Studium kryzysu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

W zimie nie musi być zimno, choć w tym roku akurat jest, ale musi grać Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. 34. Finał WOŚP to okazja do fajerwerków dobroczynności, ale też hejtu. Jak dwie strony medalu – taka już nasza tradycja.


Fot. facebook.com/wosp

  • MEN poważnie bierze pod uwagę wydzielenie z edukacji zdrowotnej segmentu poświęconego zdrowiu seksualnemu, dzięki czemu przedmiot – jako niebudzący kontrowersji – wejdzie do szkół od września jako obowiązkowy
  • Przepisy dotyczące porodów w „izbach narodzin” jeszcze nie weszły w życie, ale już doszło do pierwszych takich zdarzeń
  • Choć w życiu pewne są tylko śmierć i podatki, Polacy mają jeszcze jeden stały punkt – styczniową feerię dobroczynności
  • Nie ma wątpliwości, że po blisko czterech latach od wybuchu pełnoskalowej wojny Ukraina nadal potrzebuje pomocy

Największe wyzwanie. Edukacja zdrowotna. – Jestem gotowa do ustępstw – stwierdziła kilka dni temu minister edukacji Barbara Nowacka, potwierdzając to, o czym informujemy od 4 grudnia, czyli od rządowego szczytu „Bezpieczny pacjent”: MEN poważnie bierze pod uwagę wydzielenie z edukacji zdrowotnej segmentu poświęconego zdrowiu seksualnemu, dzięki czemu przedmiot – jako niebudzący kontrowersji – wejdzie do szkół od września jako obowiązkowy. Kilka tygodni trwał kontredans wokół tematu, ale w minionym tygodniu, oprócz zapowiedzi szefowej MEN, drugim poważnym sygnałem, że realizowany będzie właśnie ten scenariusz, było spotkanie przedstawicieli Naczelnej Rady Lekarskiej z kierownictwem resortu edukacji, podczas którego rozmawiano właśnie o potrzebie zmiany statusu lekcji o zdrowiu. NRL oraz wiele okręgowych rad lekarskich wielokrotnie zabierały głos w sprawie obowiązkowego statusu edukacji zdrowotnej, zwracając uwagę, że bez podniesienia świadomości zdrowotnej dzieci i młodzieży bardzo trudno jest mówić o skutecznej profilaktyce pierwotnej. Również podczas tego spotkania lekarze usłyszeli, że resort analizuje rozwiązanie, o którym mowa była na obydwóch grudniowych szczytach: obowiązkowa edukacja zdrowotna i fakultatywne zajęcia z zakresu zdrowia seksualnego.

Największe (mimo wszystko) zaskoczenie. Porody „na SOR-ach”. Przepisy dotyczące porodów w „izbach narodzin”, które opozycja konsekwentnie nazywa „porodami na SOR-ach”, jeszcze nie weszły w życie, ale już doszło do pierwszych takich zdarzeń, których – jak zapewnia Ministerstwo Zdrowia – ma nie być, bo Polki mają rodzić w oddziałach położniczych. Sytuacja nie do pozazdroszczenia, bo wiceminister zdrowia w Sejmie zapewnia, że porody poza oddziałami mają się zdarzać incydentalnie, z mównicy tłumaczy, że co prawda w mieście X kobieta urodziła na SOR, ale to dlatego, że nie korzystała w ogóle z opieki medycznej w czasie ciąży, ale zaraz zdarza się kolejny poród w zupełnie innej części kraju, w szpitalu, który porodówkę zlikwidował, ale pozostawił izbę porodową i jest przygotowany do funkcjonowania w modelu „na wszelki wypadek”. I taki wypadek właśnie się zdarzył.

Można śmiało założyć, że resort zdrowia nie będzie mieć w tym obszarze w następnych tygodniach i miesiącach łatwego życia, bo porody poza oddziałami położniczymi mogą się zacząć zdarzać z częstotliwością, która nie pozwoli na stosowanie określenia „incydentalnie”. Nie staną się oczywiście regułą, ale nie o to w tym chodzi, a o granicę wytrzymałości opinii publicznej, która z całą pewnością o każdym lub prawie każdym takim zdarzeniu się dowie. Zwłaszcza jeśli miałyby mu towarzyszyć jakiekolwiek komplikacje. Ale i bez komplikacji znajdą się rachmistrze, którzy będą monitorować skalę zjawiska i próbować ustalać, jaką liczbę porodów można uznać za incydentalną, a jaka już incydentalna nie jest. I stawiać pytania, czy MZ aby na pewno przygotowało adekwatne rozwiązanie. W minionym tygodniu senator Lewicy i były wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny powiedział zresztą wprost, że MZ powinno przygotować mapę porodówek i wziąć za nią odpowiedzialność zamiast obierać postawę wyczekującą.

Zupełny brak zaskoczenia. WOŚP. Choć w życiu pewne są tylko śmierć i podatki, Polacy mają jeszcze jeden stały punkt – styczniową feerię dobroczynności. W tym roku Polska gra dla dzieci z chorobami układu pokarmowego.

Trzydziesty czwarty Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy to już tradycja. Jak tradycja, to muszą być i rytuały, te pożądane i te niekoniecznie mile widziane, jak trwające przez wiele tygodni ataki na WOŚP i jej dyrygenta, Jerzego Owsiaka. Nie inaczej było (jest) i w tym roku – w obronę Owsiaka i WOŚP włączył się nawet sam premier – ale mówiąc zupełnie szczerze, w tych atakach jakoś mniej wiary w sens i skuteczność wysiłków.

Stosunkowo wiele jest oczywiście, jak zawsze, głosów poddających w wątpliwość sens orkiestrowego grania (ulubione, pozbawione sensu, zestawienie kwoty zbieranej w ramach Finału z wynoszącym już ponad 200 mld zł budżetem NFZ) czy prób uderzania w polityków koalicji rządzącej, którzy grają z Orkiestrą, a jednocześnie „godzą się na zabranie NFZ 20 mld zł” – to akurat opinia jednego z blogerów o Donaldzie Tusku, który na aukcję wystawił złote korki i spotkanie w KPRM. Trudno odmówić celności spostrzeżeniu, że jest w tym pewien zgrzyt, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że budżet NFZ finansuje leczenie, w grając z Orkiestrą, pomagamy doposażać i unowocześniać szpitale i oddziały. I nawet gdyby NFZ miał budżet o 20 mld zł większy, i tak na takie cele pieniędzy by w nim nie było. Granie ma sens, korki od Donalda Tuska mają sens, tak jak rakieta od Igi Świątek, bluza Roberta Lewandowskiego czy zwiedzanie Pałacu Paca i bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, wystawione przez Ministerstwo Zdrowia.

Po raz pierwszy z Orkiestrą nie zagra para prezydencka, co trzeba odnotować wyłącznie z kronikarskiego obowiązku, jako odejście od jednego ze zwyczajów. Bodaj po raz pierwszy natomiast ciepłe słowo grający razem z Orkiestrą słyszą od jednego z hierarchów kościelnych. Metropolita krakowski, kard. Grzegorz Ryś na tę niedzielę przygotował list w sprawie pomocy dla Ukrainy. Taca zbierana w kościołach archidiecezji krakowskiej 1 lutego będzie przeznaczona na zakup generatorów dla Kijowa. „Wiem, tydzień wcześniej jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, którą hojnie wspieracie. Mimo to mam odwagę prosić Was o równie wielką wspaniałomyślność i hojność. Tu chodzi o życie!” – napisał kard. Ryś.

Warte odnotowania. Ukraina (i nie tylko). Tu chodzi o życie, dosłownie. Miniony tydzień przyniósł wiele medialnych materiałów na temat sytuacji w Kijowie i innych miastach, w których Rosja zbombardowała infrastrukturę energetyczną, pozbawiając setki tysięcy, miliony ludzi prądu i ciepła. Dziennikarze trafili z kamerami m.in. do kijowskich szpitali, które oczywiście mają generatory, ale prąd z nich służy do podtrzymywania niezbędnej aparatury medycznej, oświetlenia sal operacyjnych. Pacjenci i personel marzną – jak wszyscy, którzy nie zdołali wyjechać z miasta.

Nie ma wątpliwości, że po blisko czterech latach od wybuchu (24 lutego 2022 roku) pełnoskalowej wojny Ukraina nadal potrzebuje pomocy. Wygaszanie specustawy sprzed czterech lat w tej sprawie, które Sejm rozpoczął na ostatnim posiedzeniu, nie oznacza końca, choć na pewno wiele zmienia. Ratowanie infrastruktury krytycznej – w postaci przede wszystkim generatorów – już rozpoczął rząd, uruchamiając Rządową Agencję Rezerw Strategicznych. Swoje generatory kieruje też do Ukrainy Warszawa. Ponad 7 mln zł zebrano na uruchomionej ponad tydzień temu zbiórce „Ciepło z Polski dla Kijowa”, pierwszy transport generatorów i innego niezbędnego sprzętu jest już w Kijowie.

Pomagamy? Tak, ale… W ostatnich dniach padło wiele słów, w kontekście tej zbiórki, o szczodrości i solidarności Polaków. Do akcji włączyło się jednak nieco ponad 50 tysięcy osób, zaś to, co zastanawia najbardziej, to niska, utrzymująca się poniżej 30 tysięcy, liczba udostępnień. Część wpłacających zostawia ten fakt dla siebie, nie zachęca znajomych, nie „afiszuje się” z pomaganiem, co oczywiście może wypływać ze szlachetności, ale akurat w przypadku zbiórek internetowych jest przeciwskuteczne. Zbiórka, wspierana przez największe media, pełznie do wyznaczonego na 10 milionów złotych (pierwotne cele były wielokrotnie niższe i udawało się je osiągać bez trudu), tymczasem…

Tymczasem Czesi (liczba ludności nieco powyżej 10 mln, brak granicy z Rosją) w ciągu trzech dni zebrali 80 mln koron. Kwotę odpowiadającą blisko 14 mln zł przyniosły wpłaty ponad 47 tysięcy osób. Tam, na czeskiej zbiórce prowadzonej przez organizację „Dar dla Putina” (czeski, wyborny humor), też pojawiają się trolle, też pojawia się antyukraiński hejt, wytykanie korupcji i bogactwa oligarchów oraz drogich samochodów, jakimi poruszają się uchodźcy, w każdym razie niektórzy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Czesi z tym zjawiskiem radzą sobie po prostu lepiej i nie dali się zmienić w zakładników skrajnych, prokremlowskich sił, które w Polsce nawet jeśli nie rządzą, to zaczynają kształtować nastroje. Na zupełnym marginesie – to te same siły, które przypuszczają ataki – werbalne, ale niekiedy też fizyczne – na środowisko medyczne.

25.01.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.