Studium kryzysu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

PiS chce informować społeczeństwo o kryzysie w zdrowiu i o tym, że pieniądze są niewystarczające. Pieniądze są dokładnie takie, jak przewiduje uchwalona za czasów rządów PiS ustawa. W sprawie nakładów na zdrowie między największymi partiami w parlamencie panuje pełna zgoda ponad podziałami.


Fot. NFZ

  • Piątkowe rozmowy ministrów finansów oraz zdrowia ws. dotacji dla NFZ zakończyły się niczym
  • Obecny rząd realizuje, co do joty, ustawę przychodową (7 proc. PKB na zdrowie) uchwaloną w czasie rządów PiS
  • Czy rząd wie, jak edukować społeczeństwo, by ograniczyć agresję wobec pracowników ochrony zdrowia?

Największa porażka/znak zapytania. Efekt rozmów o finansach. Miał być przełom i nadzieja, jest rosnący znak zapytania. Piątkowe rozmowy ministrów finansów oraz zdrowia w sprawie dotacji dla NFZ zakończyły się – coraz więcej na to wskazuje – niczym. Sygnalizowaliśmy to już w piątek, zwracając uwagę na zwięzłość komunikatu (i to, że nie zdecydowano się nawet na krótki briefing). W nieoficjalnych rozmowach eksperci zwracali zaś uwagę, że kluczowe jest sformułowanie: „W wyniku spotkania uzgodniono działania, zmierzające do przekazania dodatkowego wsparcia dla Narodowego Funduszu Zdrowia w kwocie 3,5 mld zł”, a konkretnie „uzgodniono działania, zmierzające do przekazania”.

– Ministrowie nie uzgodnili przekazania, tylko że podejmą działania zmierzające – usłyszeliśmy. Jeśli czytać to łącznie z czwartkową wypowiedzią prezesa Filipa Nowaka, który wspomniał o możliwej (prawdopodobnej) alokacji środków z Funduszu Medycznego, można się zastanawiać, czy rzeczywiście w grę nie wchodzi zapowiadana – od wielu tygodni, choć nigdy oficjalnie – nowelizacja ustawy o Funduszu Medycznym. To by jednak oznaczało, że na pieniądze – które potrzebne są „tu i teraz” – Fundusz będzie musiał czekać przynajmniej kilka tygodni (Sejm zbiera się 18 listopada, a przecież projekt ustawy nawet się oficjalnie nie pojawił). Można więc stwierdzić, że piątkowe spotkanie to z punktu widzenia NFZ i świadczeniodawców fiasko. A zasadnicze pytanie brzmi – jak to odbije się na sytuacji pacjentów. Nie – czy się odbije, bo to jest oczywiste, że odbić się musi. Pytanie dotyczyć może skali problemów.

Największy brak zaskoczenia. Polityka. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił rozpoczęcie kampanii konferencji prasowych pod szpitalami. Mówił, że w ochronie zdrowia jest kryzys, a finansowanie niewystarczające – poinformowała w piątek PAP. Kaczyński w oświadczeniu dla mediów stwierdził, że „mamy do czynienia z kryzysem w służbie zdrowia”, „w znacznej części szpitali już w tej chwili nie podejmuje się działań zaplanowanych, a bywają miejsca, gdzie dotyczy to chorób onkologicznych”. Prezes PiS ocenił, że pieniądze przekazywane na ochronę zdrowia są niewystarczające. – Możemy zareagować tylko w jeden sposób – rozpoczynamy kampanię konferencji prasowych pod szpitalami, bo po prostu chcemy, żeby społeczeństwo, dziś bardzo często i, niestety, skutecznie dezinformowane, wiedziało, jak to naprawdę jest – powiedział Kaczyński.

Źdźbło w oku brata swego, belka we własnym… cóż, polityka. Obecny rząd realizuje, co do joty, ustawę przychodową (7 proc. PKB na zdrowie) uchwaloną w czasie rządów PiS. Co do joty! Jak to możliwe, że wtedy dawała ona „bezprecedensowy”, „historyczny” wzrost wydatków na zdrowie (lata 2022-2023), a zaledwie dwa lata później okazuje się, że pieniądze na ochronę zdrowia są „niewystarczające”?

Dezinformacja na poziomie mistrzowskim: pieniądze na zdrowie były niewystarczające wtedy, gdy rządził premier wyznaczony przez Jarosława Kaczyńskiego, i są niewystarczające, gdy rządzi jego największy polityczny przeciwnik, by nie powiedzieć – wróg. W sprawie utrzymywania nakładów na zdrowie na poziomie urągającym pozycji 20. największej gospodarki świata [sarkazm] między PiS a KO jest zgoda ponad wszelkimi podziałami. Wyłomem był rok 2023 – gdy na stole pojawiły się pandemiczne miliardy złotych, które ówczesny rząd postanowił wydać na „spłatę długu zdrowotnego”, nakręcając spiralę wydatków ponad rozsądek (uwolnienie limitów, płacenie za wszystkie wykonane świadczenia 100 proc. wartości). Oczywiście nie byłoby w tym niczego złego, a pacjenci niewątpliwie odczuli korzyści – łatwiejszy dostęp do świadczeń, skrócone kolejki, gdyby nie fakt, że wszyscy – również, a może zwłaszcza, podejmujący decyzje w tej sprawie, musieli mieć świadomość, że dodatkowych kilkunastu czy dwudziestu miliardów złotych co roku nie można się spodziewać. Tych kilkunastu miliardów właśnie brakuje.

Oczywiście, opozycja nie będzie bić się we własne piersi (wyznanie byłego wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego, że rząd PiS za mocno odkręcił kurek z pieniędzmi, padło kilka tygodni temu, ale na konferencji branżowej, opinia publiczna go nie usłyszała), skoro może uderzać w rząd (czego ten absolutnie nie utrudnia). I będzie korzystać ze swojego prawa. A i moment ogłoszenia „akcji pod szpitalami” też trudno uznać za przypadkowy. Co prawda politycy partii Razem twierdzili, że rząd chce przykryć kryzys w ochronie zdrowia rozliczeniem byłego ministra sprawiedliwości (Sejm w piątek w 27 głosowaniach najpierw uchylił immunitet, a następnie wyraził zgodę na doprowadzenie Zbigniewa Ziobry do prokuratury i jego aresztowanie, prokuratura zarzuca politykowi m.in. kierowanie grupą przestępczą), ale czy PiS nie próbuje „przykryć Ziobrę” szpitalami? Polityka, polityka…

Największe (mimo wszystko) zaskoczenie. Sejm o agresji wobec medyków. Tezę o przykrywaniu sprawy Ziobry szpitalami wzmocniło zresztą głosowanie w sprawie nowelizacji przepisów zaostrzających kary za agresję wobec medyków – mówiąc w skrócie, bo nie o medyków tylko w tej nowelizacji chodzi. W trakcie pierwszego i drugiego czytania nad rządowym projektem zmian m.in. w ustawie Kodeks karny panowała rzadka, budująca, jednomyślność. Wszystkie kluby były „za”. Jeszcze w środę głosowanie za ustawą zapowiadał również przedstawiciel klubu PiS. W piątek niemal cały klub zagłosował jednak przeciw, uzasadniając to sprzeciwem wobec łamiącego konstytucję (w ocenie polityków partii Jarosława Kaczyńskiego) ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.

Mówi się niekiedy, że jakieś wydarzenie to „chichot historii”, ale w polskim parlamencie historia jest znacznie mniej subtelna i jeśli się śmieje, raczej jest to rechot. Politycy koalicji rządzącej pytają, jak posłowie PiS spojrzą w oczy medykom… Pytanie zasadne, choć odpowiedź jest prosta: nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Czy też, gdy w płomieniach staje immunitet.

Sprzeciw PiS nie był skuteczny, nowelizacja Kodeksu karnego i innych przepisów została uchwalona i raczej nie powinno być problemu z jej dalszym procedowaniem (choć pojawiły się głosy, że być może i prezydent zacznie blokować wszystkie ustawy, za które odpowiada Ministerstwo Sprawiedliwości, ale to na razie spekulacje, nie fakty). W trakcie dyskusji w Sejmie mocno wybrzmiewały, obok wielu górnolotnych słów o tym, jak państwo staje po stronie tych, którzy chronią zdrowie i życie, również wątpliwości i pytania – na ile zaostrzenie kar okaże się skuteczną prewencją i czy rząd wie, jak trafić z informacją (edukować społeczeństwo), by ograniczyć agresję wobec pracowników ochrony zdrowia (i w ogóle, agresję w życiu społecznym). Satysfakcjonujących odpowiedzi – brak.

Warte odnotowania. Przeceny. W minionym tygodniu prezydent Donald Trump ogłosił porozumienie z firmami farmaceutycznymi Novo Nordisk i Eli Lilly w sprawie obniżenia cen leków na otyłość w USA. Ceny niektórych specyfików mają spaść z ponad 1000 dolarów do 149 dolarów miesięcznie. W czasie wystąpienia w Gabinecie Owalnym Trump przypominał, że Amerykanie płacili nieproporcjonalnie więcej niż pacjenci w Europie. – Amerykanie wydają nawet o 520 proc. więcej na Zepbound i 1400 proc. więcej na Wegovy niż pacjenci w Europie. Pomyślcie tylko, 1400 proc. więcej niż pacjent w Europie za dokładnie to samo pudełko. I to się kończy od dziś – mówił prezydent Stanów Zjednoczonych. Obniżenie cen leków (nie tylko na otyłość) było jedną z kluczowych obietnic Donalda Trumpa.

Przy okazji, zdaniem wielu komentatorów, zapadło rozstrzygnięcie w konkursie World Press Photo – fotoreporterowi udało się zatrzymać w kadrze moment ogłaszania decyzji i jednoczesnego omdlenia jednego z uczestników spotkania (pierwsze informacje mówiły o wysokim przedstawicielu jednego z zainteresowanych koncernów, koncern to oczywiście zdementował).

To musi być zbieg okoliczności, ale również 6 listopada zostały ogłoszone – rzecz jasna, bez żadnych jeszcze szczegółów – plany obniżki wycen procedur, które w tej chwili przynoszą świadczeniodawcom największe zyski (a wykonującym je lekarzom – największe zarobki). Na liście są m.in. endoprotezoplastyki i ablacje. O jak głębokich cięciach myśli płatnik?

09.11.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.