Ustawa o wynagrodzeniach rzeczywiście jest kilerem finansów NFZ, bo została wprowadzona bez wskazania źródeł finansowania, jednak trudno powiedzieć, by była kilerem dla systemu ochrony zdrowia, dla którego największym wyzwaniem pozostaje dramatyczny niedostatek pracowników – stwierdził wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny podczas sesji poświęconej finansom systemu ochrony zdrowia w trakcie drugiego dnia HCC w Katowicach.
Fot. x.com/NFZ_GOV_PL
- Realizacja ustawy o wynagrodzeniach minimalnych co roku zwiększa koszty NFZ o kilkanaście miliardów złotych, ale jeśli wziąć jako punkt odniesienia poziom wydatków z roku 2022, Fundusz tylko w 2025 r. wyda na realizację ustawy 50 mln zł
- Przedstawiciele samorządów zawodów lekarzy i lekarzy dentystów oraz pielęgniarek i położnych bronili nie tyle samej ustawy, co korzyści, jakie bez wątpienia przyniosła ona profesjonalistom medycznym
- Rosnące wynagrodzenia złagodziły kryzys kadrowy, z jakimi borykał się publiczny system, bo można zaobserwować migrację lekarzy z systemu prywatnego, a nawet – powroty do Polski tych, którzy wyjechali w celach zarobkowych za granicę
- Jesteśmy nastawieni na działanie systemu w okresie pokoju, prosperity. Idą czasy trudne – zaznaczył wiceminister Wojciech Konieczny
- Stały Komitet Rady Ministrów przyjął bez uwag projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych i innych ustaw. Reforma szpitalnictwa wchodzi na ścieżkę legislacyjną
- Mamy absolutnie za niskie publiczne wydatki bieżące na zdrowie, fatalną strukturę wydatków prywatnych opartą na płatnościach bezpośrednich i słabnące możliwości finansowania zdrowia ze strony samorządów – stwierdziła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka
- Łukasz Kozłowski przypominał, że FPP już jesienią ubiegłego roku zaproponowała pakiet rekomendacji, dzięki którym możliwa byłaby stabilizacja finansów NFZ i całego publicznego sektora ochrony zdrowia
Inwestycja czy kiler finansów płatnika?
Wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jakub Szulc przypominał, że stwierdzenie: „tak źle jeszcze nie było” towarzyszy dyskusjom o ochronie zdrowia od zarania istnienia systemu, czyli od końca lat 90., przynajmniej. To, co wyróżnia obecną sytuację, to brak zrównoważenia przychodów i kosztów systemu i przez to coraz większe uzależnienie budżetu NFZ od dotacji budżetowych. Z jednej strony politycy uchwalili w poprzednich latach ustawę przychodową, z drugiej – podjęli decyzje (ustawa o wynagrodzeniach minimalnych oraz nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, czyli trwałe przeniesienie kosztów opiewających na ok. 10 mld zł do budżetu Funduszu) radykalnie zwiększające koszty. Jak mówił Szulc, realizacja ustawy o wynagrodzeniach minimalnych co roku zwiększa koszty NFZ o kilkanaście miliardów złotych, ale jeśli wziąć jako punkt odniesienia poziom wydatków z roku 2022, Fundusz tylko w 2025 roku wyda na realizację ustawy 50 mln zł. – W tym sensie ustawa o wynagrodzeniach minimalnych jest kilerem finansów płatnika – Jakub Szulc powtórzył opinię z czwartkowej dyskusji na temat wynagrodzeń, podkreślając, że abstrahuje w tej ocenie od kwestii słuszności przyjętych regulacji.
Przedstawiciele samorządów zawodów lekarzy i lekarzy dentystów oraz pielęgniarek i położnych bronili nie tyle samej ustawy (obydwa środowiska mają do jej obecnego kształtu wiele zastrzeżeń), co korzyści, jakie bez wątpienia przyniosła ona profesjonalistom medycznym. Dr Klaudiusz Komor, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej podkreślał, że rosnące wynagrodzenia w ochronie zdrowia złagodziły kryzys kadrowy, z jakimi borykał się publiczny system, bo można zaobserwować migrację lekarzy z systemu prywatnego, a nawet – powroty do Polski tych, którzy wyjechali w celach zarobkowych za granicę. Dr Komor podkreślał przy tym, że wiadomości o ekstremalnie wysokich zarobkach lekarzy nie są zgodne z rzeczywistością, odwołując się do podawanej przez AOTMiT mediany wynagrodzeń, która w przypadku etatów nie przekracza 22 tys. zł, zaś w przypadku kontraktów oscyluje wokół 25 tys. zł, przy czym, jak mówił, są to już wynagrodzenia np. z dodatkami za dyżury. Kwoty 300 tys. zł, które padają czasami w dyskursie publicznym, dotyczą, jak podkreślał wiceszef lekarskiego samorządu, nie wynagrodzeń, a faktur wystawianych przez lekarzy, obejmujących pełne koszty wykonywania określonych procedur, łącznie z kosztami utrzymania specjalistycznego sprzętu i wynagrodzeniem pracowników. – Wynagrodzenie lekarza jest wielokrotnie niższe – zapewniał.
Również Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych podkreślała, że choć ustawa nie zadowala pielęgniarek, jej efektem jest to, że udało się nie tylko zahamować, ale odwrócić trend wyjazdów za granicę. – Możemy powiedzieć, że pielęgniarki wracają w tej chwili do kraju – przyznała, apelując, by odpowiedzialne za ochronę zdrowia instytucje przestały postrzegać ustawę o wynagrodzeniach minimalnych w kategoriach kosztu i zagrożenia, a zaczęły o niej myśleć jako o inwestycji, która zapobiega pogłębianiu się kryzysu kadrowego.
Choć ustawa o wynagrodzeniach minimalnych bez wątpienia jest jedną z osi kryzysu, na pewno nie jedyną. Wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny podkreślał, że powinniśmy pilnie przestawić swoje myślenie – również tory dyskusji – o systemie ochrony zdrowia. – Jesteśmy nastawieni na działanie systemu w okresie pokoju, prosperity. Idą czasy trudne – przypominał, nawiązując do formułowanych wprost stwierdzeń, że żyjemy w czasach przedwojennych, w tym sensie, że powinniśmy się przygotowywać do mniej lub bardziej zagrażającego nam wprost konfliktu zbrojnego. – On nie musi nastąpić, ale przygotować się trzeba – podkreślał.
To oznacza, na przykład, konieczność budowania poduszek bezpieczeństwa, również na poziomie szpitali, tak by były w stanie realizować swoje zadania, a nawet zwiększyć swoje moce, jeśli pesymistyczny scenariusz miałby się zrealizować. Trzeba rozmawiać inaczej, niż rozmawialiśmy pięć czy dziesięć lat temu. Tego nie da się zrealizować, jak przyznał Konieczny, bez zwiększenia wydatków na zdrowie. Reprezentant Lewicy przypomniał, że jego ugrupowanie proponuje zastąpienie składki zdrowotnej powszechnym podatkiem, który miałby wyższą ściągalność i przyniósł ochronie zdrowia wyższe przychody. Konieczny stanął też po stronie pracowników ochrony zdrowia. Co prawda, jak mówił, ustawa o wynagrodzeniach rzeczywiście jest kilerem finansów NFZ, bo została wprowadzona bez wskazania źródeł finansowania, jednak trudno powiedzieć, by była kilerem dla systemu ochrony zdrowia, dla którego największym wyzwaniem pozostaje dramatyczny niedostatek pracowników, co wprost przekłada się na jakość opieki, bezpieczeństwo pacjentów, zwłaszcza w sytuacjach zwiększonego zapotrzebowania na usługi. – Przekonaliśmy się o tym w czasie pandemii – zwracał uwagę.