Liczba izb wytrzeźwień w Polsce systematycznie spada: w 2018 roku było ich 36, w tym roku działa ich – 28, z czego dziewięć w województwie śląskim. Samorządy likwidują izby ze względy na koszty, często powiązane z koniecznością zapewnienia obsady lekarskiej.

Fot. Sejm
O problemach wynikających z likwidacji izb wytrzeźwień rozmawiali niedawno posłowie Komisji Zdrowia. W środę do tematu wróciła Podkomisja ds. zdrowia publicznego.
Zastępczyni dyrektora Departamentu Lecznictwa Ministerstwa Zdrowia Dominika Janiszewska–Kajka przyznała, że osoby pod wpływem alkoholu lub innych substancji odurzających, trafiające do SOR-ów lub psychiatrycznych izb przyjęć, generują wiele problemów. – Bardzo utrudniony jest kontakt z nimi, to przekłada się na niemożność uzyskania informacji podczas przeprowadzania wywiadu medycznego lub wykonywania badań. Zawartość toksyn w organizmie może skutkować brakiem możliwości zastosowania odpowiedniego leczenia. Ponadto pacjent pod wpływem alkoholu nierzadko bywa bardzo agresywny względem personelu medycznego, a jego obecność w SOR lub psychiatrycznej izbie przyjęć zwiększa dyskomfort innych pacjentów, którzy przebywają w tym oddziale – wskazywała. – Likwidacja izb wytrzeźwień przez niektóre samorządy przyczyniła się do obciążenia SOR-ów oraz psychiatrycznych izb przyjęć, które nie powinny zastępować izby wytrzeźwień – powiedziała Dominika Janiszewska–Kajka, podkreślając, że w opinii MZ przywrócenie większej liczby izb wytrzeźwień jest zasadne.
Identyczne stanowisko prezentuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Zastępca dyrektora Departamentu Porządku Publicznego Marek Cichoński zwrócił uwagę, że brak izby wytrzeźwień powoduje nie tylko obciążenia jednostek ochrony zdrowia, ale zwiększa zagrożenie dla personelu medycznego i pacjentów w nich przebywających, bo za gros zachowań agresywnych odpowiadają osoby będące pod wpływem środków odurzających, w ogromnym stopniu – alkoholu. – Jest jeszcze druga perspektywa, typowa dla resortu spraw wewnętrznych i administracji – ze względu na brak izb wytrzeźwień bardzo duża część osób znajduje się następnie w policyjnych pomieszczeniach dla osób zatrzymanych, czyli miejscach, które są przeznaczone do tego, żeby trafiały tam osoby, wobec których realizowane są określone czynności związane z prowadzonymi przez policję postępowaniami w związku z naruszeniem przepisów prawa, a absolutnie nie funkcjonują one po to, żeby trafiały tam osoby w celu wytrzeźwienia – dodał.
– To miało być wyjście awaryjne, a stało się regułą – podkreślał insp. Robert Kumor, Dyrektor Biura Prewencji Komendy Głównej Policji. – Nasze pomieszczenia nie są przystosowane do obecności osób nietrzeźwych. Nie mamy lekarza ani ratownika medycznego na stałe. Każda taka interwencja to godziny wyjęte z pracy patrolu.
Według danych NFZ około 4 proc. pacjentów SOR ma oznaczane stężenie etanolu, a z dodatnim wynikiem wypisywanych jest niecały procent przyjętych. – To niewiele w statystyce, ale pijany pacjent to pacjent wysokiego ryzyka, kosztochłonny i wymagający nadzoru. Jeden potrafi sparaliżować cały SOR – zaznaczyła Ewa Szymków, dyrektor Departamentu do Spraw Służb Mundurowych NFZ, lekarka, specjalistka medycyny ratunkowej. Psychiatryczne izby przyjęć też mają problem, część specjalistów uważa, że pacjent pijany do szpitala psychiatrycznego się „nie nadaje” i odmawiają przyjęć.
W dyskusji pojawił się pomysł „bliźniaczej” lokalizacji izb przy SOR. Ministerstwo Zdrowia widzi w tym sens organizacyjny pod warunkiem jasnego rozgraniczenia finansowania obu jednostek. – To nie są świadczenia finansowane przez NFZ. Lokalizacja obok SOR może poprawić bezpieczeństwo, ale izba wytrzeźwień musi mieć własny personel i odrębne finansowanie – zaznaczyła przedstawicielka resortu zdrowia.
Jednoznacznie wybrzmiała kwestia ograniczeń w dostępności alkoholu, zwłaszcza nocą. Przedstawiciel policji podkreślił, że nocna prohibicja zawsze ma i będzie mieć wsparcie tej instytucji, bo oznacza większe bezpieczeństwo i mniej obciążeń pracą dla patroli.