Sejm po krótkiej debacie skierował rządowy projekt nowelizacji Kodeksu karnego, Kodeksu wykroczeń oraz Kodeksu postępowania karnego do prac w komisji. Wokół zapewnienia skuteczniejszej ochrony przed przemocą pracownikom medycznym, obywatelom niosącym pomoc i funkcjonariuszom publicznym nie było kontrowersji.
Przemawia wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, 26 września 2025 r. Fot. Piotr Tracz / Kancelaria Sejmu
Pierwsze czytanie rządowego projektu odbyło się w piątek po południu, pod koniec ostatniego dnia posiedzenia Sejmu.
– To jest próba kompleksowej odpowiedzi na zjawiska, które bulwersują opinię publiczną. (...) Musimy uczynić wszystko, żeby w miejscu niesienia pomocy i ratowania ludzkiego życia, nikt nie tracił czasu na walkę z awanturnikami. Musimy podejmować wszystkie działania, które chronią osoby w mundurach i bez mundurów ryzykujące własnym życiem, zdrowiem i własnymi dobrami, działając z poczucia dobra – podkreślał wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, prezentując projekt w imieniu rządu. Poparcie dla projektu wyrazili przedstawiciele wszystkich klubów parlamentarnych – koalicji rządzącej i opozycji, choć posłowie PiS i Konfederacja w imieniu swoich klubów zgłosili do projektu uwagi.
– W ostatnich latach nasiliły się ataki i przypadki agresji na funkcjonariuszy policji, straży miejskiej, strażaków, lekarzy, ale również pielęgniarek czy ratowników medycznych. Zmiany, które zawiera ten projekt, to jest wyraźny sygnał, że priorytetem państwa jest ochrona osób, które są narażone na agresję w związku z pełnioną funkcją – mówiła Jolanta Niezgodzka (KO). W trakcie debaty przywoływano przypadki śmiertelnych w skutkach ataków, do których doszło w tym roku – w styczniu od ciosów nożem zadanych przez pacjenta zginął ratownik medyczny, pod koniec kwietnia agresywny pacjent zabił lekarza w szpitalu. Po śmierci dr. Tomasza Soleckiego rząd zapowiedział zmiany w prawie, podniesienie wysokości kary pozbawienia wolności za fizyczny atak na medyków, ale też – dotkliwe kary finansowe dla tych, którzy zakłócają porządek w placówkach medycznych. Zmiany miały być uchwalone już kilka miesięcy temu, ale dopiero teraz zaczyna się ich procedowanie w Sejmie.
Marcin Warchoł (PiS) pozytywnie ocenił rozszerzenie w projekcie ochrony osoby podejmującej interwencyjną obronę konieczną. – Potrzebna jest ochrona tych, którzy nie czekają, aż dojdzie do tragedii, gdy sprawca wyciągnie nóż, będzie groził – to już jest miejsce na interwencję. Taka ochrona pokazuje, że państwo stoi po stronie ofiar, a nie przestępców – stwierdził. – Osoby, które niosą pomoc, nie mogą czuć się zagrożone – podkreślał Mirosław Adam Orliński (PSL-TD). – Musimy powiedzieć jasno i wyraźnie: stop agresji, stop nienawiści, a „tak” dla pomocy drugiemu człowiekowi, dla osób, które tej pomocy udzielają i której także my, będąc w stanie zagrożenia, oczekujemy. Silniejsza ochrona jest jak najbardziej potrzebna, a przede wszystkim oczekiwana przez społeczeństwo.
Witold Tumanowicz w imieniu Konfederacji zaznaczył, że jego klub popiera kierunek wzmocnienia ostrej reakcji państwa na agresję wobec medyków i funkcjonariuszy. – Wykonują niezwykle odpowiedzialne zadanie, musimy ich prawnie chronić, ponieważ ratują nasze zdrowie i życie – stwierdził, jednocześnie nie kryjąc sceptycyzmu, czy wszystkie proponowane przepisy znajdą zastosowanie w praktyce.
Rządowy projekt przewiduje surowsze kary za przemoc wobec osób interweniujących oraz większą ochronę przed agresją słowną. Za atak na policjanta, strażaka, ratownika medycznego lub osobę ratującą innych (np. powstrzymuje napastnika, rozdziela bójkę, ratuje w pożarze) grozić będzie kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Taką samą ochroną jak funkcjonariusze publiczni objęci zostaną także obywatele podejmujący interwencję; dotychczas kara za naruszenie nietykalności funkcjonariusza wynosiła do trzech lat, a wobec obywatela ratującego innych – do dwóch lat więzienia.
Z kolei osoba, która podczas interwencji zostanie znieważona (np. wyzwiska, groźby), będzie mogła liczyć, że sprawcą prokuratura zajmie się z urzędu. Za agresywne zachowanie w miejscu publicznym, np. w szpitalu, czy urzędzie, grozić będzie kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywna w wysokości od tysiąca do pięciu tysięcy złotych (obecnie mandaty wynoszą od stu do pięciuset złotych). Taka sama kara grozić będzie za zakłócanie spokoju i porządku publicznego pod wpływem alkoholu lub narkotyków.
Jeśli sprawca zostanie skazany za przemoc wobec funkcjonariusza lub osoby ratującej innych, sąd będzie musiał opublikować wyrok (na wniosek pokrzywdzonego). Jeśli ktoś zostanie przyłapany na gorącym uczynku ataku, policja będzie mieć obowiązek, a nie tylko możliwość, zatrzymać go i doprowadzić do sądu.
– Nowelizacja przewiduje zaostrzenie kar za naruszenie nietykalności cielesnej (…) oraz wprowadza obowiązek publikacji wyroku, co będzie działać prewencyjnie i odstraszająco. A moje pytanie brzmi: Czy oprócz zaostrzenia kar będą dodatkowe działania edukacyjne i prewencyjne ze strony ministerstwa, aby realnie zmniejszyć liczbę ataków na funkcjonariuszy publicznych? – pytała Bożena Lisowska (KO).
Projekt został skierowany do rozpatrzenia przez sejmową Komisję Nadzwyczajną ds. Zmian w Kodyfikacjach.