Lekarze z Porozumienia Rezydentów OZZL przedstawili dziennikarzom wyniki badania, przeprowadzonego wśród lekarzy odbywających specjalizację. – Wiele z absurdów i nieprawidłowości to nie jest wina konkretnych osób czy nawet szpitali, wynikają one z uwarunkowań systemowych – stwierdził przewodniczący PR OZZL Sebastian Goncerz.
Konferencja PR OZZL dot. absurdów szkolenia specjalizacyjnego lekarzy, 27 stycznia 2025 r. Fot. PR OZZL
- Niemal co czwarty lekarz w trakcie specjalizacji deklaruje, że nie ma możliwości konsultowania swoich decyzji ze specjalistą
- Co piąty twierdzi, że nie miał możliwości odbycia stażu, choć ten został udokumentowany jako zrealizowany
- Problemem są też podejmowane przez szpitale próby dopisywania do umów rezydenckich dodatkowych dyżurów – na przykład w nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej
- Często – doświadczył tego co szósty młody lekarz – zmusza się rezydentów do dyżurowania w więcej niż jednym oddziale
- Blisko trzech na dziesięciu rezydentów jest zmuszanych przez jednostki macierzyste do odbywania stażu na miejscu
- 12 proc. ankietowanych przyznało, że zostało zmuszonych do prowadzenia zajęć ze studentami, mimo że nie mieli etatu dydaktycznego
Młodzi lekarze z Porozumienia Rezydentów OZZL w poniedziałek przedstawili dziennikarzom wyniki badania, przeprowadzonego wśród lekarzy odbywających specjalizację. Ankietę wypełniło 1,1 tys. lekarzy i lekarzy dentystów (w trakcie specjalizacji jest blisko 30 tys. osób). Ankieta zawierała pięć pytań zamkniętych i osiem otwartych, na które nadesłano blisko 1,5 tys. odpowiedzi. Tylko niewielką ich część PR OZZL decyduje się upublicznić, by – jak podkreślano – zagwarantować tym, którzy wzięli udział w badaniu, pełną anonimowość.
Wiele problemów, jak mówił Władysław Krajewski, wiceprzewodniczący PR OZZL, wiąże się z dyżurami medycznymi. Co czwarty lekarz w trakcie specjalizacji, który wziął udział w ankiecie, stwierdził, że jako młody lekarz nie miał możliwość konsultowania decyzji z bardziej doświadczonym lekarzem, choć zapewnienie takiej możliwości to obowiązek wynikający wprost z ustawy. – Czasami jedyną możliwością konsultowania budzących wątpliwości przypadków jest telefon do innego rezydenta – przyznał.
Problemem są również podejmowane przez szpitale próby dopisywania do umów rezydenckich dodatkowych dyżurów – na przykład w nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Często – doświadczył tego co szósty młody lekarz – zmusza się rezydentów do dyżurowania w więcej niż jednym oddziale. – Dyżur na właściwym oddziale, konieczność schodzenia na izbę przyjęć, konsultacje na SOR, lekarz powinien być w trzech miejscach jednocześnie – wyliczał wiceszef PR OZZL.
Sporo nieprawidłowości jest związanych ze stażami i kursami, które są istotną częścią szkolenia specjalizacyjnego. W jego trakcie lekarz musi poznać nie tylko specyfikę swojej specjalizacji, ale też jej szerszy kontekst. Jak mówił Sebastian Goncerz, przewodniczący PR OZZL, w przypadku psychiatrii, której on sam jest rezydentem, ważne są staże na internie czy neurologii, bo u wielu pacjentów, którzy wykazują objawy zaburzeń psychicznych, podłożem są problemy neurologiczne lub internistyczne. Ważne jest też, jak tłumaczył, by staże nie były odbywane w jednostce macierzystej – to pozwala młodemu lekarzowi zapoznać się ze złożonością nie tylko medycyny, ale też organizacji systemu. Tymczasem blisko trzech na dziesięciu rezydentów jest zmuszanych przez jednostki macierzyste do odbywania stażu na miejscu. Co więcej, 20 proc. przyznało, że nie pozwolono im odbyć stażu, choć został on udokumentowany jako zrealizowany. – Lekarze są ściągani ze staży, jeśli brakuje personelu w jednostce macierzystej – usłyszeli dziennikarze. Taka praktyka to nic innego jak poświadczanie nieprawdy.
Są też inne sytuacje, ocierające się wręcz o groteskę. 12 proc. ankietowanych przyznało, że zostało zmuszonych do prowadzenia zajęć ze studentami, mimo że nie mieli etatu dydaktycznego. – Wynagrodzenie za tę pracę otrzymuje oczywiście w tej sytuacji ktoś inny, nie lekarz prowadzący takie zajęcia – mówili przedstawiciele PR OZZL. Wisienką na torcie może być deklaracja jednego z ankietowanych: „zmuszono mnie do prowadzenia zajęć ze studentami anglojęzycznymi, mimo że nie znam angielskiego”.
Rezydenci nie mają wątpliwości: konieczna jest poprawa monitorowania kształcenia specjalizacyjnego. Ale widzą też potrzebę zmian w zakresie sytuacji kierowników specjalizacji, bo w tej chwili ich uposażenie jest niewspółmiernie niskie do zakresu obowiązków, jakie – zgodnie z przepisami – powinni wypełniać. – Potrzebujemy też urealnienia wykonywanych procedur – tłumaczyli. Chodzi o to, że lekarze mają wylistowane procedury, które powinni wykonać (i w jakiej liczbie), jednak inne rozwiązania systemowe (na przykład rozliczanie specjalistów z liczby wykonywanych procedur) powodują, że rezydenci nie są dopuszczani do operowania czy wykonywania badań. – Wiele z absurdów i nieprawidłowości to nie jest wina konkretnych osób czy nawet szpitali, wynikają one z uwarunkowań systemowych. Dlatego do naprawy sytuacji potrzebne będą też zmiany w przepisach – podsumował Sebastian Goncerz.