Młodzi lekarze zorganizowali briefing przed Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, by poinformować o złożeniu – po raz kolejny – pisma do ministra nauki, w którym przedstawiają postulaty dotyczące uzdrowienia sytuacji w obszarze kształcenia lekarzy.
Fot. Małgorzata Solecka / Kurier MP
– Od dwóch lat walczymy o zatrzymanie i odwrócenie procesu degradacji kształcenia. O to, by uczelnie nie mogły organizować 15-osobowych grup klinicznych. Są takie uczelnie, które w tej chwili to proponują. Proponują, by w takich grupach studenci uczyli się na przykład przeprowadzania badania ginekologicznego. Czy to nie urąga godności pacjentów? – pytał retorycznie Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.
Partie, które w tej chwili tworzą koalicję rządzącą, zapowiadały „sanację” jakości kształcenia lekarzy w kontekście zmian wprowadzonych w czasie rządów PIS, gdy trzykrotnie nowelizowano ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym, obniżając kryteria konieczne do uruchomienia kierunków lekarskich – w efekcie w latach 2022-2023 powstało kilkanaście nowych kierunków, z których spora część budziła (i budzi nadal) poważne wątpliwości co do oferowanej jakości kształcenia, na co zwracało uwagę zarówno Porozumienie Rezydentów, jak i samorząd lekarski oraz Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych. Protestowali również niektórzy posłowie ówczesnej opozycji, choć jednocześnie wśród polityków nie brakowało (i nie brakuje) takich, którzy uważają, że jakość kształcenia nie jest priorytetem, w przeciwieństwie do zwiększenia liczby lekarzy, co miałoby przełożyć się z jednej strony na większą dostępność dla pacjentów, z drugiej – zmniejszyć pozycję negocjacyjną lekarzy, jeśli chodzi o wynagrodzenia.
Efekt? Wkrótce po utworzeniu rządu Donalda Tuska ze strony resortów nauki i zdrowia padły zapowiedzi powrotu zarówno do wyjściowych kryteriów (miała nastąpić nowelizacja ustawy i przywrócenie jej kształtu z 2018 roku), jak i określenia w rozporządzeniu uzgodnionych ze środowiskiem lekarskim i akademickim standardów kształcenia. Nic takiego jednak przez już ponad rok rządów się nie stało, a jak mówili w poniedziałek rezydenci – dialog z resortem nauki zanikł.
Nie ma rozwiązań systemowych, nie do końca jest jasne, jakie efekty przyniesie rozpoczęty już audyt uczelni, które przed uruchomieniem kierunku lekarskiego otrzymały pozytywną ocenę PKA (dotyczy to, jak mówił Goncerz, czterech szkół). – Z naszych informacji wynika, że przeprowadzono kontrolę w uczelni w Toruniu – powiedział przewodniczący PR OZZL. Akademia Kultury Społecznej i Medialnej, jeden z podmiotów prowadzonych przez o. Tadeusza Rydzyka, cieszyła się względami poprzedniego ministra nauki Przemysława Czarnka, ale w tej chwili nie może liczyć na taryfę ulgową. Wyniki audytu nie są (jeszcze) znane, nie wiadomo również, jaką ocenę PKA wystawi pozostałym kontrolowanym w tej puli uczelniom (w tym KUL). Co więcej – w tym roku, zgodnie z procedurą, powinna zostać przeprowadzona podobna kontrola w uczelniach, które podlegały ocenie w ubiegłym roku (część z nich wyszła z audytu z oceną pozytywną, część nie, i dlatego nie mogły przeprowadzić rekrutacji na kolejny rok akademicki).
– W uczelniach z negatywną oceną PKA uczy się, jak być lekarzem, około dwustu osób. Te kierunki lekarskie powinny zostać zamknięte, a studenci przeniesieni na inne uczelnie – ocenił Goncerz.