Finansowanie leków onkologicznych nie może się odbywać od przypadku do przypadku. Od lat apelujemy o utrzymanie względnej płynności. Żaden onkolog nie podejmie decyzji, której pacjentce podać lek, a której nie, bo wyczerpał się limit – podkreśla dr n. o zdr. Michał Chrobot, prezes Polskiego Towarzystwa Koderów Medycznych.
Dr n. o zdr. Michał Chrobot. Fot. ŚCO
Podczas ubiegłotygodniowego Kongresu Zdrowia Kobiet (27 marca) przedstawiciel Świętokrzyskiego Centrum Onkologii w Kielcach poruszył kwestię przekazywania przez NFZ środków za świadczenia wykonane w onkologicznych programach lekowych ponad limit. – Rozumiemy, że przez zapisy ustawy refundacyjnej limity są nieuchronne – zaznaczył. Jednak, w jego ocenie, sytuacja, w której szpital otrzymuje pieniądze za świadczenia wykonane ponad limit w całym 2024 roku dopiero pod koniec marca, jest nieakceptowalna. – Dwa dni temu otrzymaliśmy 34 mln zł za leki, które przez cały ubiegły rok podaliśmy pacjentom. Za te leki nie płaciliśmy naszym dostawcom i teraz będziemy musieli zapłacić im z odsetkami, niektóre sprawy są już zresztą w sądzie – dodał.
Ekspert zwracał uwagę, że nawet w trudnych czasach płynność finansowa ośrodków onkologicznych musi być zachowana, bo żaden lekarz onkolog nie może zdecydować, że część pacjentek otrzyma leczenie, a inne – nie, ze względu na wyczerpanie kontraktu.
Dr Michał Chrobot zwracał też uwagę na inny aspekt finansowania leków onkologicznych. Jak przyznał – w kontekście dyskusji na temat zastępowania terapii dożylnych formami podskórnymi – w tej chwili w ŚCO tylko w raku piersi leczenie systemowe otrzymuje 2,5 tysiąca pacjentek, „z czego większość w formach ambulatoryjnych”. – Robimy to wbrew ekonomice, bo wyceny nie preferują podań podskórnych – podkreślił. Dla szpitala bardziej opłacalna byłaby hospitalizacja jednodniowa i podanie dożylne, które NFZ wycenia na 500 punktów, podczas gdy podanie podskórne wycenione jest tylko na 180 punktów. Jednak, jak tłumaczył ekspert, dzięki podawaniu leków w formach podskórnych ośrodek może obsłużyć znacząco większą liczbę pacjentek, jednocześnie angażując mniejsze zasoby kadrowe. Zwracał uwagę na znane i wskazywane w dyskusjach od długiego czasu absurdy, choćby fakt, że przy każdej jednodniowej hospitalizacji wymagana jest pełna dokumentacja, tworzona od początku. – Tracimy czas na wytwarzanie papierów, które nie mają żadnego znaczenia – mówił.
Podczas dyskusji zarówno klinicyści jak i przedstawicielki organizacji pacjenckich podkreślali, jak istotne jest – z punktu widzenia świadczeniodawców i pacjentów – dopuszczanie na listy refundacyjne kolejnych terapii podskórnych, jak wielkie korzyści odnoszą pacjenci (wygoda, możliwość pogodzenia leczenia z prowadzeniem w miarę normalnego życia, pracą, rolami społecznymi) oraz szpitale. To, jak przyznawano, się dzieje, choć wolniej, niż chcieliby interesariusze.
Dlaczego? Mateusz Oczkowski, zastępca Departamentu Polityki Lekowej Ministerstwa Zdrowia, tłumaczył, że resort w dużej części przypadków podejmuje decyzje pozytywne, ale wyjątkiem są sytuacje, w których rejestracja terapii podskórnej ma wydłużyć monopol na daną terapię, wcześniej zgłoszoną jako terapia dożylna. Oczkowski zwracał uwagę, że solidarność między pacjentami powinna skłaniać do wspierania polityki Ministerstwa Zdrowia, bo w interesie pacjentów, w tym zwłaszcza pacjentów onkologicznych, jest to, by terapie mogły się w jak najkrótszym czasie zgeneryzować. – Sytuacji, w której podmiot odpowiedzialny po dziesięciu latach refundacji formy dożylnej zgłasza się z wnioskiem dotyczącym formy podskórnej i oczekuje za nią ceny wielokrotnie wyższej niż spodziewana w przypadku generyków postaci dożylnej, nie akceptujemy – mówił, podkreślając, że jeśli podmiot odpowiedzialny ustala jedną cenę dla obu form podania, resort nie widzi przeszkód w dopuszczeniu do refundacji.
Pozytywnej reakcji nie powinno również, w jego ocenie, oczekiwać ani domagać się środowisko pacjentów. Oczkowski podkreślał, że w ciągu najbliższych kilku lat zgeneryzują się przełomowe leki stosowane w immunoterapii. Na liście jest około dziesięciu preparatów i wygaśnięcie ochrony patentowej będzie prawdziwym przełomem dla wszystkich chorych onkologicznie. – Oczekiwanie wydłużania monopolu nie zbliży państwa do tego przełomu – zwracał się do biorących udział w KZK przedstawicielek organizacji pacjentów.