Nawet jedna trzecia lekarzy POZ styka się ze zjawiskiem przemocy domowej. Być może nawet więcej, bo duża grupa poradni POZ jest zainteresowana informacjami, wskazówkami, jak identyfikować problem, co może wskazywać, że przypadków przemocy nie wychwytuje.

Barbara Bukowska. Fot. Newseria
Rusza trzecia edycja kampanii „Lekarzu, reaguj na przemoc” skierowanej do profesjonalistów medycznych, której celem jest uwrażliwienie pracowników ochrony zdrowia na problem przemocy domowej. „Lekarze jako pierwsi mogą zauważyć oznaki przemocy w rodzinie. Ważne jest, by reagowali, gdy podejrzewają, że tak się dzieje. Niestety, zdaniem ekspertów, pracownicy służby zdrowia są najsłabszym ogniwem w systemie przeciwdziałania przemocy” – pisały media ponad dekadę temu (2014 rok). I choć zmieniło się bardzo dużo – zarówno w sferze świadomości społecznej, jak i w obszarze legislacji, na czele z uchwaloną w 2023 roku tzw. ustawą Kamilka, która nałożyła na pracowników ochrony zdrowia wręcz obowiązek powiadamiania policji o podejrzeniu przemocy domowej, adekwatnych reakcji – w stosunku do skali problemu – ciągle za mało.
Jak mówiła Bogusława Bukowska, dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, szacuje się, że przemocy domowej – w różnym stopniu i w różnej formie – może doświadczać nawet ponad 40 proc. osób, które zgłaszają się do lekarzy. Niekoniecznie z tym problemem, a raczej – najczęściej w ogóle nie z tym problemem, choć zgłaszane pracownikom medycznym problemy zdrowotne, zarówno w obszarze somatycznym, jak i psychicznym, mogą wprost wynikać z doświadczania przemocy, znęcania się. – Mogą to być zaburzenia psychosomatyczne, emocjonalne, stany depresyjne, stany lękowe – wskazywała. Jednocześnie skala interwencji jest niewielka, choć w ostatnich dwóch latach, po nowelizacji przepisów (lex Kamilek), jeśli chodzi o dzieci, daje się zauważyć trend wzrostowy. Eksperci przypominają jednak, że wśród ofiar przemocy domowej największą grupę stanowią kobiety, małoletni są na drugim miejscu.
Dlaczego lekarze (i nie tylko oni) nie decydują się na złożenie zawiadomienia o podejrzeniu stosowania przemocy domowej wobec pacjenta (czy też bliskiej osoby, podczas konferencji podkreślano, że jeśli np. pediatra podczas wizyty nabędzie podejrzenia, że przemoc domowa stosowana jest wobec matki dziecka, które jest jego pacjentem, również powinien podjąć kroki, by tę sprawę wyjaśniono, wystarczy podejrzenie)? Zniechęcają, jak przyznała dyrektor Bukowska, bariery systemowe i brak przekonania, że warto podejmować interwencję (brak wiedzy, pewności, że to „coś da”). Problemem jest też brak wiary we własne kompetencje – jak rozpoznać symptomy, jak prowadzić rozmowę, na czym interwencja lekarza ma polegać, a na czym – nie. Jednym z narzędzi, które będą dostępne w ramach kampanii, jest specjalny portal Lekarzu, reaguj na przemoc!, na którym m.in. opublikowano film instruktażowy, w jaki sposób prowadzić rozmowę z osobą, która może być ofiarą przemocy.
Przy czym, jak podkreślał prawnik Grzegorz Wrona, kluczem jest uważność, bo zdecydowanie nie wystarczy – jeśli lekarz nabierze podejrzeń dotyczących stosowania przemocy – zapytać o ten fakt pacjenta (nawet jeśli to jest osoba dorosła). Do poprowadzenia rozmowy potrzebne są odpowiednie kompetencje, znajomość psychologii, przede wszystkim jednak – zaufanie i czas. O ile w POZ pacjenci najczęściej zaufanie do lekarza mają, to czas jest dobrem zdecydowanie deficytowym.
– Lekarze często nie podejmują takiej rozmowy, kierując się swoiście pojmowanym dobrem pacjenta, nie chcąc go stawiać w trudnej sytuacji czy pogarszać jego sytuacji – tłumaczyła dyrektor Bukowska. To jednak ślepa uliczka, bo – jak wskazywano podczas konferencji – przemoc domowa to „choroba przewlekła”, która ma swoje zaostrzenia i remisje. I może się zdarzyć, że lekarz, nabywając podejrzenia, że ma do czynienia z takim właśnie przypadkiem, jest pierwszą lub wręcz jedyną osobą, która będzie mieć szansę postawić właściwą diagnozę.
A problem, jak podkreślał Dariusz Dziełak z Narodowego Funduszu Zdrowia, jest ogromny. NFZ przeprowadził ankietę wśród poradni POZ. Z 8,5 tys. podmiotów odpowiedziało ok. 2 tys. – i w tej grupie 30 proc. poradni zadeklarowało, że w poprzednich dwunastu miesiącach przynajmniej raz zetknęło się z problemem przemocy domowej. – Do tego spora grupa odpowiedziała, że zdecydowanie potrzebuje narzędzi, bo nie mają za sobą takich doświadczeń. Chcą wiedzieć, jak trzeba zareagować, co robić, jeśli taki przypadek się zdarzy – podkreślił. Można wręcz domniemywać, że w tej grupie również mogły się zdarzyć „przegapienia” przypadków przemocy domowej – ze względu właśnie na brak wiedzy. Dyrektor Dziełak podkreślał, że zjawisko przemocy domowej jest dla NFZ – choćby ze względu na ogromny, negatywny wpływ na zdrowie psychiczne – newralgicznym problemem, dlatego Fundusz angażuje się m.in. w szkolenia dla pediatrów, którzy są specjalistami, którzy powinni mieć szczególne kompetencje w wychwytywaniu przypadków przemocy domowej.
Konrad Studziński z Kolegium Lekarzy Rodzinnych zwracał uwagę, by lekarze – nie tylko rodzinni czy pracujący w POZ, ale przede wszystkim oni, przystępując do diagnozowania przyczyn zgłaszanych przez pacjentów problemów zdrowotnych (to ważne zwłaszcza w przypadku kobiet, z których nawet co trzecia może być ofiarą nieincydentalnej przemocy domowej) brali pod uwagę przemoc domową jako pierwotną przyczynę objawów.
Kampanię „Lekarzu, reaguj na przemoc” patronatem objęły m.in. Ministerstwo Zdrowia i NFZ.