W Sejmie o budżecie (na zdrowie)

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Dzisiejsze czasy wymagają od odpowiedzialnych rządzących tego, aby kwoty przekazywane z budżetu państwa były traktowane jako mądre i przemyślane inwestycje w budowę długofalowego dobrobytu i bezpieczeństwa Polaków – mówił w czwartek w Sejmie podczas debaty nad budżetem na 2026 rok minister finansów Andrzej Domański. Jako przykład podał rosnące wydatki na zdrowie.


Minister finansów Andrzej Domański. Fot. Anna Strzyżak / Sejm

  • Płatnik – z dużym prawdopodobieństwem – nie będzie mógł zapłacić z tegorocznego planu za wykonane w tym roku świadczenia nielimitowane
  • Ustawa regulująca poziom nakładów na ochronę zdrowia nadal działa z tzw. regułą n-2, czyli brane jest pod uwagę PKB sprzed dwóch lat

– Rok 2026 będzie kolejnym rokiem wzrostu nakładów na ochronę zdrowia. Łącznie osiągną poziom 248 mld zł. To o ponad 25 mld zł więcej niż w 2025 r. W ramach powyższych wydatków zostały m.in. zabezpieczone wyższe o 100 mln zł środki na program in vitro oraz finansowanie telefonu zaufania – podkreślał, spuszczając zasłonę milczenia na fakt, że szacowana przez NFZ luka wynosi bez mała drugie tyle, ile planowany wzrost (23 mld zł), a i to z dużym prawdopodobieństwem nie wystarczy na pokrycie wszystkich kosztów. Minister nie mówił o toczących się trudnych rozmowach na temat spięcia tegorocznego budżetu i o tym, że płatnik – z dużym prawdopodobieństwem – nie będzie mógł zapłacić z tegorocznego planu za wykonane w tym roku świadczenia nielimitowane (co oznacza, że rozliczenie obciąży przyszłoroczny budżet, powiększając lukę).

Trudną sytuację finansową ochrony zdrowia podnosili oczywiście posłowie opozycji. Najmocniej wybrzmiał głos Adriana Zandberga (Razem). – To nie jest tylko budżet, który obraca się plecami do przyszłości. To jest też budżet, który można było by nazwać księgą wycofanych obietnic. Świetnie pamiętam, jak wszyscy, którzy szli po zmianę w 2023 r., obiecywali, że zaczniemy w końcu serio inwestować w publiczną ochronę zdrowia i skrócą się kolejki – przypominał, dodając, że minister finansów przyszedł do Sejmu z budżetem, w którym „zieje dziura w funduszu ochrony zdrowia”. – To jest grubo ponad 20 mld, których znowu zabraknie na bieżące funkcjonowanie. (…) To nie są suche liczby, bo to jest ostatnia porodówka w Bieszczadach, którą za chwileczkę zlikwidujecie. To są pacjenci, którzy dowiadują się w szpitalach, w miastach wojewódzkich, że nie będą mogli wziąć udziału w programach lekowych, bo nie ma po prostu zapisów do programów lekowych – wskazywał.

Budżetu i nakładów na zdrowie bronili przedstawiciele koalicji rządzącej, podkreślając – jak Janusz Cichoń (KO) – że wydatki publiczne na ten cel będą rekordowe. Wtórował mu Tomasz Trela (Lewica). – Kiedy Prawo i Sprawiedliwość oddawało władzę, wydatki na ochronę zdrowia wynosiły 170 mld zł. Kiedy my rządzimy, wynoszą 250 mld zł. To 80 mld zł więcej dla obywateli, żeby ochrona zdrowia działała sprawnie, dobrze, lepiej – przekonywał.

– Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie? – cytował wieszcza Patryk Wicher (PiS). – Ciemno, bo nie ma pewności, czego mogą się spodziewać placówki zdrowia w przyszłym roku – ostrzegał. I apelował do koalicji rządzącej: – Dajcie 8 proc. PKB na ochronę zdrowia, wtedy będziecie mogli mówić, że to jest wasz sukces.

Poseł przypomniał, że przyszłoroczne wydatki – 248 miliardów złotych – to zasługa uchwalonej za rządów PiS ustawy 7 proc. PKB na zdrowie. – Ani grosza nie dołożyliście więcej, ale i tak zabraknie 23 miliardy złotych – podkreślił, zarzucając szefowi resortu finansów okłamywanie szpitali i ukrywanie luki na 23 mld zł. – To jest fałszerstwo i oszustwo, to jest nielojalne względem podwładnych, którymi są dyrektorzy szpitali – dodał, zwracając się do ministra finansów.

Wicher zaznaczył, że ustawa regulująca poziom nakładów na ochronę zdrowia nadal działa z tzw. regułą n-2, czyli brane jest pod uwagę PKB sprzed dwóch lat. – A więc jest to niecałe 6 proc. PKB bieżącego roku. W ogóle nie podnosicie – poza obowiązkiem wynikającym z ustawy pisowskiej – wydatków, a powinniśmy dzisiaj rozmawiać o czymś więcej, powinniśmy uznać, że na ochronę zdrowia należy przeznaczyć 8 proc. PKB – mówił, pytając dlaczego reguła nadal obowiązuje, choć obecnie rządzący, gdy byli w opozycji, ją mocno krytykowali.

10.10.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.