Wrzesień bez optymizmu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

W poniedziałek rano szefowa resortu edukacji przyznała w mediach, że choć MEN nie ma twardych danych dotyczących skali rezygnacji z lekcji o zdrowiu (będą one znane na początku października), zakłada, że dotyczy to na pewno ponad połowy uczniów. W kuluarach można było usłyszeć, że odsetek rezygnacji może sięgnąć nawet dwóch trzecich. Bardziej pesymistycznych scenariuszy nikt – przynajmniej głośno – nie rozważa.

Minister edukacji Barbara Nowacka. Fot. x.com/MEN_GOVPL

  • Nie jest winą MEN, że to nie przedmiot obowiązkowy – mówił Nitras, nie rozwijając jednak wątku, kto ponosi odpowiedzialność za tę decyzję
  • Zdrowie nie jest ideologią – mówiła Nowacka
  • Wiceminister zdrowia podkreśliła, że edukacja dzieci i młodzieży ma kluczowe znaczenie dla zdrowia publicznego
  • Ciesiołkiewicz stwierdził, że jednym z efektów dobrze prowadzonych zajęć z EZ powinien być wzrost liczby zgłoszeń przypadków nadużyć wobec nieletnich

– Powinniśmy wszyscy murem stanąć za minister edukacji. Powinniśmy się bić o edukację zdrowotną – zagrzewał uczestników poniedziałkowej konferencji „Edukacja zdrowotna – korzyści na całe życie” Sławomir Nitras, były minister sportu, który wraz z Barbarą Nowacką i Izabelą Leszczyną rok temu uruchamiał przygotowania do wprowadzenia do szkół nowego przedmiotu.

– Miałem nadzieję, że ten wrzesień będzie jednak, jeśli chodzi o edukację zdrowotną, nieco bardziej optymistyczny – mówił prof. Zbigniew Izdebski, który przewodniczył pracom zespołu ekspertów opracowujących podstawę programową przedmiotu, zastrzegając, że nadzieje nie były zbyt duże, bo zbyt długo zna i obserwuje życie polityczne.

Z jednej strony – stuprocentowa pewność, że edukacja zdrowotna jest młodym ludziom (i całemu społeczeństwu) po prostu potrzebna, z drugiej – niezgoda na to, co się wokół lekcji o zdrowiu w ostatnich miesiącach wydarzyło. W tym, a może przede wszystkim na to, że w wyniku politycznych decyzji zajęcia z edukacji zdrowotnej są fakultatywne. Jak mantra wracały stwierdzenia, że dotyczy to wyłącznie tego roku szkolnego i życzenia, by w kolejnym EZ miała miejsce w szkołach jako pełnoprawny przedmiot. – Nie jest winą minister edukacji Barbary Nowackiej, że to nie jest przedmiot obowiązkowy – przypominał Sławomir Nitras, nie rozwijając jednak wątku, kto ponosi odpowiedzialność za tę decyzję.

– Ten przedmiot jest po to, żeby młode osoby wychodziły ze szkoły przygotowane mądrze i dobrze do życia społecznego, by umiały zadbać o swoje zdrowie, zbadać się, by wiedziały, po co się ruszają, wiedziały, jakie mają konsekwencje np. używki, wiedziały, jak dbać o cyberhigienę i jak budować relacje – mówiła Barbara Nowacka, podkreślając, że wokół przedmiotu rozgorzała dyskusja. – Kompletnie niepotrzebna polityczna awantura, która uderza tak naprawdę w dwa obszary – zdrowie i bezpieczeństwo dzieci oraz w prestiż zawodu nauczyciela. Dlatego trzeba chronić szkołę przed tymi, którzy próbują zrobić z tego przedmiotu ideologię. Zdrowie nie jest ideologią.

Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka podkreśliła, że edukacja dzieci i młodzieży ma kluczowe znaczenie dla zdrowia publicznego. – Zgodnie z szacunkami Światowej Organizacji Zdrowia aż 80 proc. przypadków chorób serca, udarów mózgu oraz cukrzycy typu 2, a także 40 proc. zachorowań na nowotwory można byłoby uniknąć, eliminując główne czynniki ryzyka i promując zdrowy styl życia – przypominała. – Eksperci Narodowego Instytutu Kardiologii alarmują wręcz, że obecne pokolenie dzieci i młodzieży może być pierwszym, które będzie żyło krócej niż rodzice i dziadkowe. Zjawisko to jest, niestety, bezpośrednio związane z epidemią otyłości. Według danych Instytutu Matki i Dziecka, problem ten dotyczy niemal jednej trzeciej dzieci w wieku od 8 do 15 lat.

Wiceminister sportu Piotr Borys podkreślał zaś, że musimy „zrobić wszystko i jeszcze więcej”, żeby zatrzymać lub odwrócić negatywne trendy zdrowotne, które sprawiają, że młodym pokoleniom brakuje sprawności w stopniu wprost zagrażającym ich zdrowiu a nawet życiu. Dzieci, jak wynika z badań, nie tylko nie potrafią – w znakomitej większości – zrobić przewrotu w przód, ale nawet skakać na skakance.

– Edukacja zdrowotna jest inwestycją na całe życie. Niesie korzyści na całe życie i my, jako państwo, nie możemy sobie pozwolić na jej brak – przestrzegała wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska, główna organizatorka konferencji. – Wiedza o emocjach, o relacjach, o psychice, ciele i bezpieczeństwie to nie luksus, to codzienna potrzeba. Nowoczesna polska szkoła musi przestać udawać, że dzieci nie mają emocji, że dzieci nie mają problemów, że dzieci nie mają ciał i że dzieci nie mają pytań, bo dzieci i młodzież je mają, to przecież oczywiste. A jeśli nie odpowiemy na nie my, dorośli i przygotowani, wykwalifikowani nauczyciele w szkole, odpowie im tik-tok, odpowie im mem albo równie zagubiony rówieśnik.

– Dzieci i młodzież nigdy nie potrzebowali edukacji zdrowotnej tak, jak potrzebują jej teraz. Nasze czasy a czasy naszych dzieci, wnuków to zupełnie inne czasy, które niosą zupełnie inne zagrożenia i ryzyka – podkreślał prof. Zbigniew Izdebski, opisując podstawę programową przedmiotu jako „nowatorską i odpowiadającą współczesnym potrzebom”.

W czterech dyskusjach panelowych, w których brali udział eksperci, celebryci, wybitni sportowcy poruszono m.in. kwestię seksualizacji, jako domniemanego zagrożenia, podnoszonego przede wszystkim przez Kościół katolicki. W treściach programowych, jak podkreślano, kwestie związane ze zdrowiem seksualnym i seksualnością człowieka zajmują 8-9 proc., ale przede wszystkim – mocno to wybrzmiało podczas dyskusji prowadzonej przez Konrada Ciesiołkiewicza, członka Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 – podstawa programowa zakłada wprost wyposażenie młodych ludzi w narzędzia, które pozwolą im się bronić przed seksualizacją. I, przede wszystkim, samą seksualizację traktuje jako zagrożenie.

Konrad Ciesiołkiewicz stwierdził wręcz, że jednym z efektów dobrze prowadzonych zajęć z edukacji zdrowotnej powinien być wzrost liczby zgłoszeń przypadków nadużyć wobec nieletnich. Byłoby to pożądane, bo w tej chwili jednym z głównych problemów związanych z przypadkami wykorzystywania seksualnego dzieci jest fakt, że ofiary nie są świadome – ze względu również na to, że takich czynów dopuszczają się najczęściej osoby z bliskiego kręgu – doznawanych krzywd.

23.09.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.