Ministerstwo Zdrowia szamocze się w zapowiedziach dotyczących zmian w obszarze wynagrodzeń pracowników medycznych. Spotkanie Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia nie przyniosło zbliżenia stanowisk, a część jego uczestników ocenia rozmowy jako „rozczarowujące”. Resort zdaje się robić krok wstecz, jeśli chodzi o rewolucję w kontraktach lekarskich. Przynajmniej pozornie.

Fot. Adobe Stock
Podczas czwartkowego (17 lipca) posiedzenia Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia Ministerstwo Zdrowia przedstawiło wstępne propozycje w zakresie regulacji kontraktów jako formy zatrudnienia medyków. Propozycja resortu zakłada, że:
- świadczeniodawca będzie mógł zawrzeć wyłącznie umowę z osobą wykonującą zawód medyczny – odejście od kontraktów zawieranych z podmiotami zbiorowymi (spółki / podmioty lecznicze)
- zatrudnienie na podstawie kontraktu w ramach normalnej ordynacji (wykonywanie procedur zabiegowych) pod warunkiem zatrudnienia w wymiarze czasu stanowiącym na co najmniej ekwiwalent połowy etatu
- w ramach zatrudnienia w ordynacji dyżurowej (poza normalną ordynacją) dopuszczalne ma być jedynie wykonywanie procedur ratujących życie
- określenie istotnych postanowień w umowie kontraktowej (chodzi na przykład o określenie minimalnej liczby procedur planowych, jaką lekarz musi wykonać w ramach kontraktu)
- obowiązek sprawozdawczości przez świadczeniodawców do AOTMiT wydatków na umowy B2B w sprawozdaniu finansowym szpitala wraz z numerami PWZ.
W stosunku do propozycji, jakie zostały przedstawione przed tygodniem przez wiceministra zdrowia Jerzego Szafranowicza, z listy zniknął zakaz zawierania kontraktów rozliczanych na podstawie procenta od wykonanych procedur oraz zgoda, jaką lekarz chcący pracować na kontrakcie w innym podmiocie miałby otrzymywać od dotychczasowego pracodawcy. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, obiekcje w tej sprawie zgłosili ministerialni prawnicy (już po tym, jak zostały upublicznione, i to nie tylko podczas rozmów z partnerami społecznymi, bo wcześniej mówiła o tym w rozmowach z dziennikarzami minister Izabela Leszczyna).
Jednocześnie resort podtrzymuje wszystkie propozycje dotyczące zmian w samej ustawie o minimalnych wynagrodzeniach, czyli, poza przesunięciem terminu podwyżek na początek roku, odejście od mechanizmu współczynników pracy i kwoty bazowej (przeciętne wynagrodzenie w gospodarce) do waloryzowania obecnych wynagrodzeń o wskaźnik podwyżek w budżetówce lub waloryzacji rent i emerytur.
Kolejne spotkanie zaplanowano na 31 lipca, ale z naszych informacji wynika, że strona społeczna oczekuje od Ministerstwa Zdrowia przedstawienia wszystkich propozycji na piśmie, w postaci zapisów konkretnych rozwiązań (przepisów). Czwartkowe propozycje dotyczące kontraktów (przede wszystkim lekarskich) związki zawodowe i organizacje pracodawców uznały za idące niewystarczająco daleko, zaś propozycje dotyczące zmian w ustawie o wynagrodzeniach strona związkowa postrzega jako „szukanie oszczędności kosztem pracowników na etatach”, co jest nieakceptowalne.
Warto jednak zauważyć, że regulator i płatnik (MZ i NFZ) może kształtować rzeczywistość (w tym faktyczne warunki umów kontraktowych) nie tylko przez ewentualne zmiany ustawowe – mówili o tym między innymi w opublikowanej w czwartek rozmowie Filip Nowak i Jakub Szulc, prezes i wiceprezes NFZ.
Podstawowym narzędziem jest już w tej chwili kształt rekomendacji prezesa AOTMiT – i zostało ono użyte, o czym w czwartek zaalarmowali dyrektorzy szpitali powiatowych. Agencja nie rekomenduje finansowania podwyżek wynagrodzeń dla personelu zatrudnionego na podstawie umów cywilnoprawnych (tzw. kontraktów i umów zleceń). – Jest to odstępstwo od dotychczasowej praktyki i rekomendacji z lat ubiegłych, w których wzrosty wynagrodzeń obejmowały zarówno pracowników etatowych, jak i personel kontraktowy – twierdzi Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych.
Zdaniem Zarządu OZPSP, ta zmiana:
- budzi poważne wątpliwości co do możliwości zapewnienia stabilności kadrowej w szpitalach powiatowych, gdzie ponad 70 proc. personelu medycznego wykonuje świadczenia w oparciu o umowy cywilnoprawne
- może prowadzić do zwiększenia dysproporcji płacowych w ramach tego samego zespołu medycznego, co negatywnie wpłynie na atmosferę pracy oraz relacje pracodawca–personel
- stoi w sprzeczności z dotychczasowym podejściem do rekompensowania wzrostów wynagrodzeń w oparciu o obowiązujące przepisy i faktyczne realia rynku pracy w ochronie zdrowia.
Dyrektorzy placówek powiatowych podkreślają, że bez personelu kontraktowego nie jest możliwe zapewnienie ciągłości świadczeń zdrowotnych, w szczególności w systemie dyżurów. – Wyłączenie tej grupy pracowników spod mechanizmu rekompensaty finansowej stawia pracodawców w bardzo trudnej sytuacji, zmuszając ich do pokrywania kosztów podwyżek z własnych środków lub do podejmowania trudnych decyzji kadrowych, co może bezpośrednio wpłynąć na dostępność świadczeń dla pacjentów – twierdzą, apelując m.in. o pilne przeanalizowanie skutków finansowych i organizacyjnych tegorocznej rekomendacji AOTMiT oraz przywrócenie zasady, że wzrost wynagrodzeń obejmuje wszystkie formy zatrudnienia w ochronie zdrowia, z uwzględnieniem faktycznej struktury zatrudnienia w szpitalach powiatowych.
Minister zdrowia już wiele tygodni temu podkreślała, że podwyżki umów kontraktowych są wyłączną decyzją dyrektora szpitala, dając do zrozumienia, że w tym roku w ramach podwyższenia wycen związanego z realizacją ustawy o minimalnych wynagrodzeniach kalkulacje dotyczące umów kontraktowych nie będą brane pod uwagę (choć dyrektorzy szpitali powiatowych o to nieustannie zabiegali).