2,2 tys. przeszczepień narządowych, 1,5 tys. przeszczepień rogówek – liczby, świadczące o rozwoju i wzmacnianiu transplantologii są faktem. Jednak nie we wszystkich obszarach można mówić o sukcesie. Co więcej: nie można zakładać, że kolejny rok przyniesie umocnienie trendu – to tylko niektóre wnioski z dyskusji ekspertów, jaka w poniedziałek odbyła się w Sejmie.
Jest już tradycją, że z okazji Ogólnopolskiego Dnia Transplantacji (26 stycznia) organizowane jest spotkanie ekspertów i przedstawicieli pacjentów po przeszczepieniach, a także – oczywiście – parlamentarzystów. Jest o czym dyskutować, bo choć rok 2024 umocnił pozytywny trend w transplantologii, liczba przeszczepień wyraźnie wzrosła, jednak potrzeby są znacząco większe – a np. w obszarze dawstwa żywego jesteśmy ciągle blisko początku drogi.
Magdalena Kramska, naczelniczka Wydziału Transplantologii i Krwiolecznictwa w Departamencie Oceny Inwestycji Ministerstwa Zdrowia podkreślała, że resort obszar transplantologii traktuje priorytetowo, a roczny budżet Narodowego Programu Transplantacyjnego wynosi 100 mln zł. Niestety, jak przyznała, środków na 2025 rok nie udało się zwiększyć „w związku z sytuacją budżetową”. Zapewniła jednak, że resort identyfikuje potrzeby transplantologii i jeśli okaże się, że zaplanowane środki są niewystarczające, „na pewno będziemy podejmować działania i zmierzać, by budżet programu zabezpieczał wszystkie dodatkowe potrzeby i żeby te środki się w systemie pojawiły”.
Przedstawicielka ministerstwa zwracała uwagę, że jednym z kluczowych obszarów wsparcia są koordynatorzy. – Koordynatorzy donacyjni to tylko jeden z elementów tego systemu – mówiła. Koordynatorzy wojewódzcy, koordynatorzy pracujący w ośrodkach transplantacyjnych, koordynatorzy centralni, z których część w tej chwili rozwija współpracę międzynarodową, koordynatorzy żywego dawstwa – to jeszcze nie wszystko. Resort w tym roku chce rozwinąć sieć o funkcję koordynatora biorcy.
Magdalena Kramska przypomniała, że program wsparcia procedur dawstwa skończył się w 2023 roku. 51 szpitali przeszło pilotażową akredytację i dostało organizacyjne wsparcie. Teraz ten program ma być realizowany w szpitalach pediatrycznych. – Wiemy, że elementem szczególnie problematycznym, jeżeli chodzi o donacje, jest dawstwo pediatryczne – przyznała. O konieczności wsparcia tego segmentu systemu eksperci mówili również podczas konferencji prasowej na WUM, w której uczestniczyła minister zdrowia Izabela Leszczyna. Z wypowiedzi przedstawicielki MZ wynika, że w tym roku priorytetami dla resortu zdrowia w obszarze transplantologii będzie właśnie dawstwo pediatryczne oraz dawstwo żywe.
Prof. Michał Grąt, konsultant krajowy ds. transplantologii i kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM zwrócił uwagę, że choć pod względem dawstwa żywego rzeczywiście odstajemy na niekorzyść, również w tym obszarze dokonał się pewien postęp. Jeszcze niedawno rocznie przeszczepień nerki od żywych dawców realizowano, jak mówił, 40-50, w ostatnim roku – 82. Podkreślił również, że w ostatnich miesiącach został wznowiony program przeszczepień fragmentów wątroby od żywych dawców dla dorosłych.
Na dawstwie żywym skupił się również prof. Roman Danielewicz, przewodniczący Krajowej Rady Transplantacyjnej, który dostrzegając pewien progres, ocenił, że postęp jest ciągle za mały i zbyt wolny. Dawstwo żywe nie osiąga 10 proc. wszystkich przeszczepień. Prof. Danielewicz podkreślał konieczność promowania dawstwa żywego m.in. przez rozwój sieci koordynatorów transplantacyjnych. Skupiając się na przeszczepieniach nerki prof. Danielewicz mówił o potrzebie docierania do pacjentów przygotowywanych do dializ lub będących na samym początku dializoterapii. Do pacjentów, ale też ich rodzin. – Chodzi o to, aby rodziny mobilizowały się i podejmowały decyzję o donacji – tłumaczył, dodając, że gdy pacjent wejdzie już w rytm dializ, to nawet świadomość, że przeszczepienie byłoby dla niego dużo bardziej korzystną opcją, mobilizacja słabnie i nie jest łatwo podjąć tematu przeszczepienia nerki.
Prof. Maciej Kosieradzki, prezes Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego przyznał, że dawstwo żywe jest alternatywą nie do przecenienia, choć powinniśmy również co najmniej zauważyć, że nie wyczerpuje ono spektrum możliwości. Polska do tej pory (podobnie jak wiele innych krajów Europy) nie bierze pod uwagę dawstwa po nieodwracalnym zatrzymaniu krążenia. Może ono być realizowane według protokołu Maastricht 2 (nagłe zgony) i Maastricht 3 (zakończenie uporczywej terapii). W Hiszpanii, jak mówił ekspert, nawet połowa przeszczepień dokonuje się dzięki pobraniu narządów od osób, u których podjęta została decyzja o odstąpieniu od terapii daremnej. Ten kraj jest liderem, ale przeszczepienia według tych protokołów (tylko pierwszego lub obu) realizowane są również m.in. w Portugalii, Francji czy Wielkiej Brytanii.
W Polsce jest do tego daleka droga. – Anestezjolodzy zaczynają w Polsce podejmować decyzje o odstąpieniu od terapii daremnej, co często kończy się spotkaniem z prokuratorem – przyznał. – Choć zaprzestanie terapii daremnej jest absolutnie zgodne ze sztuką lekarską i wiedzą medyczną, spotyka się z ogromnymi emocjami nie tylko rodzin, ale nawet średniego i niższego personelu szpitalnego.