Na początku czerwca Zespół Trójstronny ds. ochrony zdrowia planuje robocze spotkanie dotyczące przyszłości ustawy o wynagrodzeniach minimalnych w ochronie zdrowia. Jak powiedział nam po wtorkowym posiedzeniu jeden z członków zespołu, rozmowy mają dotyczyć „liczb, nie emocji”, a wszystkie organizacje reprezentowane w ramach zespołu zgodziły się, że jest o czym rozmawiać.
Fot. Tomasz Warszewski / Adobe Stock
Rozmów chcą organizacje pracodawców, ale i związki zawodowe przychylają się do konieczności ustalenia, co dalej z ustawą. Na wtorkowym posiedzeniu nie było ani jednego głosu sprzeciwu, choć wiadomo, że rozmowy nie będą łatwe i być może wypracowanie wspólnego stanowiska – na wzór tego, które zostało przyjęte późną jesienią 2021 roku, będącego punktem wyjścia do nowelizacji ustawy – okaże się niemożliwe.
Związki zawodowe i organizacje pracodawców liczą, że do czerwca swoje stanowisko w sprawie ustawy przygotuje i przedstawi strona rządowa. Do tej pory to głównie ze strony pracodawców (zarówno tych reprezentowanych w zespole, jak i innych organizacji) i ekspertów płynęły głosy dotyczące konieczności przeprowadzenia takich zmian w ustawie, które sprawią, że stanie się ona możliwa do udźwignięcia finansowo przez NFZ. To zaś oznacza, mniej lub bardziej dotkliwe, osłabienie tempa wzrostu wynagrodzeń minimalnych lub inne, bardziej strukturalne, zmiany, których skutki odczują pracownicy. Problem polega na tym, że ustawa w obecnym kształcie, przy obecnym poziomie finansowania ochrony zdrowia (to kluczowa okoliczność) rzeczywiście powoduje coraz większe problemy Funduszu, o czym zresztą otwarcie od miesięcy mówią i prezes NFZ Filip Nowak, i jego zastępca Jakub Szulc.
Tegoroczna realizacja ustawy o wynagrodzeniach minimalnych, przynajmniej formalnie, nie jest zagrożona: na ewentualne zmiany jest już za późno. Rządzący nie mają przygotowanej żadnej propozycji (a jeśli mają, nie przedstawią jej przed zakończeniem wyborów prezydenckich), ruszyła machina retaryfikacji świadczeń, zagadką jest jedynie wariant, jaki tym razem wybierze minister zdrowia. Nie bez powodu w ostatnich dniach powiaty i szpitale powiatowe zaapelowały do premiera w tej sprawie, naciskając, by wzorem lat poprzednich NFZ zapewnił im środki w pełni pokrywające wyższe koszty pracy, szacując maksymalny wariant podwyżek nawet na 18-19 mld zł. Wiadomo, że wariant minimalny będzie kosztować niespełna 9 mld zł w skali roku.