Minister zdrowia nie mówi nic o wycofaniu się z podwyżek, ale w trakcie rozmów ze stroną społeczną pojawił się temat zmniejszenia ich skali i skutków dla finansów ochrony zdrowia.
Fot. Adobe Stock
- Minister zdrowia chce zmian w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych, na pierwszym miejscu stawiając termin. Mają wchodzić w życie w styczniu
- To, co Izabela Leszczyna w tej chwili przedstawia jako ministerialną diagnozę, eksperci z FPP postulowali już w ubiegłym roku, wskazując, jak niekorzystne skutki ma lipcowy termin realizacji ustawy
- Wszystko wskazuje, że resort zdrowia nie zamierza ograniczyć się do uporządkowania ustawy od strony formalnej
- Państwa polskiego nie stać na to, aby jedna z grup zawodowych miała zagwarantowane stałe podwyżki – stwierdziła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka
- 5 czerwca upływa termin przekazania przez AOTMiT wariantów rekomendacji zmiany wycen, związanych z realizacją ustawy podwyżkowej
10 czerwca prezydium Zespołu trójstronnego ds. ochrony zdrowia ma się zająć sprawą zmian w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych. Swoje propozycje mają organizacje pracodawców, związki zawodowe mają postulaty i oczekiwania. Ministerstwo Zdrowia przez długi czas utrzymywało, że będzie głównie obserwatorem, ale w tej chwili wydaje się, że również wysunie propozycje. Trudno uznać, że własne, bo to, co Izabela Leszczyna w tej chwili przedstawia jako ministerialną diagnozę, eksperci z Federacji Przedsiębiorców Polskich postulowali już w ubiegłym roku, wskazując, jak niekorzystne skutki ma lipcowy termin realizacji ustawy.
– Dzisiaj mamy taką sytuację, że prezes NFZ planuje budżet Funduszu i plan finansowy, nie wiedząc, jaka będzie podwyżka od połowy roku. Co więcej, dyrektor szpitala musi zaplanować też swój budżet, nie wiedząc, o ile będzie musiał podnieść wynagrodzenia swoim pracownikom. To tylko PiS może tak wymyślić, więc na pewno będę rozmawiała ze stroną społeczną, żebyśmy wrócili do normalności, czyli podwyżek od stycznia – powiedziała minister zdrowia na antenie Polsat News. – Będę rozmawiała z zespołem trójstronnym w Radzie Dialogu Społecznego, żebyśmy zmienili przepis, który wymyślił ktoś, kto w ogóle nie ma pojęcia o finansach publicznych.
Jednak wszystko wskazuje, że resort zdrowia nie zamierza ograniczyć się do uporządkowania ustawy od strony formalnej. Leszczyna tłumaczyła, że PiS wprowadził ustawę „na koniec swoich rządów od połowy 2022 roku” (co nie jest prawdą, ustawa obowiązywała od 2017 roku, wiosną 2022 roku została, po raz kolejny, znowelizowana i zostały wprowadzone nowe, wyższe współczynniki pracy). – Finansował to z górki, która była po pandemii. A dla nas dzisiaj w połowie 2025 roku, bez podwyżki od 1 lipca, ten skumulowany efekt to jest 128 mld zł – wyliczała Leszczyna.
Wśród ubiegłorocznych rekomendacji FPP, dotyczących zrównoważenia finansów ochrony zdrowia (czyli – zmniejszania luki, obliczonej na lata 2025-2028 nawet na ćwierć biliona złotych), zmiany w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach, przewidujące odejście od obecnego mechanizmu (kwota bazowa w wysokości średniej krajowej za poprzedni rok, mnożona przez współczynnik pracy) na rzecz waloryzacji wynagrodzeń o wskaźnik inflacji, zajmowały poczesne miejsce. O tych, między innymi, zmianach strona społeczna również chce rozmawiać, choć tu może być wyjątkowo trudno osiągnąć konsensus.
Dużym echem od środy niesie się wypowiedź dr Małgorzaty Gałązki-Sobotki, ekspertki w dziedzinie zarządzania ochroną zdrowia, wiceprzewodniczącej Rady NFZ, która komentując problem z realizacją ustawy podwyżkowej dla „Menedżera Zdrowia”, stwierdziła wprost, że „państwa polskiego nie stać na to, aby jedna z grup zawodowych miała zagwarantowane stałe podwyżki”. – Rozwój społeczno-gospodarczy zależy od pracy nie tylko lekarzy, ale i nauczycieli, policjantów, wojskowych, drogowców, informatyków i naukowców, a tylko przedstawicielom pierwszej grupy zagwarantowaliśmy prawnie rewaloryzację, dzięki której w ostatnich dwóch latach ich wynagrodzenia zwiększyły się o kilkadziesiąt procent – powiedziała.
Ekspertka stwierdziła, że „potrzebny jest dialog, rzeczowe i odpowiedzialne rozmowy przedstawicieli wszystkich zaangażowanych z branży – zarówno regulatorów, jak i beneficjentów tej regulacji”. – Powinniśmy usiąść do stołu i w sposób rzetelny, oceniając realne możliwości finansowe państwa oraz kondycję finansów publicznych, ustalić, na co nas stać, a na co nie.
To jednak dotyczy przyszłości. Realizacja tegorocznych podwyżek jest w toku. Dziś, czyli 5 czerwca, upływa termin przekazania przez AOTMiT wariantów rekomendacji zmiany wycen, związanych z realizacją ustawy podwyżkowej. Decyzja dotycząca wyboru wariantu należy do minister zdrowia, która – zapewne – nie będzie długo zwlekać, bo świadczeniodawcy czekają na kluczowe dla nich informacje, zastanawiając się, czy wzorem lat ubiegłych Fundusz przekaże im środki umożliwiające podwyższenie wynagrodzeń również pracowników niezatrudnionych na umowy o pracę. To, w tej chwili, główne zmartwienie zarządzających szpitalami.