Parlament powinien podjąć dyskusję, jak zrównoważyć finanse w ochronie zdrowia – przekonywali eksperci podczas dyskusji towarzyszącej prezentacji raportu na temat luki w finansach NFZ w latach 2025-2028. Powód? Kryzys finansów w tym obszarze stanowi zagrożenie stabilności finansów publicznych.
Prezentacja raportu na temat luki w finansach NFZ w latach 2025-2028. Fot. IFP
- Już wkrótce budżet państwa, chcąc zasilić NFZ jakimikolwiek dodatkowymi środkami po przyjęciu planu finansowego, będzie musiał ściąć wydatki w innym obszarze
- Sytuacja, w której wykonanie planu po stronie kosztów jest wyższe o kilkanaście procent od założeń, jest z punktu widzenia planowania niedopuszczalna
- Niepodpisanego i nieopublikowanego planu finansowego nie można zmienić – co w kontekście choćby realizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach stanowić będzie ogromne wyzwanie
- System ochrony zdrowia nigdy nie załamuje się spektakularnie – i teraz też trudno oczekiwać, że coś takiego się wydarzy. Dojdzie do mniej lub bardziej lokalnych implozji
- Nie ma wątpliwości, że największym problemem, czy też wyzwaniem, będzie ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia
- Poziom tegorocznych podwyżek gwarantowanych ustawą to „pocałunek śmierci” dla tych przepisów
- Trzeba zakładać, że po raz ostatni zostaną one zrealizowane w tej formule, choć dyskusja na temat nowego rozwiązania nie będzie łatwa
– Gdy w połowie 2024 roku prezentowaliśmy pierwszy raport, wydawało nam się, że jesteśmy jeszcze kawałek przed ścianą. W tej chwili to już nie wygląda tak „optymistycznie” – mówił dr Sławomir Dudek z Instytutu Finansów Publicznych. Sytuacja, jak przyznał, przez kilka miesięcy zmieniła się na niekorzyść, do czego przyczyniło się, bez wątpienia, ścisłe powiązanie finansów NFZ z budżetem państwa i deficytem finansów publicznych. Sztywna reguła wydatkowa i procedura nadmiernego deficytu – łącznie – powodują, że już wkrótce (choć nie w tym i w przyszłym roku) budżet państwa, chcąc zasilić NFZ jakimikolwiek dodatkowymi środkami po przyjęciu planu finansowego, będzie musiał ściąć wydatki w innym obszarze.
Ekonomista zwrócił uwagę, że w ostatnich latach przyzwyczailiśmy się do częstych nowelizacji planu finansowego NFZ. Wcześniej regułą było, że plan był zmieniany, gdy rosły przychody płatnika, przede wszystkim ze składek odprowadzanych przez ZUS – te zwykle okazywały się nieco wyższe niż pierwotnie zakładano. Te wyższe przychody alokowano, zwiększając koszty – czyli finansowanie świadczeń (część niewykorzystanych środków zasilała zaś fundusz zapasowy NFZ). W ostatnich dwóch latach sytuacja się odwróciła – nowelizowano plan, by móc sfinansować rosnące poza kontrolą koszty. – Sytuacja, w której wykonanie planu po stronie kosztów jest wyższe o kilkanaście procent od założeń, jest z punktu widzenia planowania niedopuszczalna – podkreślał Sławomir Dudek. Taka sytuacja zaś miała miejsce i w roku 2023, i w roku 2024.
Zarówno w roku 2023, jak i 2024 (nie ma jeszcze ostatecznego wykonania planu finansowego Funduszu) w praktyce została pokonana granica 7 proc. PKB (oczywiście, zgodnie z metodyką ustawy, czyli n-2). – Progi w ustawie są fikcją. Politycy, rząd odnoszą się w tym roku do progu 6,5 proc. PKB i w oparciu o ten próg została wyliczona dotacja z budżetu państwa, zapisana w planie finansowym. Jednak realne koszty po stronie NFZ w 2025 roku będą znacząco wyższe – zwracał uwagę Sławomir Dudek. To z powodu tej rozbieżności, niezbilansowania przychodów (już z pierwotną dotacją budżetową) i kosztów, minister finansów odmawia podpisania planu finansowego Funduszu. Wojciech Wiśniewski z Federacji Przedsiębiorców Polskich przypomniał zaś, że niepodpisanego i nieopublikowanego planu finansowego nie można zmienić – co w kontekście choćby realizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach stanowić będzie ogromne wyzwanie. Jednak nie tylko o podwyżki ustawowo gwarantowane pracownikom chodzi, ale również możliwość sfinansowania świadczeń, w tym świadczeń nielimitowanych, na przykład w obszarze programów lekowych czy diagnostyki obrazowej. Ekspert zauważył, że system ochrony zdrowia nigdy nie załamuje się spektakularnie – i teraz też trudno oczekiwać, że coś takiego się wydarzy. Dojdzie, w jego ocenie, do mniej lub bardziej lokalnych implozji – część ośrodków wstrzyma przyjęcia nowych pacjentów do programów lekowych, część odeśle pacjentów bez zapisywania ich do kolejek, z zaleceniem by zgłosili się w później. Wydłuży się (ponownie) mediana oczekiwania na wizyty w poszczególnych specjalizacjach w AOS, będzie, być może, więcej pacjentów na izbach przyjęć i w SOR-ach.
Choć kwoty, jakie pojawiają się w raporcie, mogą szokować, nie powinny być zaskoczeniem – FPP od ponad dwóch lat alarmowała w Monitorach Finansowania Ochrony Zdrowia o powiększaniu się luki między przychodami NFZ ze składek zdrowotnych a kosztami funkcjonowania systemu, co było efektem już podjętych decyzji politycznych, a politycy nie ograniczają się w podejmowaniu kolejnych. Przykład? Choćby ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej i Krajowej Sieci Kardiologicznej, które pociągają za sobą realne koszty (eksperci nie podważają konieczności czy słuszności ich wprowadzenia i poniesienia tych kosztów, zwracają uwagę wyłącznie na fakt, że w systemie po stronie kosztowej pojawiają się nowe obciążenia), czy rozszerzenie prawa do wystawiania recept na bezpłatne leki – przy okazji nowelizacji ustawy Ministerstwo Finansów wprost oceniło, że nie ma na ten cel dodatkowych środków, co nie przeszkodziło w uchwaleniu nowych przepisów.
Nie ma jednak wątpliwości, że największym problemem, czy też wyzwaniem, będzie ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Jak wskazał Sławomir Dudek, choć plan finansowy na 2025 rok przewiduje niespełna 3-proc. wzrost kosztów świadczeń, dynamika wzrostu wynagrodzeń przekracza 14 proc. W ocenie Wojciecha Wiśniewskiego poziom tegorocznych podwyżek gwarantowanych ustawą to „pocałunek śmierci” dla tych przepisów. Trzeba zakładać, że po raz ostatni zostaną one zrealizowane w tej formule, choć – jak przyznał – dyskusja na temat nowego rozwiązania nie będzie łatwa. FPP już jesienią ubiegłego roku proponowała decydentom zmiany w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych, które zmierzałyby w kierunku waloryzacji wynagrodzeń według wskaźnika inflacji (z niewielkim komponentem podwyżkowym) i wyłączenie finansowania ze środków publicznych powiększania umów cywilnoprawnych (dominującej formy zatrudnienia lekarzy specjalistów) powyżej określonego progu (np. czterech średnich krajowych).
Jedną z kluczowych konkluzji, płynących z dyskusji jest wniosek, że dyskusja na temat zrównoważenia finansów ochrony zdrowia prędzej czy później będzie musiała się odbyć w parlamencie i to właśnie tam będą musiały zapaść kluczowe decyzje dotyczące tego, czy środków należy szukać w zmniejszaniu kosztów systemu (i w jaki sposób?), w powiększaniu jego przychodów (zwiększenie składki zdrowotnej, inne rozwiązania?) czy też zmianie priorytetów. Sławomir Dudek zwrócił uwagę, że Polska, z wydatkami publicznymi na zdrowie rzędu 5 proc. PKB (według raportu OECD) jednocześnie kilka razy więcej (ok. 17 proc.) przeznacza na transfery gotówkowe z różnych tytułów, o dobrych kilka punktów procentowych wyprzedzając pod tym względem kraj słynący z „socjalu”, jakim jest Szwecja, która – nota bene – nakłady publiczne na zdrowie ma na poziomie blisko 9 proc.