Ile pieniędzy brakuje w tegorocznym budżecie NFZ? Ile wyniosła do tej pory dotacja z budżetu państwa? Ze wszystkich stron padają miliardowe kwoty, bardzo często różne. Finansowanie systemu ochrony zdrowia przypomina coraz bardziej złożoną układankę.

Fot. Adobe Stock
– Do niedawna schemat finansowania NFZ był dużo prostszy. Była składka zdrowotna, była dotacja celowa – tłumaczy wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jakub Szulc w rozmowie z mp.pl (całość opublikujemy w najbliższych dniach). – W tej chwili sytuacja jest rzeczywiście bardziej skomplikowana – dlatego możliwa jest pewna niespójność w komunikowaniu, ile środków Fundusz pozyskał z dotacji podmiotowej z budżetu państwa, a ile – również z budżetu państwa, ale z innego tytułu. Nie wszystkie środki z budżetu państwa, które są ujęte w planie finansowym NFZ, to dotacja podmiotowa. Są na przykład środki z Funduszu Medycznego. I jeśli mówimy o nowelizacji ustawy o Funduszu Medycznym i pozyskaniu 3,6 mld zł tytułem finansowania nielimitowanych świadczeń dla osób niepełnoletnich, mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją. Tak samo w przypadku środków, jakie przekazuje płatnikowi Prezes Rady Ministrów w postaci obligacji – wyjaśnia Jakub Szulc. To m.in. dlatego w minionym tygodniu, w jednym dniu, można było usłyszeć, że dotacja z budżetu państwa przekroczyła już 31 mld zł (prezes NFZ Filip Nowak) i że zbliża się do 34 mld zł (wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski).
Wiceszef NFZ tłumaczy, jak to wygląda w tej chwili, w połowie listopada 2025 r. – Dotacja podmiotowa z budżetu państwa do NFZ wynosi ok. 32 mld zł. Do tego dochodzą środki z Funduszu Medycznego, przekazane na finansowanie świadczeń dla populacji pediatrycznej w 2025 roku (840 mln zł), środki na finansowanie RDTL (345 ml zł) i technologii lekowych innowacyjnych (1 050 mln zł), środki na finansowanie badań genetycznych u dzieci (100 mln zł), środki na finansowanie świadczeń poza granicami Polski (186 mln zł), środki na dofinansowanie zadania polegającego na zwiększaniu skuteczności programów zdrowotnych lub programów polityki zdrowotnej w ramach subfunduszu rozwoju profilaktyki (47 mln zł) oraz 922 mln zł od Premiera w postaci obligacji. Mówimy o środkach, które były lub są w dyspozycji NFZ – podkreśla.
Rozmowy ministrów zdrowia i finansów, do jakich doszło przed ponad tygodniem, zakończyły się ustaleniem, że do płatnika zostaną przekazane pieniądze nie w drodze zwiększenia dotacji, ale zasilenia z Funduszu Medycznego tytułem rekompensaty wydatków na nielimitowane świadczenia dla populacji pediatrycznej. Bo kilka lat temu politycy zdecydowali, że leczenie dzieci i młodzieży będzie nielimitowane – dzięki wsparciu z Funduszu Medycznego – ale jednocześnie zapisano w ustawie limit wydatków na ten cel. Od początku było jasne, że pieniądze z FM pokrywają tylko niewielką część kosztów świadczeń. I był to jednocześnie jeden z argumentów tych, którzy krytykowali sam pomysł Funduszu Medycznego – pieniądze wędrują między różnymi „zakładkami”, zamiast pozostawać w gestii ministra zdrowia, lub wprost – płatnika.
– Jeśli chodzi o nowelizację ustawy o Funduszu Medycznym, to jest faktem, że została złożona obietnica nielimitowego dostępu świadczeń dla dzieci czy też nielimitowanego ich finansowania dzięki środkom z Funduszu Medycznego, ale jednak limit został w ustawie nałożony – 20 procent kwoty przekazywanej rocznie z budżetu państwa – wyjaśnia Jakub Szulc. – Prawda jest taka, że te pieniądze wyczerpywały się już w pierwszym kwartale. I nie chodzi o spieranie się, czy obietnica była na wyrost czy nie, faktem jest, że nielimitowanie tych świadczeń kosztuje dużo więcej. Mam nadzieję, że ustawa zostanie znowelizowana, nawet jeśli będzie to oznaczać ubytek na kontach Funduszu Medycznego, gdzie gromadzone są środki na cele inwestycyjne.
Ten ubytek, jak dodaje wiceprezes NFZ, ma być chwilowy, bo budżet państwa bierze na siebie zobowiązanie, że w kolejnych latach dotacja do Funduszu Medycznego zostanie powiększona ponad wynikające z ustawy minimum, trzeba też pamiętać, że środków inwestycyjnych nie konsumujemy na bieżąco (jest wręcz problemem, i jednym z zarzutów formułowanych pod adresem dysponentów FM, że pieniądze „zalegają” na kontach). Jednocześnie w projekcie ustawy zapisano, że budżet państwa nie będzie musiał zwracać do FM tegorocznej dotacji, która wiosną została przekazana przez minister Izabelę Leszczynę płatnikowi na poczet rozliczenia nadwykonań.
Pytanie zasadnicze brzmi, czy 3,5 mld zł z Funduszu Medycznego rzeczywiście wystarczy na pokrycie tegorocznych kosztów? Lub inaczej – czy 14 mld zł to realna, czy maksymalna wielkość luki? – O kosztach przyszłych świadczeń możemy mówić tylko z pewnym prawdopodobieństwem. To są prognozy, nie dane ostateczne – przypomina wiceprezes Jakub Szulc. – Mówiąc od kilku tygodni o luce tegorocznej, czyli 14 miliardach złotych i przyszłorocznej – 23 mld zł, cały czas mówiliśmy o zdarzeniach przyszłych i siłą rzeczy niepewnych. Największą niewiadomą jest wolumen świadczeń pozaumownych, przede wszystkim nielimitowanych. Nie wiemy przecież też, jaki będzie koszt rekomendacji AOTMiT związanych z realizacją ustawy podwyżkowej w ochronie zdrowia. Wielkość luki to szacunki, dokonane na podstawie wskaźników, choćby takich jak dynamika świadczeń, przede wszystkim nielimitowanych, czy dynamika kosztów świadczeń takich jak POZ, czy refundacja leków i wyrobów medycznych – tu nie mamy przecież limitów, tylko faktury do zapłacenia. Założyliśmy dynamikę niemniejszą niż do tej pory – dlatego mówimy o maksymalnej wielkości luki. Również dlatego, że nie uwzględniliśmy przy szacunkach zmian, które już się dokonały i dokonują, choćby w zakresie wycen czy też pewnych ruchów związanych z „ustawą szpitalną”, skutków procesów konsolidacyjnych czy restrukturyzacyjnych czy też przewidywanych zmian w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych.
Rozmowy na temat tej ostatniej zmiennej rozpoczynają się w Trójstronnym Zespole ds. Ochrony Zdrowia we wtorek w południe.