Długie czasy oczekiwania na różne rodzaje świadczeń zdrowotnych stanowią od dawna problem w wielu krajach OECD. Opóźnianie oczekiwanych korzyści z leczenia oznacza, że pacjenci muszą żyć z bólem i niepełnosprawnością dłużej, niż jest to konieczne, a także może pogorszyć wyniki zdrowotne pacjentów po interwencji medycznej, zauważa OECD.

Fot. Adobe Stock
Autorzy raportu podkreślają, że przed pandemią COVID-19 większość krajów odnotowywała skrócenie czasów oczekiwania. Po dużych wzrostach podczas pandemii czasy oczekiwania w większości krajów wróciły lub zaczęły wracać do poziomów sprzed pandemii, choć są kraje – na przykład Nowa Zelandia czy Słowenia – w których kolejki do wybranych świadczeń zdrowotnych rosły również po pandemii. Nieczęsto się zdarza, by w „Health at a Glance” pisano o Polsce jako przykładzie pozytywnej zmiany, a tym razem tak jest: – W ostatnich latach w Polsce zaobserwowano znaczne skrócenie czasów oczekiwania – czytamy w raporcie, który precyzuje, że było to możliwe dzięki zwiększonemu finansowaniu przez NFZ świadczeń takich jak operacje zaćmy czy endoprotezoplastyki (świadczenia te są od kilku lat nielimitowane).
Operacje zaćmy i zabiegi wymiany stawów kolanowych i biodrowych od lat pozostają punktami uchwytu, według których OECD ocenia dostęp do świadczeń planowych.
W przypadku operacji zaćmy, w 2024 roku odsetek pacjentów oczekujących dłużej niż trzy miesiące wahał się od mniej niż 20 proc. w Polsce i na Węgrzech do ponad 70 proc. w Finlandii i Norwegii (jednak autorzy raportu zwracają uwagę, że kolejki w Norwegii są przeszacowane ze względu na różnice w metodyce). Pod względem mediany liczby dni, wartości te wahały się od około 50 dni lub mniej w Hiszpanii, Polsce, na Węgrzech oraz w Szwecji do 280 dni w Słowenii.
W przypadku operacji wymiany stawu biodrowego odsetek pacjentów oczekujących dłużej niż trzy miesiące jest mniej więcej podobny do odsetka w przypadku operacji zaćmy, jednak mediana czasu oczekiwania jest zazwyczaj znacznie dłuższa. W 2024 roku wahała się ona od 67 dni w Szwecji i Hiszpanii, do ponad pół roku na Węgrzech (209 dni), w Chile (313 dni), w Polsce (343 dni), a prawie dwóch lat w Słowenii (667 dni). Ponadto czas oczekiwania utrzymuje się powyżej poziomów sprzed pandemii w większej liczbie krajów, przy czym w Słowenii obserwowano znaczące wzrosty. Polska ponownie jest wyjątkiem, z dużymi skróceniami czasu oczekiwania w porównaniu z rokiem 2019 (811 dni oczekiwania). We właśnie opublikowanym raporcie nie ma danych dotyczących zabiegów wymiany stawu kolanowego, dowiadujemy się jedynie, że wyglądają one podobnie.
Warto jednak zwrócić uwagę, że choć Polska wypada w raporcie na duży plus, nie wszystko jest idealnie. Skrócenie czasu oczekiwania w przypadku endoprotezoplastyk stawu kolanowego i biodrowego było możliwe, bo w ciągu dekady z górką podwoiliśmy liczbę wykonywanych zabiegów wymiany stawu biodrowego (175 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców w 2023 roku, w 2013 roku było to 78), a w przypadku stawu kolanowego skok jest jeszcze większy: wskaźnik wzrósł z 24 do 106. To jednak ciągle za mało nawet wobec średniej OECD, która wyciągana jest z uwzględnieniem społeczeństw dużo młodszych niż europejskie: na dziś średnia OECD to odpowiednio 196 i 146. Dane dla krajów Zachodniej Europy porażają: liderami zestawienia w przypadku stawu biodrowego są Niemcy (351), w przypadku stawu kolanowego – Szwajcaria (318). Dużo więcej zabiegów wykonują również czescy specjaliści, odpowiednio 248 oraz 196.
Autorzy raportu zdecydowali się na umieszczenie częściowych danych (tylko z wybranych krajów) dotyczących czasu dostępu do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (lekarzy rodzinnych lub pielęgniarek) oraz specjalistów. Polski w tej grupie nie ma, ale dane same w sobie są interesujące i mogą stanowić punkt odniesienia w dyskusjach na temat dostępności opieki medycznej.
Niektóre kraje OECD mają określone maksymalne czasy oczekiwania dla podstawowej opieki zdrowotnej – zazwyczaj od 24 godzin do 7 dni – wraz z priorytetowym traktowaniem pacjentów z poważnymi schorzeniami. Jednak w dziesięciu badanych krajach prawie jedna piąta osób (18 proc.) zgłosiła oczekiwanie dłuższe niż tydzień na wizytę u lekarza rodzinnego lub pielęgniarki, a ponad połowa (57 proc.) czekała na taką konsultację dwa dni lub dłużej, przy czym najdłuższe czasy oczekiwania odnotowano w Kanadzie, Nowej Zelandii i Francji. W przypadku specjalistów średnio nieco ponad połowa respondentów (52 proc.) musiała czekać miesiąc lub dłużej na wizytę. W Kanadzie i Wielkiej Brytanii ponad 10 proc. osób zgłosiło konieczność oczekiwania dłużej niż rok.