Na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu Senat zajmie się ustawą obniżającą składkę zdrowotną dla przedsiębiorców. Mimo „mieszanych uczuć” senatorów koalicji rządzącej związanych z ochroną zdrowia, we wtorek połączone komisje zarekomendowały Senatowi przyjęcie ustawy i to bez poprawek. Oznaczałoby to, że ustawa trafi bezpośrednio na biurko prezydenta.
Fot. Hubert Pielas / Kancelaria Senatu
W poprzedniej kadencji zarzuty o niekonstytucyjność uchwalanych przez Sejm ustaw były zwykle głównym powodem weta Senatu, a senatorowie demokratycznej większości w izbie wyższej nie raz podkreślali, że stanie na straży ustawy zasadniczej uważają za swój podstawowy obowiązek. Tym razem jednak zarzuty o niekonstytucyjność – m.in. brak konsultacji publicznych projektu – ostatecznie nie przeszkodziły w poparciu ustawy przez komisje.
– Mamy mieszane uczucia – mówiła podczas posiedzenia połączonych komisji Zdrowia oraz Budżetu i Finansów publicznych Beata Małecka-Libera (KO), przewodnicząca Komisji Zdrowia, wspominając o trudnej sytuacji finansowej NFZ, potrzebie „gruntownych reform” i „rozpoczęciu debaty o finansowaniu usług zdrowotnych”. Agnieszka Gorgoń-Komor (KO) dodała, że przy obecnym stopniu rozwoju medycyny 7 proc. PKB na ochronę zdrowia to już za mało. – To rzeczywiście jest czas na debatę o tym, w jaki sposób powinien być finansowany ten system – dodała. Problem w tym, że 7 proc. PKB to nakreślony w ustawie poziom finansowania, zgodnie z metodą ustawy w tym roku mamy wydać na zdrowie 6,5 proc. PKB, ale w politycznej dyskusji ciągle „gubi się” fakt, że realne wydatki (te, które obejmuje ustawa) są o jeden punkt procentowy niższe i wynoszą ok. 5,5 proc. PKB, a jeśli liczyć tak, jak powinny być zliczane, czyli według katalogu OECD, nie przekraczamy 5 proc. PKB – ostatni raport OECD to ok. 4,8 procent. Politycy wolą jednak posługiwać się dużo bardziej „optymistycznymi”, czyli zafałszowanymi wyliczeniami opartymi na ustawie przychodowej.
Były wiceminister zdrowia Waldemar Kraska pytał o bieżącą sytuację finansową NFZ. Wojciech Konieczny, który podkreślał, że w posiedzeniu bierze udział jako senator reprezentujący wyborców zaniepokojonych stanem finansów ochrony zdrowia, a nie jako przedstawiciel strony rządowej, poinformował, że obecnie fundusz zapasowy dysponuje kwotą 200 mln zł – wszystkie pozostałe środki zostały rozdysponowane na poczet nadwykonań. Przyznał też, że nie uległ zmianie status planu finansowego Funduszu, który nadal jest „w zatwierdzaniu”.
Padło również pytanie o Fundusz Medyczny. Weekendowa „Gazeta Wyborcza” informowała, że MZ „pożyczyło” z niego 4 mld zł na poczet nadwykonań. Konieczny powiedział, że pieniądze z Funduszu Medycznego nie były przekazywane na ten cel, jednak co roku z FM niemal 850 mln zł pokrywa koszty nadwykonań w obszarze leczenia osób poniżej 18. roku życia. Z naszych informacji wynika jednak, że do „pożyczki” doszło na innym etapie – środki, jakie mają w tym roku zasilić Fundusz Medyczny, miały zostać czasowo przekierowane z budżetu państwa do NFZ. Niewykluczone, że po wyborach prezydenckich problem ewentualnego zwrotu pożyczki sam się rozstrzygnie, bo większość parlamentarna jeszcze na początku kadencji wnosiła o likwidację Funduszu Medycznego, wskazując, że pieniądze, którymi dysponuje, powinny pozostawać w gestii albo płatnika, albo ministra zdrowia (w części inwestycyjnej). Jedyną przeszkodą w realizacji tego pomysłu – czy też nawet postulatu – był (jest) Andrzej Duda: Fundusz Medyczny powstał z inicjatywy prezydenta.
Podczas posiedzenia komisji wracało pytanie o gwarancje, że kwota, którą straci NFZ z tytułu obniżenia składki, zostanie uzupełniona przez resort finansów z budżetu. Reprezentujący rząd w pracach nad ustawą wiceminister Jarosław Neneman przypominał, że minister Andrzej Domański wiele razy składał taką deklarację. Ale o ile senatorowie (podobnie jak wcześniej posłowie) przyjęli to zapewnienie jako wystarczające, przedstawiciele strony społecznej – reprezentujący również organizacje, które we wtorek zaapelowały do Senatu o odrzucenie ustawy – nie kryli wątpliwości. Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej oraz Stowarzyszenia Neurofibromatozy Polska pytała, w jakim akcie prawnym jest zapis zobowiązujący ministra do wyrównania strat NFZ, skąd będą pochodzić te pieniądze i czy będą również w kolejnych latach obowiązywania ustawy. – Gdzie jest akt prawny, który daje gwarancje? Bo dopóki nie ma zapisu, jest to tylko obietnica – mówiła. W odpowiedzi usłyszała, że obowiązują ustawowe przepisy dotyczące przeznaczenia określonych nakładów na zdrowie w odniesieniu do PKB (tzw. ustawa 7 proc.). Wiceminister finansów stwierdził, że „dopłata” do NFZ będzie ustalana na etapie tworzenia budżetu. To scenariusz, przed którym ostrzegają eksperci: punktem odniesienia dla wyrównania straty wcale nie musi być faktyczny ubytek NFZ, ale minimum, jakie wynika z ustawy 7 proc. PKB.
Ministerstwo Finansów zapewniło, że ustawa przywraca sprawiedliwe obciążenia składkowe w grupie przedsiębiorców, a skorzysta na tych rozwiązaniach ok. 93 proc. tej grupy. Jednak kluczowym argumentem przeciwników ustawy – którzy również zwracają uwagę na fakt, że coraz większe zróżnicowanie obciążeń daniną publiczną rodzi poważne wątpliwości konstytucyjne – jest to, że przy tych samych dochodach składka zdrowotna osób pracujących na etacie i osoby samozatrudnionej, traktowanej jak przedsiębiorca, będzie zupełnie różna, dużo wyższa przy pracy etatowej.
A co z zarzutami o niekonstytucyjność, formułowanymi przez senackich legislatorów? Przypomnieli oni, że projekt nie był przedmiotem konsultacji publicznych i opiniowania. Tymczasem materia objęta jego zakresem implikowała obowiązek przedstawienia projektu zarówno Radzie Dialogu Społecznego, reprezentatywnym organizacjom związkowym oraz organizacjom pracodawców, jak i Naczelnej Radzie Lekarskiej.
W opinii biura legislacyjnego miało również miejsce naruszenie konstytucyjnej zasady wykonywania inicjatywy ustawodawczej oraz rozpatrywania projektu ustawy w trzech czytaniach (chodzi o poprawkę już po odbyciu pierwszego czytania projektu, stanowiącą, że jeśli kwota nadpłaconych składek na ubezpieczenie zdrowotne nie przekroczy 160 zł, ZUS nie będzie jej zwracał przedsiębiorcy). Legislatorzy uważają, że oprócz zasady trzech czytań została też złamana zasada nakazu ochrony praw majątkowych. Strona rządowa odpiera zarzuty, twierdząc że przedsiębiorcy nie stracą, bo ta kwota zostanie zaliczona na poczet przyszłych należności.
Ministerstwo Finansów przyznało, że na etapie prac rządowych nie było konsultacji, jednak miała miejsce pogłębiona dyskusja w podkomisji i komisjach sejmowych. – Czym innym są konsultacje, czym innym zaproszenie na komisję – odniosła się do jego argumentacji Renata Górna z OPZZ.
Ostatecznie, mimo tych zastrzeżeń, mimo apeli o odrzucenie ustawy, senackie komisje poparły wniosek o przyjęcie ustawy bez poprawek. Nie przeszedł wniosek o odrzucenie ustawy w całości, ani poprawka senatora Andrzeja Kalaty (PiS), by 4,6 mld zł, które ma wpłynąć do NFZ z budżetu, by wyrównać stratę z tytułu obniżenia składki, trafiło na fundusz zapasowy z przeznaczeniem na świadczenia, w szczególności onkologiczne. Senator zgłosił je jako wnioski mniejszości. Poprawki biura legislacyjnego w ogóle nie zostały poddane pod głosowanie.
Jeśli ustawa zostanie przyjęta przez Senat bez poprawek, decyzja będzie należeć do prezydenta. Jest niemal przesądzone, że Andrzej Duda jej nie podpisze, a szanse na weto osoby z otoczenia prezydenta określają jako znaczące. Na stole leży też opcja wysłania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, a tak wyraźnie sformułowane zastrzeżenia natury konstytucyjnej zdejmowałyby z prezydenta odpowiedzialność za brak poparcia zmian korzystnych dla przedsiębiorców.