Płace przez wszystkie przypadki

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Ustawa o wynagrodzeniach minimalnych jest kilerem finansów systemu ochrony zdrowia i musi zostać zmieniona – mówił wiceprezes NFZ Jakub Szulc podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (HCC) w Katowicach.


Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk, wiceprezes NFZ Jakub Szulc. Fot. x.com/POLAND25EU

  • Nie ma możliwości, by publiczny system ochrony zdrowia udźwignął obecny kształt ustawy
  • Nie znamy odpowiedzi na pytanie, ile kadr potrzebujemy w określonych zawodach medycznych
  • Nawet połowa każdej godziny pracy lekarza jest przeznaczona na czynności biurokratyczne
  • Jednym z głównych problemów są ogromne dysproporcje w zarobkach
  • NFZ i MZ rozważają powrót do przekazywania środków podmiotom leczniczym „na PESEL”
  • Jeśli NFZ otrzymuje nowe zadania, powinno być wskazane źródło ich finansowania

Kadry medyczne, organizacja pracy i wynagrodzenia pracowników bez żadnych wątpliwości są i pozostają jednym z kluczowych wyzwań w obszarze ochrony zdrowia, nie zaskakuje więc, że stały się tematem jednej z pierwszych dyskusji w ramach dwudniowego HCC w Katowicach. Podczas panelu bardzo mocno wybrzmiały dwa główne wnioski. Po pierwsze, nie ma żadnej możliwości, by publiczny system ochrony zdrowia udźwignął obecny kształt ustawy. Po drugie, każda zmiana ustawy zmniejszająca korzyści z niej płynące dla pracowników napotka ogromny opór, z możliwością wybuchu protestów włącznie. Znalezienie pola kompromisu będzie więc ogromnym – nomen omen – wyzwaniem, a sytuacji nie poprawia fakt, że – jak można było zaobserwować w ostatnich miesiącach i tygodniach – decydenci przyjęli postawę, z której nie wynika, że widzą problem tak wyraźnie, jak wiceprezes Jakub Szulc, i stronią od deklaracji, czy będą zmiany w ustawie (lub wręcz je wykluczają).

Sytuację komplikuje również to, że tak naprawdę – jak zwracała uwagę Anna Gołębicka, ekonomistka i ekspertka Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy – nie określiliśmy modelu systemu. Nie znamy więc odpowiedzi na pytanie, ile kadr potrzebujemy w określonych zawodach medycznych. – Najpierw powinniśmy zdecydować co do systemu, jaki budujemy, potem dostosowywać do tego zapotrzebowanie kadrowe – wskazywała. Na „dziś” wiemy, że mamy nieco mniej niż średnia unijna lekarzy (3,4-3,6 na tysiąc mieszkańców vs. unijne 4,1) i połowę mniej pielęgniarek (5,2 vs. 10,2), przy czym – jak podkreślała Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPiP – nie tylko liczba pielęgniarek, ale i ich wiek (średnia 55 lat) są ogromnym problemem. – Polskie pielęgniarki są najstarsze w Europie. Młode osoby, które wchodzą do zawodu, po trzech latach często z niego rezygnują – wskazywała.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski podkreślał z kolei rozrzutność państwa: podjęte przez poprzedni rząd decyzje, w ocenie lekarskiego samorządu, doprowadzą do tego, że w 2048 roku Polska będzie mieć 6,1 lekarza na tysiąc mieszkańców, choć prognozowane na ten czas potrzeby – mówimy o perspektywie ponad dwóch dekad – będą oscylowały wokół wskaźnika 5,1. Równocześnie, zwracał uwagę Jankowski, mimo powtarzanych od lat zaklęć o optymalizacji pracy lekarza i wprowadzeniu do systemu zawodu asystenta lekarza realia pozostają bez zmian i w tej chwili, jak się ocenia, nawet połowa każdej godziny pracy lekarza jest przeznaczona na czynności biurokratyczne.

– Bardzo chętnie zatrudniłabym asystentów lekarza, ale nie ma takiego zawodu na rynku. Sekretarki medyczne, które rzeczywiście usprawniają pracę, zarabiają nieco ponad 5 tysięcy złotych i nie ma chętnych do tej pracy – przyznawała Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie. W jej ocenie jednym z głównych problemów w tym obszarze są ogromne dysproporcje w zarobkach między poszczególnymi zawodami w ochronie zdrowia.

Co powinno się zmienić? Dorota Gałczyńska-Zych nie ma wątpliwości: w ustawie o wynagrodzeniach powinny pojawić się widełki, określające zarówno płacę minimalną, jak i maksymalną. – W tej chwili górna granica zarobków dotyczy tylko dyrektora szpitala – przypomniała. W jej ocenie w publicznej ochronie zdrowia jedyną dopuszczalną formą zatrudnienia powinna być umowa o pracę. Korzystne byłoby też jednoznaczne stanowisko w sprawie łączenia pracy w sektorze publicznym i prywatnym.

– Słyszymy o zmianach w ustawie, o możliwości jej zamrożenia. Nie wyobrażam sobie takich scenariuszy – mówiła Krystyna Ptok. – Czas samarytan się skończył. Jesteśmy pracownikami, którzy chcą być dobrze wynagradzani – dodała. Szefowa OZZPiP dodała, że powiązanie minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia ze średnią krajową za poprzedni rok nie jest niezrozumiałe, a w jej ocenie nie było też problemem, dopóki pieniądze były przekazywane „na PESEL”. Nota bene, z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że NFZ i MZ rozważają powrót do tej metody przekazywania środków podmiotom leczniczym już przy okazji tegorocznych podwyżek. Czy ten scenariusz się zrealizuje, trudno powiedzieć. Zwłaszcza że, wbrew sugestiom przewodniczącej związku pielęgniarek i położnych, to nie metoda przekazywania pieniędzy, ale nowelizacja ustawy, wyraźnie podwyższająca wynagrodzenia personelu, wygenerowała prawdziwe problemy.

Nawiązywał do tego Jakub Szulc, podkreślając, że w jego ocenie w systemie publicznym rzeczywiście – jak sugerowała dyrektor Szpitala Bielańskiego – powinien być określony maksymalny pułap wynagrodzeń. – Przede wszystkim jednak, jeśli NFZ otrzymuje nowe zadania, powinno być wskazane źródło ich finansowania. To się nie wydarzyło ani przy okazji ustawy o wynagrodzeniach minimalnych, ani przy nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, na podstawie której przekazano do finansowania przez NFZ zadania o wartości około 10 mld zł – przypomniał.

Władysław Krajewski z PR OZZL ocenił, że zawsze, gdy w ochronie zdrowia narasta kryzys, pojawia się temat zarobków personelu medycznego, zwłaszcza zaś lekarzy. Zwrócił przy tym uwagę, że bulwersujące opinię publiczną kwoty zarabia niewielki odsetek specjalistów, zaś z danych AOTMiT wynika, że mediana zarobków lekarzy drastycznie odbiega od kwot, jakie padają w wypowiedziach decydentów (200-300 tys. zł). Rzeczywiście, w zależności od rodzaju umowy, mediana mieści się w przedziale 21-24 tys. zł, a przeciętne łączne zarobki specjalistów w przedziale 24-30 tys. zł.

Co jest źródłem systemowych niesprawiedliwości i dużego zróżnicowania zarobków, choćby w jednej grupie zawodowej, czyli wśród lekarzy. Część tego zróżnicowania, jak mówił Łukasz Jankowski, wynika z naturalnych różnic, związanych z posiadanymi unikalnymi umiejętnościami, doświadczeniem niezbędnym do wykonywania części procedur. Jednak Anna Gołębicka podkreślała, że duża część patologicznych wręcz różnic związana jest z wadliwą wyceną procedur, czyli przede wszystkim niedoszacowaniem procedur, których wykonywanie pogrąża finansowo szpitale. Te, chcąc ratować budżety, otwierają oddziały „dochodowe”, co z kolei wzmacnia presję płacową i winduje stawki części specjalistów.

13.03.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.