Choć choroby układu krążenia „wyprzedzają” nowotwory, jeśli chodzi o przyczynę zgonów, to finansowanie świadczeń onkologicznych jest w ostatnich latach dwukrotnie wyższe niż kardiologicznych – zaznaczyli eksperci i zastrzegli, że nie chodzi bynajmniej o to, by uszczuplić wydatki na onkologię. Celem jest znalezienie takich rozwiązań, które wzmocnią – organizacyjnie, ale też finansowo – kardiologię.
Fot. PTK
- Obywatele „starej” Europy umierają przede wszystkim z powodu chorób nowotworowych. Obywatele krajów postkomunistycznych – z powodu chorób układu krążenia
- Polska jest w tej drugiej grupie, choć do średniej UE brakuje nam naprawdę niewiele, ale do liderów – całkiem sporo
- Celem programu EU4Health na lata 2021–2027 jest ograniczenie przedwczesnej umieralności z powodu chorób układu krążenia o 30 proc. do roku 2030
- Każdy pacjent po zakończeniu leczenia szpitalnego powinien mieć zapewnioną opiekę koordynowaną i rehabilitację
- Duże nadzieje kardiolodzy wiążą z NPChUK na lata 2022-2032, którego nadrzędnym celem jest obniżenie zachorowalności i umieralności z powodu chorób układu krążenia
Gdzie bije serce systemu? Tytułowe pytanie konferencji zorganizowanej we wtorek przez PTK jest oczywiście w dużym stopniu retoryczne. Choroby układu krążenia odpowiadają za największy odsetek zgonów w Polsce. Kardiologia potrzebuje więc ze strony systemu wzmocnienia i na to wzmocnienie zasługuje.
Kardiologia jest w centrum debaty publicznej nie tylko w kontekście krajowym. Pod koniec lutego w Warszawie, w ramach polskiej prezydencji, odbyło się spotkanie ekspertów – „Niezaspokojone potrzeby w zakresie zdrowia układu krążenia w Europie – stan obecny, wyzwania i rozwiązania”. Przedstawiony wówczas raport pokazuje jasno: obywatele „starej”, „zachodniej” Europy, w której oczekiwana długość życia jest wyższa, umierają przede wszystkim z powodu chorób nowotworowych. Obywatele krajów postkomunistycznych, którzy żyją zauważalnie krócej (zwłaszcza mężczyźni) – z powodu chorób układu krążenia. Polska jest w tej drugiej grupie, choć do średniej UE brakuje nam naprawdę niewiele. Ale do liderów – np. do Danii, w której choroby układu krążenia odpowiadają zaledwie za co piąty zgon (w Polsce – za ponad co trzeci) – już, jak mówił we wtorek prof. Przemysław Mitkowski, były prezes PTK, całkiem sporo.
Polscy kardiolodzy mają zaś ambicje, by punktem odniesienia nie była unijna średnia, a właśnie – liderujące zestawieniom kraje Europy Zachodniej i Północnej. Dzieli nas od nich w tej chwili dystans mniejszy niż od tych krajów (Bułgaria, Rumunia), w których choroby układu krążenia są przyczyną blisko połowy zgonów.
Fakt, że w obszarze kardiologii mamy w ramach UE dwie prędkości, nie umyka Komisji Europejskiej – celem przyjętego programu EU4Health na lata 2021–2027 jest ograniczenie przedwczesnej umieralności z powodu chorób układu krążenia o 30 proc. do roku 2030. Nie ulega wątpliwości, że program musi się koncentrować na niwelacji różnic między krajami zachodniej i południowo-wschodniej części wspólnoty. Jednym z głównych obszarów, jak podkreślano podczas obu konferencji poświęconych europejskiemu i krajowemu wymiarowi problemu, jest edukacja zdrowotna i profilaktyka, poczynając od czynników ryzyka związanych ze stylem życia (zaburzenia lipidowe, palenie tytoniu, niewystarczająca aktywność fizyczna).
– Duża część czynników ryzyka chorób układu krążenia jest wspólna dla chorób układu krążenia i chorób onkologicznych – podkreślali eksperci. Nie bez przyczyny, i nie było to jedyne odniesienie do chorób onkologicznych. Zarówno prof. Przemysław Mitkowski, jak i obecny prezes PTK prof. Robert Gil przypominali, że choć choroby układu krążenia „wyprzedzają” nowotwory, jeśli chodzi o przyczynę zgonów, finansowanie świadczeń onkologicznych jest w ostatnich latach dwukrotnie wyższe niż kardiologicznych. Onkologia przoduje też bardzo wyraźnie, na przykład, w refundacji nowych cząsteczek w programach lekowych. Eksperci zastrzegali, że nie chodzi bynajmniej o to, by uszczuplić wydatki na onkologię. Celem jest znalezienie takich rozwiązań, które wzmocnią – organizacyjnie, ale też finansowo – kardiologię jako ten obszar medycyny, który odgrywa kluczową rolę w utrzymywaniu w dobrym zdrowiu populacji w wieku produkcyjnym. Dr Piotr Winiciunas z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zwracał uwagę, w jak dużym stopniu poprawa opieki nad pacjentami z chorobami układu krążenia przekłada się na zmniejszenie wydatków na renty. Podawał też przykłady innych jednostek chorobowych (cukrzyca, stwardnienie rozsiane), w których decyzje o refundowaniu innowacyjnych terapii bardzo szybko sprawiły, że pacjenci wręcz wrócili na rynek pracy.
Jako sukcesy wskazano nie tylko bardzo dobre wyniki w leczeniu ostrych zespołów wieńcowych, wzmocnione w ostatnich latach przez program KOS-Zawał. Jest on jednak, jak przyznali eksperci, dla ośrodków zajmujących się leczeniem zawałów serca, nieobligatoryjny, tymczasem powinno to ulec zmianie. – Każdy pacjent po zakończeniu leczenia szpitalnego powinien mieć zapewnioną opiekę koordynowaną i rehabilitację – przyznawali eksperci. Dlaczego tak się nie dzieje? Głównym problemem jest właśnie… brak możliwości zapewnienia rehabilitacji. To ma zmienić Krajowa Sieć Kardiologiczna, o której we wtorek mówiono z dużymi nadziejami (projekt ustawy jest już w Sejmie i przedstawiciele PTK nie ukrywali, że liczą na szybkie uchwalenie ustawy).
Konieczne są też zmiany w zasadach finansowania i rozliczania świadczeń. Jako przykład wskazano niewydolność serca, którą w tej chwili „opłaca się” leczyć w szpitalach, choć powinna być – zwłaszcza przy olbrzymiej liczbie pacjentów dotkniętych tych problemem (ok. milion osób) – leczona na poziomie ambulatoryjnym, w POZ i AOS.
Duże nadzieje kardiolodzy wiążą z Narodowym Programem Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2032 (we wtorek zmiany w dokumencie wprowadził rząd), którego nadrzędnym celem jest obniżenie zachorowalności i umieralności z powodu chorób układu krążenia, w tym obniżenie nadumieralności mężczyzn w wieku produkcyjnym (25-64 lata).