W oczekiwaniu na „lex szarlatan”

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec i prezes NRL Łukasz Jankowski zgodnie podkreślają, że walka z nieuczciwymi praktykami, jakich dopuszczają się zarówno osoby posiadające wykształcenie medyczne, jak i takie, które takiego wykształcenia nie mają, leży w szeroko rozumianym interesie społecznym, ale przede wszystkim w interesie tych osób, które podejrzewając u siebie problem zdrowotny lub wręcz go mając, zamiast poddać się leczeniu, szukają pomocy w metodach alternatywnych.

Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec i prezes NRL Łukasz Jankowski. Fot. RPP

  • Leczeniem w Polsce może zajmować się jedynie lekarz, czyli osoba posiadająca prawo wykonywania zawodu
  • Prokuratura albo nie dostrzega problemu, albo wkracza wtedy, gdy jest już bardzo późno
  • By skuteczniej chronić dobro pacjentów i obywateli, potrzeba narzędzi administracyjnych
  • Dużą część osób w objęcia szarlatanów wpychają dysfunkcje systemu ochrony zdrowia – kolejki do świadczeń, brak koordynacji opieki
  • W ostatnich latach zdarzały się sytuacje, gdy osoby nieposiadające wykształcenia medycznego były zapraszane przez największe stacje telewizyjne jako specjaliści medyczni
  • „Lex szarlatan” będzie oddziaływać też na te podmioty lecznicze, które stosują metody niepoparte aktualną wiedzą medyczną

We wtorek Naczelna Izba Lekarska zorganizowała spotkanie z Rzecznikiem Praw Pacjenta i prezesem NRL.

– Leczeniem, na podstawie obowiązujących przepisów, w Polsce może zajmować się jedynie lekarz, czyli osoba posiadająca prawo wykonywania zawodu. Choćby na tej podstawie prokuratura mogłaby wszczynać postępowania wobec osób i firm, które oferują „leczenie” metodami alternatywnymi – przyznał Bartłomiej Chmielowiec.

Problem polega na tym, że prokuratura albo nie dostrzega problemu, albo wkracza wtedy, gdy jest już bardzo późno, czyli – gdy ktoś ponosi bardzo ciężki uszczerbek na zdrowiu lub wręcz umiera. Dlatego Rzecznik Praw Pacjenta już w ubiegłym roku zapowiedział, że uzgadnia z Ministerstwem Zdrowia nowelizację ustawy o prawach pacjenta, która wzmocni, ale też rozszerzy kompetencje jego urzędu. Bo pojęcie „pacjent” kojarzymy w tej chwili z osobą, która porusza się w systemie ochrony zdrowia, chodzi natomiast o to, by RPP mógł podejmować interwencje również w odniesieniu do podmiotów, które są z dala od systemu, oferując pomoc paraleczniczą, niezwiązaną z medycyną jako taką. Podmiotów, które po prostu zarabiają na realnych problemach zdrowotnych lub obawach związanych ze stanem zdrowia, oferując rozwiązania niekonwencjonalnej medycyny.

Jak bardzo są to metody odbiegające od konwencjonalnych, pokazują przytoczone przez Chmielowca przykłady oferowania terapii komórkowej za pomocą kabelków podłączanych do laptopa czy oferta „wylecz raka za 800 złotych”. Lista ofert, na jakie każdy może się natknąć w internecie, niekoniecznie nawet zagłębiając się np. w grupy czy profile poszczególnych uzdrowicieli, jest bardzo długa, a inwencja tych ostatnich wydaje się nieograniczona, o czym świadczą nowe „metody leczenia boreliozy”, powstałe w miejscu skutecznie zablokowanej przez RPP i samorząd lekarski metody ILADS.

W ocenie Bartłomieja Chmielowca, by skuteczniej chronić dobro pacjentów i obywateli, trzeba narzędzi administracyjnych. Chodzi o możliwość nakładania kar finansowych na podmioty (firmy, ale też placówki prowadzące działalność leczniczą, jeśli dopuszczają się leczenia niezgodnie z aktualną wiedzą medyczną) wtedy, gdy stwierdzone zostanie naruszenie zbiorowych praw pacjentów. RPP chce mieć też możliwość podawania do publicznej wiadomości informacji o osobach i podmiotach, w których będzie ostrzegać przed takimi praktykami. Dzięki takim ostrzeżeniom Polacy mają szansę dowiedzieć się np. o firmach prowadzących piramidy finansowe. – Zdrowie jest wartością nadrzędną – podkreśla Bartłomiej Chmielowiec.

W jego ocenie zmiana przepisów nie zagrozi tym firmom czy osobom, które na przykład zajmują się sprzedażą ziół. – Jeśli ktoś prowadzi sklep i sprzedaje zioła, wspierające pracę wątroby, nadal będzie mógł to robić. Problem pojawia się, gdy „zielarz” przekonuje klienta, że jeśli zdiagnozowano u niego raka wątroby, kupno mieszanki ziół i jej codzienne stosowanie tego raka wyleczy – mówił obrazowo.

Na czym opiera się popularność alternatywnych metod leczenia. Chmielowiec podkreślał, że podstawowym problemem są braki w edukacji i przypominał, że on sam już w 2018 roku sformułował postulat wprowadzenia edukacji zdrowotnej do szkół. – Może w niedoskonały sposób, bo w formie przedmiotu nieobowiązkowego, ale edukacja zdrowotna w szkołach się jednak pojawi – zaznaczył.

Jednak brak wiedzy to tylko część problemu. RPP przyznał, że dużą część osób w objęcia szarlatanów wpychają dysfunkcje systemu ochrony zdrowia – kolejki do świadczeń, brak koordynacji opieki. – Szukają pomocy tam, gdzie oferujący „leczenie” mają dla nich czas, odpowiadają na pytania – podkreślał. Nawet, jeśli to „wsparcie” ma konkretną, liczoną w tysiącach złotych, a czasem w dziesiątkach tysięcy złotych, cenę.

I wreszcie, postęp technologiczny. W tej chwili dosłownie każdy może zaistnieć w mediach społecznościowych i rozwinąć dowolną działalność „uzdrowicielską”, a im większe zasięgi i lepszy PR, tym większe prawdopodobieństwo, że uda się trafić również do mediów mainstreamu – w ostatnich latach zdarzały się sytuacje, gdy osoby nieposiadające wykształcenia medycznego były zapraszane przez największe stacje telewizyjne np. do programów śniadaniowych jako specjaliści medyczni. Chmielowiec apelował do dziennikarzy o większą staranność w weryfikowaniu rozmówców i sprawdzaniu, czy na pewno posiadają kwalifikacje, którymi się podpierają w swoim biznesie.

„Lex szarlatan” będzie oddziaływać też na te podmioty lecznicze, które stosują metody niepoparte aktualną wiedzą medyczną (w tym zakresie samorząd lekarski i Rzecznik Praw Pacjenta, jak podkreślano, już współpracują i zamierzają tę współpracę zacieśniać), bo jeśli przepisy się zmienią, RPP będzie mógł natychmiast nakładać kary finansowe (w tej chwili robi to, gdy podmiot nie zastosuje się do wezwania o zaniechanie praktyk). Jednak jak podkreślał Łukasz Jankowski, w odniesieniu do lekarzy posiadających PWZ samorząd ma narzędzia, dzięki którym może przestrzegać stosowania medycyny opartej na dowodach naukowych. – Być może trzeba te narzędzia jeszcze usprawniać, ale one są i działają – podkreślał prezes NRL.

15.04.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.
  • Psychiatra – czym się zajmuje, kiedy szukać pomocy
    Psychiatra to lekarz, który zajmuje się badaniem, diagnostyką i leczeniem zaburzeń i chorób psychicznych. Objawy, które sugerują konieczność konsultacji z psychiatrą to m.in. zaburzenia nastroju, lęk, zaburzenia snu, uzależnienia, przewlekłe uczucie zmęczenia. Wizyta u psychiatry nie wymaga skierowania.