Reforma szpitali – rozłam w koalicji?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Od najbliższego posiedzenia Sejmu członkowie rządu nie mogą głosować nad projektami rządowymi inaczej, niż postanowiliśmy jako rząd – zapowiedział podczas pierwszego po rekonstrukcji posiedzenia swojego gabinetu premier Donald Tusk. Niespełna godzinę wcześniej Lewica zadeklarowała, że nie poprze ustawy o reformie szpitali. Ostatecznie koalicja rządząca wycofała projekt z bloku głosowań.


Fot. Kancelaria Sejmu

  • Jeżeli przyjdzie wam do głowy zagłosować przeciwko wspólnemu stanowisku rządu, następnego dnia żegnamy się – zapowiedział premier
  • Donald Tusk z całą pewnością został wcześniej poinformowany o nieoczekiwanej wolcie klubu Lewicy – Joanna Wicha zapowiedziała, że jej klub nie będzie głosować za nowelizacją ustawy o świadczeniach zdrowotnych
  • W efekcie, choć po zakończeniu drugiego czytania bezzwłocznie zebrała się Komisja Zdrowia, by w ciągu kilku minut zaopiniować negatywnie wnioski o odrzucenie ustawy oraz zgłoszone poprawki, ostatecznie koalicja rządząca wycofała projekt z bloku głosowań
  • Ewentualna porażka w głosowaniu byłaby fatalnym sygnałem na nowy początek zrekonstruowanego rządu
  • Wolta Lewicy to w dużej części reakcja na słowa premiera o odpolitycznieniu i odpartyjnieniu MZ
  • Lewicy nie w smak są przywoływane wypowiedzi nowej minister zdrowia, która jako menedżerka deklarowała, że „nie boi się prywatyzacji szpitali”
  • Katarzyna Sójka (PiS) podkreślała, że prace nad projektem w Komisji Zdrowia odbywały się w pośpiechu, który uniemożliwiał „rzetelną analizę skutków”
  • Eksperci pracują nad narzędziem finansowym, który ma wesprzeć zadłużone szpitale – mówił wiceminister Jerzy Szafranowicz

– Każda z pań i panów, jeżeli przyjdzie wam do głowy zagłosować przeciwko wspólnemu stanowisku rządu, następnego dnia żegnamy się – mówił premier, podkreślając, że „rząd to nie jest klub dyskusyjny”. Zasada ta ma dotyczyć zarówno ministrów, jak i wiceministrów i premier przypomniał, że ona obowiązywała już wcześniej, choć nie była rygorystycznie przestrzegana.

Donald Tusk z całą pewnością został wcześniej poinformowany o nieoczekiwanej wolcie klubu Lewicy, w którego imieniu Joanna Wicha (wiceprzewodnicząca Komisji Zdrowia) zapowiedziała, że jej klub nie będzie głosować za nowelizacją ustawy o świadczeniach zdrowotnych, której drugie czytanie odbyło się w piątek. Wicha uzasadniała, że choć w projekcie są zapisy, które Lewica popiera (dotyczące zniesienia skierowań do niektórych świadczeń), posłowie wstrzymają się od głosu.

W efekcie, choć po zakończeniu drugiego czytania bezzwłocznie zebrała się Komisja Zdrowia, by w ciągu kilku minut zaopiniować negatywnie wnioski o odrzucenie ustawy oraz poprawki zgłoszone przez koło Razem, ostatecznie koalicja rządząca wycofała projekt z bloku głosowań. Jak komentowali w kuluarach posłowie, ewentualna porażka w głosowaniu byłaby fatalnym sygnałem na nowy początek zrekonstruowanego rządu Tuska.

Wolta Lewicy, jak można usłyszeć w korytarzach, to w dużej części reakcja na słowa premiera o odpolitycznieniu i odpartyjnieniu resortu zdrowia. Lewica jest oburzona nie tyle samą zapowiedzią (o takich zamiarach Tusk mówił na spotkaniu liderów), co wynikającą ze słów premiera sugestią, że resortem zdrowia rządzili do tej pory partyjni nominaci bez merytorycznego przygotowania. Poza tym Lewicy nie w smak są przywoływane wypowiedzi nowej minister zdrowia, która jako menedżerka publicznie deklarowała, że „nie boi się prywatyzacji szpitali”.

Ten wątek bardzo mocno był wyczuwalny w wypowiedzi Wichy. – Wstrzymamy się w głosowaniu – zapowiedziała, wcześniej uzasadniając, że projekt nie naprawia fundamentów systemu, natomiast pozwala szpitalom na rezygnację z prowadzenia oddziałów zabiegowych i przechodzenie na leczenie planowe albo jednodniowe, znacznie mniej kosztowne. – Przy zachowaniu nawet połowy dotychczasowego ryczałtu jest to realna zachęta do ograniczenia kosztów i zamykania tych oddziałów, które są najdroższe, ale jednocześnie kluczowe z punktu widzenia pacjentów – mówiła Wicha. – Dla Lewicy to nieakceptowalne, bo promuje minimalizację nakładów kosztem dostępu do usług publicznych.

Poważne wątpliwości Lewicy budzi też możliwość tworzenia powiatowych centrów zdrowia, które miałyby być – zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Zdrowia – opcją dla powiatów, w których nie ma szpitali. Według Wichy te centra mogą posłużyć w mniejszych powiatach do likwidacji szpitalnych oddziałów ratunkowych, a mieszkańcy w przypadku nagłego zachorowania mogą się dowiadywać, że najbliższy SOR jest oddalony o „kilkadziesiąt, a nawet więcej kilometrów”.

– Są elementy w tej ustawie, które uznajemy za krok w dobrym kierunku. Jednocześnie zbyt wiele zapisów w tej chwili budzi nasz zdecydowany sprzeciw, albo co najmniej wątpliwości. Ta ustawa, która pozornie modernizuje system, w praktyce otwiera drogę do komercjalizacji działalności szpitalnej, centralizacji decyzji w rękach prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia i krótkowzrocznego cięcia kosztów kosztem pacjentów – podsumowała.

Warto przypomnieć, że sprzeciw Lewicy skuteczne zablokował już prace nad pierwszą wersją projektu ustawy, jesienią ubiegłego roku.

Bez niespodzianki, ustawy nie poprze również PiS. Katarzyna Sójka podkreślała, że prace nad projektem w Komisji Zdrowia odbywały się w pośpiechu, który uniemożliwiał „rzetelną analizę skutków proponowanych rozwiązań”. I wskazywała, że Komisja Zdrowia pracowała, gdy premier odwoływał Izabelę Leszczynę ze stanowiska ministra zdrowia. – To pokazuje brak zaufania nie tylko do pani minister, ale i samego projektu, który kilkukrotnie był odrzucany przez Radę Ministrów. Myślę, że pokazuje to również, że rząd nie traktuje tej reformy poważnie – mówiła Sójka (nota bene, nieco mijając się z faktami, bo projekt nie trafiał pod obrady rządu, albo spadając z porządku, albo utykając na etapie Stałego Komitetu Rady Ministrów). – Nowa minister zdrowia pracuje dopiero jeden dzień. Nie miała ona szansy zapoznać się z treścią projektu, a co dopiero przejąć odpowiedzialność za jego realizację – dodała, zwracając się z apelem o ponowne przemyślenie kształtu ustawy „z udziałem ekspertów, samorządowców i środowiska medycznego”.

W samych superlatywach o projekcie mówił Krzysztof Bojarski (KO), który podkreślał, że proponowane zmiany wychodzą naprzeciw oczekiwaniom środowiska medycznego, zmianom demograficznym, kierunkom mającym na celu zmianę piramidy świadczeń i przesunięcie świadczeń ze szpitalnych w obszar ambulatoryjny, a także problemom kadrowym, z którymi borykają się dzisiaj polskie szpitale. – Chciałbym bardzo mocno podkreślić i wyprzedzić głosy, które mogą się pojawić na tej sali. W ustawie tej nie znajdują się żadne zapisy, które w jakikolwiek sposób umożliwiają czy poprawiają możliwość komercjalizacji szpitali polskich – tłumaczył Bojarski.

Przeciw ustawie na pewno zagłosuje Konfederacja oraz koło Razem. Marcelina Zawisza rozpoczęła swoje wystąpienie od przypomnienia, że fundamentalnym problemem systemu ochrony zdrowia, z którego wynikają (niemal) wszystkie inne, jest jego skrajne niedofinansowanie. – Wydajemy na zdrowie niemal najmniej w UE – przypominała. Taki poziom nakładów warunkuje zaniżone w stosunku do kosztów wyceny świadczeń i powoduje, że duża część oddziałów jest nierentowna. W sytuacji, gdy szpitale – realizując plany naprawcze – będą musiały wychodzić na plus, nic nie powstrzyma ich przed zamykaniem przynoszących straty oddziałów, na przykład porodówek. – Nawet, jeśli z mapy potrzeb zdrowotnych będzie wynikać, że taki oddział powinien zostać utrzymany – twierdziła Zawisza.

– Padły tutaj słowa, że to urzędnicy z ministerstwa, zza biurka, nie znając życia powiatowego, nie znając życia w regionie, wymyślili taką ustawę – mówił wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz. – Otóż tworzył ją zespół ekspertów powołany przez minister Izabelę Leszczyne, składający się z autorytetów medycznych, dyrektorów szpitali powiatowych, wojewódzkich, marszałkowskich, klinicznych, mających olbrzymie doświadczenie. To również i moja skromna osoba, która przez 20 lat prowadziła szpital powiatowy. Więc to jest wspólna praca zbiorowa z akceptacją i z pełnym poparciem samorządów – tłumaczył wiceminister zdrowia. – Dajemy narzędzie samorządom, dyrektorom i prezesom, którzy mogą z niego dobrowolnie skorzystać. Będziemy pomagać w tworzeniu planów naprawczych, będziemy szkolić. Będziemy wpierać finansowo, nad czym teraz pracuje zespół złożony z Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Zdrowia oraz z przedstawicieli Banku Gospodarstwa Krajowego. Eksperci pracują nad specjalnym narzędziem finansowym, który ma pomóc i wesprzeć zadłużone szpitale – tłumaczył.

Szafranowicz tłumaczył, że w Polsce jest ok. 120 szpitali w formie różnych spółek. – I nic tam się z nimi nie dzieje. One normalnie funkcjonują. Nie ma komercjalizacji – zapewniał Szafranowicz.

25.07.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.