Rząd zajmie się we wtorek długo zapowiadaną nowelizacją Kodeksu karnego oraz Kodeksu wykroczeń, zaostrzającymi kary dla sprawców ataków na profesjonalistów medycznych, wykonujących pracę w publicznym systemie. To reakcja na narastanie przypadków agresji wobec lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych. Reakcja słabsza, niż oczekują np. lekarze.

Fot. KPRM
Styczeń – śmierć ratownika medycznego w Siedlcach podczas udzielania pomocy pacjentowi. Koniec kwietnia – śmierć lekarza w krakowskim szpitalu uniwersyteckim. Obaj zginęli od ciosów nożem, obydwóch zabili agresywni pacjenci. Po śmierci dr. Tomasza Soleckiego przedstawiciele rządu kilkakrotnie obiecywali nowelizację przepisów i zaostrzenie kar dla sprawców ataków, a także wprowadzenie rozwiązań dotkliwie karzących osoby zakłócające porządek w podmiotach leczniczych, nawet jeśli nie dopuszczają się one fizycznej agresji. Rząd miał się z tym uporać najpierw w maju, potem – przed wakacjami, potem – przed przerwą wakacyjną parlamentu. Zdąży, być może, na pierwsze posiedzenie po wakacjach (9-12 września).
– Dobrze, że rząd zajmie się wreszcie bezpieczeństwem medyków pod kątem zmian legislacyjnych. Niedobrze, że kazano nam tak długo na te zmiany czekać. W interesie społecznym jest, by medyk czuł się w pracy bezpiecznie, bo rzutuje to bezpośrednio na bezpieczeństwo naszych pacjentów. Mówiąc wprost – bezpieczeństwo lekarza to bezpieczeństwo pacjenta – skomentował w rozmowie z MP.PL Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. – Zaostrzenie kar to jednak tylko pierwszy, najłatwiejszy do przeprowadzenia dla rządzących krok. Dla nas jest on stanowczo za mały, przedstawiliśmy rządowi pakiet oczekiwanych rozwiązań i czekamy na jego wdrożenie.
– Decyzja o zmianie przepisów wynika z faktu, że w ostatnich latach nasiliły się przypadki agresji wobec funkcjonariuszy policji, straży miejskiej, strażaków, lekarzy, pielęgniarek czy ratowników medycznych – czytamy w uzasadnieniu przygotowanej w resorcie sprawiedliwości, propozycji nowelizacji Kodeksu karnego oraz Kodeksu wykroczeń. Zaostrzenie przepisów ma mieć charakter odstraszający, ma też zwiększyć ochronę osób ratujących życie i zdrowie innych przed bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”.
Główna zmiana odnosi się do dwóch przepisów Kodeksu karnego mówiących o naruszeniu nietykalności osoby podejmującej interwencję na rzecz ochrony bezpieczeństwa, za co obecnie grozi do dwóch lat więzienia oraz naruszenia nietykalności funkcjonariusza w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, za co obecnie grozi do trzech lat więzienia. Górna granica kary ma zostać podniesiona do 5 lat, jeśli sprawca narazi zaatakowanego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Ministerstwo Sprawiedliwości chce też uzupełnić przepisy Kodeksu wykroczeń odnoszące się do naruszania porządku publicznego. Osobie, która „krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem” naruszy porządek publiczny w zakładzie leczniczym lub w trakcie akcji medycznej, a także w siedzibie administracji państwowej lub samorządowej, będzie grozić grzywna do tysiąca złotych. – Zaostrzenie sankcji karnych stanowi wyraźny sygnał, że państwo będzie konsekwentnie ścigać i karać sprawców ataków na osoby zaangażowane w działania ratownicze i ochronne – podkreśla resort sprawiedliwości w uzasadnieniu projektu.
Pracownicy medyczni podkreślają, że choć zmiany w przepisach karnych idą w dobrym kierunku, trudno się spodziewać, że radykalnie poprawią sytuację. Powód? Sprawcy agresji często pozostają pod wpływem alkoholu lub innych substancji (tak było np. w Siedlcach), a w takich przypadkach trudno o autorefleksję na temat zagrożenia wyższą karą. Dotyczy to na przykład pacjentów przyjmowanych w szpitalnych oddziałach ratunkowych czy na izbach przyjęć szpitali psychiatrycznych.
Samorząd lekarski – co przywołał w rozmowie z nami Łukasz Jankowski – podnosił w trakcie rozmów z Ministerstwem Zdrowia kwestię rejestru agresywnych zachowań (agresywnych pacjentów), ale prawnicy – w tym również Rzecznik Praw Pacjenta – od razu ten postulat ocenili negatywnie. Nie ma również zgody ze strony przedstawicieli rządu na rozszerzenie ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym na profesjonalistów medycznych pracujących poza publicznym systemem ochrony zdrowia. Rozmawiano o tym podczas jednego z posiedzeń komisji sejmowych, gdy dyskutowano problem przeciwdziałania przypadkom agresji wobec medyków: strona rządowa argumentowała, że taka ochrona nie przysługuje lekarzom czy ratownikom ze względu na wykonywany zawód, ale ze względu na pracę wykonywaną niejako „w imieniu państwa” – a to może dotyczyć tylko systemu publicznego.
Osobnym problemem jest egzekwowanie kar: choć profesjonaliści medyczni mają ochronę przysługującą funkcjonariuszom publicznym już od lat, do niedawna nie była ona skuteczna, bo policja i prokuratury niechętnie przyjmowały zawiadomienia składane po przypadkach ataków na lekarzy, pielęgniarki czy ratowników (czy też raczej odmawiały ich przyjmowania). Sytuacja poprawiła się po kwietniowej tragedii i śmierci lekarza, gdy Prokurator Generalny wydał wytyczne dotyczące postępowania w takich sytuacjach.
Jest też kwestia poprawy bezpieczeństwa od strony logistycznej czy organizacyjnej: chodzi na przykład o jakość i sprawność pracowników ochrony, zatrudnianych przez szpitale czy wyposażenie pracowników w przyciski alarmowe („panic buttons”) a w przypadku zespołów ratownictwa medycznego – przede wszystkim w kamizelki nożoodporne.