Ustawa z terminem ważności

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Podczas dwudniowego kongresu Rzecznicy Zdrowia nie mogło zabraknąć jednego z najbardziej palących tematów w obszarze ochrony zdrowia, czyli dalszych losów ustawy o sposobie ustalania minimalnego wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia.

Fot. KIF

  • Ustawa rozwiązała strukturalny i systemowy problem z wynagrodzeniami profesjonalistów medycznych
  • Realizacja ustawy pochłania olbrzymie środki, ale nie powinno to prowokować przekazu o konsumowaniu 1/4 budżetu NFZ przez podwyżki
  • Nawet w obecnej trudnej sytuacji wiele szpitali potrafi bilansować swoją działalność
  • Ustawę o minimalnych wynagrodzeniach uchwalono bez wskazania źródła finansowania
  • Problemem jest sama konstrukcja przepisów, które prowokują procesy sądowe, wytaczane przez pielęgniarki
  • Pierwotna ustawa miała „termin ważności”. Miała przestać obowiązywać
  • Bez zagwarantowania stałego wzrostu wydatków na ochronę zdrowia nie uda się nie tylko realizować ustawy, ale przede wszystkim utrzymać funkcjonalności systemu
  • Duża część lekarzy pracujących na kontraktach wcale nie musi negocjować z dyrektorem ich zwiększania

Zaproszeni eksperci zgodnie podkreślali, że ustawa rozwiązała strukturalny i systemowy problem z wynagrodzeniami profesjonalistów medycznych – przynajmniej w ogólnym zarysie, bo w niektórych grupach zawodowych (pielęgniarki, ale być może wkrótce dołączą do nich fizjoterapeuci) choć wynagrodzenia wzrosły w sposób znaczący, problemy pozostały.

Józefa Szczurek-Żelazko, wiceminister zdrowia w latach, gdy uchwalano pierwotną wersję ustawy, podkreślała, jak bardzo była ona potrzebna. – Jako dyrektor szpitala w 2015 roku podpisywałam wynagrodzenia pielęgniarek rzędu 1,7-1,8 tys. zł – przyznawała, przypominając długie negocjacje pierwszej wersji ustawy, która potem – również w procesie negocjacji – była dwukrotnie nowelizowana. Szczurek-Żelazko przyznała, że realizacja ustawy pochłania olbrzymie środki, ale oceniła, że nie powinno to prowokować przekazu o konsumowaniu jednej czwartej budżetu NFZ przez podwyżki. – To od razu jest sugestia, że pracownicy ochrony zdrowia zarabiają za dużo.

Gdzie szukać rozwiązania? Według byłej wiceszefowej resortu zdrowia trzeba zwiększać nakłady. – Tymczasem jeden z kandydatów do urzędu prezydenta mówi, że trzeba zmniejszać wydatki na zdrowie – sugerowała Szczurek-Żelazko, nawiązując do niedawnej wypowiedzi Rafała Trzaskowskiego. Tyle tylko, że kandydat KO nie mówił o zmniejszaniu wydatków na zdrowie, tylko zadeklarował się jako zwolennik „stopniowego zmniejszania składki zdrowotnej”. Nawet jeśli uznać (a uznać trzeba), że nie jest to mądry pogląd, znaku równości między zmniejszaniem wydatków a zmniejszaniem składki nie ma. Szczurek-Żelazko zwróciła uwagę, że nawet w obecnej trudnej sytuacji wiele szpitali potrafi bilansować swoją działalność. I dodała: – O pracowników należy dbać.

Mariusz Trojanowski, przedstawiciel Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, podkreślał, że dyrektorzy szpitali chcą, by pracownicy dobrze zarabiali. Zwracał jednak uwagę, że ustawę o minimalnych wynagrodzeniach uchwalono bez wskazania źródła finansowania, z domyślnym założeniem, że będzie ona finansowana z budżetu NFZ. Takie założenie towarzyszyło również nowelizacji z 2022 roku, gdy było już wiadomo, że koszty realizacji ustawy dosłownie eksplodują w porównaniu z poprzednimi latami. – Ustawa wygenerowała dobre i złe skutki. W tej chwili jednak jesteśmy dosłownie nad przepaścią – mówił, wskazując, że oprócz gigantycznych kosztów (w tym roku mogą sięgnąć 18 mld zł), problemem jest sama konstrukcja przepisów, które prowokują procesy sądowe, wytaczane przez pielęgniarki. – Ich w tej chwili są tysiące – stwierdził, przyznając, że sprawy w sądach kończą się „różnie”, choć w dużej części przypadków sądy stają po stronie pielęgniarek, co będzie skutkować koniecznością podnoszenia im wynagrodzeń.

– Mam wrażenie, że część koleżanek ma w sądach rozdwojenie jaźni – oceniła Elżbieta Gelert, wiceprzewodnicząca Komisji Zdrowia (i przewodnicząca podkomisji zajmującej się obywatelskim projektem nowelizacji ustawy podwyżkowej, złożonym przez pielęgniarki i położne), dyrektor szpitala. Jak podkreśliła, pielęgniarki bez wyższego wykształcenia powołują na świadków koleżanki z wyższym wykształceniem, a nawet specjalizacją, a te zeznają solidarnie, że powódki wykonują taką samą pracę, mają taki sam zakres obowiązków jak one. – Potem zaś wychodzą z sal sądowych i mówią, że one ze względu na wyższe wykształcenie powinny mieć wyższe wynagrodzenie.

Skutecznym sposobem na taką strategię pielęgniarek powinno być precyzyjne opisywanie stanowisk. – Byłby to argument na etapie postępowań sądowych, że jednak zakresy obowiązków pielęgniarskich są różne – stwierdziła, dodając, że lada moment z podobną sytuacją jak w grupie pielęgniarek będzie trzeba się liczyć wśród fizjoterapeutów, bo tam otworzono możliwość finansowania specjalizacji ze środków publicznych, co zachęca do podnoszenia kwalifikacji, czego efektem będzie zapewne oczekiwanie wyższego wynagrodzenia.

Gelert zgodziła się ze stanowiskiem Mariusza Trojanowskiego, który przypominał, że pierwotna ustawa miała „termin ważności”. – Miała przestać obowiązywać. Nikt na rynku nie dostaje co roku podwyżek sięgających 1-1,5 tys. zł – mówiła. W jej ocenie ustawę należałoby zmienić tak, by gwarantowała pracownikom waloryzację ich obecnych wynagrodzeń oraz by nie generowała takich konfliktów jak dzieje się w przypadku pielęgniarek.

Jak mantra wracała opinia, że bez zagwarantowania stałego wzrostu wydatków na ochronę zdrowia nie uda się nie tylko realizować ustawy, ale przede wszystkim utrzymać funkcjonalności systemu. Uczestnicy dyskusji podkreślali, że rosnące potrzeby zdrowotne społeczeństwa będą znacząco zwiększać zapotrzebowanie na pracę profesjonalistów medycznych – i choćby to, nie tylko wysokie podwyżki, będzie generować szybki wzrost kosztów pracy. Mariusz Trojanowski podkreślał, że w tej chwili normą, w przypadku szpitali powiatowych, jest to, że płace pochłaniają 90 proc. przychodów szpitala z kontraktu. – Od lipca może to być w niektórych przypadkach ponad 100 proc. – przyznał.

Tylko pozornie osobnym problemem są kontrakty. Trojanowski podkreślał, że duża część lekarzy pracujących na kontraktach wcale nie musi negocjować z dyrektorem ich zwiększania. – Lekarze oczekują procentu od wykonanych procedur. Gdy AOTMiT przygotowuje rekomendacje i zwiększa wyceny ze względu na realizację ustawy podwyżkowej, automatycznie kontraktowcy mają zagwarantowane wyższe kwoty – dowodził. Elżbieta Gelert podpowiadała, że z tym zjawiskiem też można sobie poradzić, wpisując do umowy, że wartość kontraktu nie może przekroczyć określonego pułapu, na przykład pięciu czy sześciu średnich krajowych, dodając że w jej ocenie wynagrodzenie lekarza na kontrakcie w wysokości 30-40 tys. zł trudno uznać za „wstrząsająco wysokie”.

03.04.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.