Mamy w tej chwili w Polsce około dwustu osób, które nie podlegają jurysdykcji izb lekarskich, ale mogą wykonywać zawód lekarza na podstawie zezwoleń wydawanych przez Ministerstwo Zdrowia na podstawie wadliwych, niebezpiecznych dla pacjenta i systemu przepisów. Żądamy natychmiastowej weryfikacji uprawnień tych osób i pilnych zmian legislacyjnych – mówił w piątek prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski.
Prezes NRL Łukasz Jankowski. Fot. NIL
Wystąpienie szefa lekarskiego samorządu to pokłosie ujawnienia przez media przypadku lekarza spoza UE, który otrzymał w Polsce możliwość wykonywania zawodu lekarza na podstawie znowelizowanych w pandemii przepisów, a który (jak się okazało) przedstawił w resorcie zdrowia sfałszowane dokumenty.
– Departament Kadr Medycznych MZ nie weryfikuje w żaden sposób dokumentów przedstawianych w tzw. procedurze uproszczonej. Mówiąc wprost: dziś pracować jako lekarz może osoba, która nie ma wiedzy medycznej, ale ma sprawną drukarkę i w skrajnej sytuacji wydrukuje sobie dyplom – stwierdził Łukasz Jankowski, przywołując fragment odpowiedzi uzyskanej od resortu zdrowia, która potwierdziła, że MZ wydając decyzje nie weryfikuje dokumentów składanych przez osoby ubiegające się o możliwość podjęcia pracy w Polsce w zawodzie lekarza.
Samorząd lekarski mówi wprost: straciliśmy kontrolę nad tym, kto wykonuje zawód lekarza, co zagraża bezpieczeństwu pacjentów i systemu. Priorytetem w tej chwili jest przywrócenie tego bezpieczeństwa, czyli powrót do przepisów, jakie obowiązywały przed końcem 2020 roku, kiedy znowelizowano przepisy, by stworzyć możliwość podejmowania pracy w Polsce lekarzom spoza UE. A tak naprawdę nie stworzyć, tylko – maksymalnie uprościć. Wcześniej lekarze, wykształceni poza Unią, musieli przejść nostryfikację dyplomu, odbyć staż lekarski, zdać egzamin i wykazać się znajomością języka polskiego. Rząd PiS uznał, że pandemia COVID-19 jest dobrym momentem, by te przeszkody zniwelować praktycznie do zera. A ponieważ samorząd lekarski nie zgadzał się przyznawać prawa wykonywania zawodu tak pozyskanym lekarzom, politycy poszli o krok dalej: lekarze spoza UE, którzy nie przeszli przez sito izb lekarskich, otrzymywali zezwolenia na pracę (w ograniczonym zakresie, pod nadzorem polskich specjalistów, w wyznaczonym podmiocie leczniczym i bez możliwości podejmowania pracy w innych krajach UE – przynajmniej w teorii).
W ocenie prezesa Jankowskiego obecnie obowiązujące przepisy powodują, że osoby, które nie przeszły odpowiedniej weryfikacji, mogą świadczyć pacjentom usługi zdrowotne i pracować jako lekarze. – Nie jesteśmy tym zdziwieni. Zafundowano nam warunkowe prawo wykonywania zawodu, uproszczony tryb dopuszczania do pracy na terenie Polski wyłącznie po uzyskaniu zgodny ministra zdrowia, ale z pominięciem zgody izby lekarskiej. Od momentu wprowadzenia tego rozwiązania, a więc od listopada 2020 roku, samorząd lekarski nieustannie apeluje do rządzących o zmianę przepisów, której się nie doczekaliśmy – przypominał szef lekarskiego samorządu. Warto przypomnieć, że obietnica zmiany padła na początku rządu Donalda Tuska, ale nie została w całości zrealizowana (nadal lekarze spoza UE mogą podejmować pracę na podstawie decyzji resortu na określony zakres czynności).
W tej chwili w Polsce pracuje w zawodzie lekarza około dwustu osób, które nie podlegają izbom lekarskim. – Takie osoby zatrudniają się np. w receptomatach i wystawiają recepty na środki, które powinny być ściśle limitowane – mówił prezes Łukasz Jankowski. Właśnie od opisania przypadku takiego „lekarza” w ostatnich dniach zaczęła się obecna burza w mediach, choć w środowisku lekarskim sygnałów o daleko idących nieprawidłowościach w zatrudnianiu osób spoza UE nie brakowało już wcześniej.
Jankowski zwrócił uwagę, że dziś przepisy wręcz uniemożliwiają weryfikację dokumentów oraz znajomości języka Ministerstwu Zdrowia oraz izbom lekarskim. Wystarczy złożenie oświadczenia o znajomości polskiego. – Borykamy z 150 sprawami w Wojewódzkich Sądach Administracyjnych. Te osoby, które naszym zdaniem nie znają języka polskiego, odwołują się i – wykorzystując kalekie przepisy – trafiają z powrotem do systemu – mówił Jankowski, dodając że samorząd przegrywa, bo sądy odwołują się do obowiązujących przepisów.
– Dziś domagamy się od Ministerstwa Zdrowia zmiany przepisów i natychmiastowej rezygnacji z wszelkich trybów uproszczonych. Inną sprawą jest odpowiedzialność urzędników, którzy wpuścili do Polski osoby, które nie były lekarzami. Gdzie były wówczas instytucje państwowe i urzędnicy w Ministerstwie Zdrowia? Państwo zawiodło, a izby lekarskie zostały pozbawione narzędzi, by sprawować nadzór nad wykonywaniem zawodu lekarza – podsumował Jankowski, dodając że w poniedziałek przedstawiciele samorządu lekarskiego spotkają się z kierownictwem MZ. Tematem rozmów będzie dalsze uszczelnianie przepisów w sprawie wystawiania recept m.in. na fentanyl, choć prawdopodobnie zostanie też poruszony temat konieczności szybkiej reakcji i zmiany przepisów dotyczących zatrudniania lekarzy spoza UE, w tym weryfikacji decyzji wydanych przez resort w ciągu ostatnich czterech lat.