Blisko 60 proc. specjalistów i trzy czwarte rezydentów nie zgadza się na odgórne ograniczenia wysokości zarobków lekarskich – wynika z badania ankietowego OZZL i Medycyny Praktycznej.
Fot. Adobe Stock
Od 2020 roku prowadzimy wspólnie badania opinii lekarzy, dotyczące warunków pracy. Celem jest sprawdzenie charakterystyki zatrudnienia lekarzy (miejsce pracy, forma zatrudnienia), zbadanie ich doświadczeń z publiczną i prywatną ochroną zdrowia, określenie nastawienia do pracy w obu typach placówek, preferencje w zakresie wynagrodzenia.
Kluczowe wnioski z przeprowadzonego w listopadzie badania wskazują, że obecnie niemal 75 proc. lekarzy nadal pracuje w więcej niż jednym miejscu pracy i brak jest istotnych zmian w tym zakresie w stosunku do roku 2020 i 2022 r.
Lekarze łączą pracę w różnych publicznych podmiotach, ale również – w podmiotach publicznych i prywatnym sektorze ochrony zdrowia. Dotyczy to zarówno lekarzy pracujących na podstawie umowy o pracę, jak i lekarzy kontraktowych. Zwraca uwagę fakt, że choć od miesięcy politycy formułują przekaz dotyczący niebotycznych wynagrodzeń w publicznym systemie, nadal 84 proc. lekarzy, którzy wzięli udział w naszej ankiecie, wskazuje, że wynagrodzenie to największy atut... prywatnego sektora. Lekarze doceniają „w prywacie” dobrą organizację pracy (61 proc.) i stosunek do pracownika (41 proc.). Tylko 15 proc. ankietowanych wskazało natomiast, że atutem prywatnych placówek opieki zdrowotnej jest możliwość lepszego leczenia pacjenta. Jeszcze mniej wskazań uzyskała możliwość rozwoju zawodowego (8 proc.).
W publicznym systemie lekarze cenią... Nie, nie pieniądze
A co z atutami publicznego systemu? 62 proc. ankietowanych ocenia, że jest nim możliwość lepszego leczenia pacjenta (warto zwrócić uwagę, że w 2020 roku ta opcja uzyskała 45 proc. wskazań, co być może wynikało również z zaburzeń związanych z pandemią COVID-19). Co drugi (51 proc.) wskazał na perspektywy rozwoju zawodowego. Wynagrodzenia za atut publicznej ochrony zdrowia uważa tylko 7 proc. badanych (w 2020 roku było to nieco więcej, bo 10 proc.). – Grupa lekarzy jest bardzo niejednorodna, dlatego wyniki wymagają pogłębienia i przyjrzenia się deklaracjom poszczególnych segmentów. Czasem to, co jest prawdą dla specjalistów, nie jest nią dla rezydentów. Podobnie jest w kontekście rożnych form zatrudnienia – przypomina Anna Gołębicka, ekonomistka współpracująca z OZZL. Przykład? Lekarzy zapytaliśmy, co im przeszkadza w pracy – 51 proc. wskazań (najwięcej) uzyskały „nieadekwatne wynagrodzenia”. Ale gdy spojrzeliśmy na formę zatrudnienia, takiej odpowiedzi udzieliło 68 proc. lekarzy zatrudnionych w podmiotach publicznych na umowę o pracę, a wśród lekarzy pracujących na kontrakcie – tylko 33 proc.
Trudno uznać za zaskoczenie, że grupą, która znacząco lepiej ocenia wynagrodzenia w publicznej ochronie zdrowia, są specjaliści zatrudnieni na umowach kontraktowych.
To pokłosie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu, która określa minimalne wynagrodzenia lekarzy specjalistów na etacie na poziomie 65 zł/godz. brutto i 46 zł/godz. netto. Przy 160 godzinach pracy daje to pensję zasadniczą w wysokości 10 375 zł brutto i 7400 zł netto. – Wyniki potwierdzają jednoznacznie, że w najgorszej sytuacji płacowej są lekarze zatrudnieni na umowach o pracę oraz że postulatów lekarzy zatrudnionych w placówkach publicznych nie można sprowadzać tylko do pieniędzy – podkreśla Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. – Takie postrzeganie lekarzy jest bardzo krzywdzące. OZZL od lat walczy o system efektywizacji pracy, m.in. poprzez stworzenie bezpiecznych i godnych warunków świadczenia usług medycznych, odciążenie od biurokracji dzięki asystentowi medycznemu, zwolnienie z obowiązku oznaczania stopnia refundacji, lepszą organizację pracy, wprowadzenie norm zatrudnienia, kształcenie i rozwijanie kompetencji zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną. Takie zmiany mogłyby poprawić jakość usług w publicznej opiece zdrowotnej i zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów – dodaje przewodnicząca OZZL.
Lekarze o odgórnym ograniczeniu zarobków
W tym roku temat zarobków i wynagrodzeń lekarskich znów stał się jednym z głównym punktów zapalnych w dyskusji na temat sytuacji w ochronie zdrowia, częściowo pokrywając się ze sporami wokół ustawy o wynagrodzeniach minimalnych. W politycznych przekazach pojawiły się sugestie (np. wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz podczas październikowej konferencji Forum Rynku Zdrowia) o możliwości wprowadzenia górnej granicy zarobków, jakie w publicznej ochronie zdrowia mogliby uzyskiwać lekarze. Taką decyzję miałyby poprzedzić rozmowy z przedstawicielami środowiska lekarskiego. Pojawiły się też informacje dotyczące pojedynczych faktur, wystawianych przez lekarzy podmiotom leczniczym, opiewających na 200-300 tys. zł za miesiąc pracy. Jednocześnie z danych AOTMiT wynika, że mediana wysokości kontraktów oscyluje wokół 20 tys. zł.
Zapytaliśmy więc lekarzy, czy – pod warunkiem zagwarantowania minimalnych wynagrodzeń specjalistów na poziomie trzech średnich krajowych (co jest stałym postulatem zarówno OZZL, jak i samorządu lekarskiego) – zgodziliby się na wprowadzenie odgórnych (np. ustawowych) ograniczeń maksymalnych zarobków lekarskich, bez względu na formę zatrudnienia (domyślnie byłby to, oczywiście, kontrakt). Generalny wniosek jest taki: środowisko lekarskie na to rozwiązanie się nie zgodzi. Przeciw jest aż trzy czwarte obecnych rezydentów, 60 proc. lekarzy pracujących na podstawie kontraktu i 56 proc. lekarzy pracujących na podstawie umowy o pracę. Co ważne, jak sprawdziliśmy, nie ma większego znaczenia, jak wysoko (jako wielokrotność średniego wynagrodzenia w gospodarce) jest ustawiona owa ewentualna górna granica zarobków.
Do końca listopada OZZL planuje prezentację szczegółowej analizy wyników badania, którą również przedstawimy.