictwa medycznego – 824 mln zł czy koszty refundacji leków – 417 mln 656 tys. zł.
– Jak widać z powyższego zestawienia, w trakcie 2023 r. istotnemu zwiększeniu uległy koszty NFZ w znakomitej większości przeznaczone na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej, natomiast przychody w tym samym okresie również uległy zwiększeniu, ale zdecydowanie mniejszemu. To skutkowało koniecznością zaczerpnięcia środków z funduszu zapasowego. Ujemny wynik finansowy, zgodnie z decyzją Rady Funduszu z 24 czerwca 2024 r., został pokryty właśnie poprzez zmniejszenie funduszu zapasowego NFZ – mówił Jakub Szulc.
Największym problemem nie jest jednak sama strata, ale fakt, że jest ona spowodowana czynnikami, których efekty w dużej części mają charakter stały – będą się powtarzać w 2024 roku i w latach kolejnych. Te czynniki to – jak pisaliśmy w ciągu ostatnich dwóch lat wielokrotnie (i o czym strona rządząca w poprzedniej kadencji milczała, a strona rządząca dziś niedostatecznie często i głośno mówiła) – nowelizacja ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty z listopada 2022 r., która przeniosła do NFZ finansowanie części zadań dotychczas finansowanych z budżetu państwa (m.in. ratownictwo medyczne, programy polityki zdrowotnej prowadzone przez ministra zdrowia, leki bezpłatne dla wskazanych ustawowo grup etc.) oraz ustawa o minimalnym wynagrodzeniu pracowników medycznych. Ponieważ w związku z tym corocznie zwiększa się wycenę świadczeń, jest to koszt niejako wbudowany w każdy kolejny plan finansowy NFZ. Są to kwoty rzędu 15-18 mld co roku, a skumulowany efekt finansowy z roku na rok jest coraz wyższy.
– Mówię o tym dlatego, żeby uzmysłowić, że obciążenia nałożone na plan finansowy NFZ w wyniku decyzji podjętych w latach 2021 i 2022 skutecznie ograniczają możliwości zwiększania dostępności świadczeń przez NFZ, więc zadanie, które jest ustawowym zadaniem prezesa Funduszu, ze względu na to, że te środki muszą być przeznaczone na pokrywanie realizacji zadań, o których wspomniałem, konsumują z nadwyżką dynamikę przyrostu składki do kasy NFZ. No i stąd też 16 mld zł wypracowanej straty – powiedział Jakub Szulc.
Podczas stosunkowo krótkiej, jak na skalę problemu, dyskusji posłowie KO zarzucali posłom PiS, że to oni doprowadzili do dramatu w finansach NFZ. Krystyna Skowrońska przypominała, że wielu obecnych posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy kolejną kadencję piastują mandat, w 2022 r. głosowało za odebraniem wojewodom pieniędzy np. na finansowanie ratownictwa medycznego i przekazaniem obowiązku finansowania tego zadania Funduszowi. Elżbieta Gelert chciała wiedzieć, czy jest jakakolwiek szansa, by budżet państwa na powrót przejął finansowanie oddanych dwa lata temu zadań. Posłowie PiS odpowiadali, że pod ich rządami sytuacja była stabilna, a dopiero po przejęciu sterów przez ich następców zaczęły się problemy z płynnością, m.in. płatnościami za nadwykonania.
– Wiedzieliście dobrze, jaka jest sytuacja finansów w ochronie zdrowia, ale widzieliście przestrzeń do składania obietnic, między innymi zdjęcia limitów na lecznictwo szpitalne. Widzieliście przestrzeń do realizacji obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach, który właśnie dziś odesłaliście do komisyjnej zamrażarki – punktowała Katarzyna Sójka, była minister zdrowia. Bolesław Piecha przyznał, że sytuacja tych, którzy muszą realizować podjęte w poprzedniej kadencji zobowiązania stałe (czyli np. ustawę o minimalnych wynagrodzeniach) nie jest łatwa, a program naprawczy będzie trudny do zrealizowania. – Musiałby zawierać trudne rozwiązania, być może powrót do limitów? – zastanawiał się doświadczony polityk, wskazując jednocześnie, że obecna sytuacja jest przestrogą dla polityków, by nie mnożyć obietnic w trakcie kampanii. Podkreślił jednocześnie, że Fundusz nie może zbankrutować, bo stratę „prędzej czy później” musi pokryć budżet państwa.
Obecni podczas dyskusji przedstawiciele strony społecznej apelowali, by do spraw zdrowia podchodzić ponad podziałami politycznymi. – Nie ma dnia, żeby do dyrektora placówki ochrony zdrowia nie przychodzili kolejni pracownicy ochrony zdrowia, składając wypowiedzenia z umów kontraktowych tylko przez to, że szpital nie ma jak zapłacić. Do tego dochodzą rosnące zobowiązania finansowe względem wynagrodzeń, które są regulowane ustawowo. Każdego dnia przychodzi też po kilka, kilkanaście nakazów zapłaty za różnego typu zadłużenia – za prąd, gaz. W tym roku, jak wskazują dane, już brakuje 37 mld na zdrowie – ocenił Bartosz Myśliwiec, zastępca dyrektora ds. leczniczych Szpitala Wielospecjalistycznego im. dr. Ludwika Błażka w Inowrocławiu. – Jako dyrektor jednego z większych szpitali w Polsce – jestem głęboko zaniepokojony, jako przedstawiciel środowiska medycznego – proszę państwa, żebyśmy jak najszybciej rozpoczęli realną rozmowę na temat reformy ochrony zdrowia, bo tak dłużej się nie da. Ustalmy w końcu mapę świadczeń zdrowotnych, realnie wyceńmy świadczenia, żeby szpital nie ponosił z tytułu kolejnych zobowiązań.
Wojciech Wiśniewski, członek Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia z ramienia Federacji Przedsiębiorców Polskich, zwracał uwagę, że jeśli chodzi o koszty realizacji ustawy o wynagrodzeniach minimalnych, tylko częściowo jest to problem wynikający z samej ustawy. – Zarówno w ubiegłym, jak i w tym roku podjęto decyzję, że nowe taryfy opublikowane przez AOTMiT uwzględniały nie tylko zobowiązania wynikające z ustawy o minimalnych wynagrodzeniach, ale też wzrost wyceny niektórych zakresów świadczeń, jak interna czy chirurgia oraz kompensację wzrostu wynagrodzeń pracowników kontraktowych. Sama ustawa to nie jest powód, dla którego tak dynamicznie rosną zobowiązania – przekonywał.
W jego ocenie – taka była też rekomendacja zawarta w raporcie zespołu ekspertów na temat sytuacji finansów ochrony zdrowia, opublikowanym w czerwcu przez FPP – należałoby rozważyć, czy w kolejnych latach nowe taryfy mają uwzględniać wzrost wynagrodzeń na kontraktach. – Mamy kłopot z gigantycznymi kominami płacowymi w systemie ochrony zdrowia, wynagrodzenia na poziomie około 100 tys. zł netto na fakturę nie są niczym niespotykanym – podkreślił Wojciech Wiśniewski. 23 września zaplanowane jest spotkanie Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia. – Będziemy prosić AOTMiT, Ministerstwo Zdrowia i NFZ, żebyśmy wspólnie się zastanowili, czy warto wciąż kompensować rosnące oczekiwania płacowe, których tymi środkami, jakie mamy na zdrowie, po prostu nie da się pokryć – zaznaczył.
Ostatecznie Komisja Zdrowia zaakceptowała sprawozdanie przedstawione przez NFZ.