Za świadczenia wykonane ponad limit w kosztochłonnej diagnostyce Narodowy Fundusz Zdrowia zapłaci nieco więcej, niż zapowiadał, a nowe zasady zaczną obowiązywać 1 kwietnia – to oznacza, że za pierwszy kwartał świadczeniodawcy otrzymają pieniądze na starych zasadach – wynika z komunikatu, jaki we wtorek opublikował płatnik.

Fot. Adobe Stock
Zarządzenie Prezesa NFZ zostało podpisane z częściowym uwzględnieniem uwag. Dotyczą one skali degresji: za badania obrazowe (rezonans magnetyczny i tomografię komputerową) Fundusz zapłaci 50 proc. ceny nominalnej, za badania endoskopowe (gastroskopię i kolonoskopię) – 60 proc. ceny. Wyjściowa propozycja mówiła, że w obu rodzajach badań za świadczenia wykonane ponad wartość kontraktu płatność będzie wynosić 40 proc. Realnym ustępstwem ma być też przesunięcie daty wejścia w życie zarządzenia: nie 1 stycznia 2026 roku, a 1 kwietnia. – Świadczenia wykonane w I kwartale 2026 r. zostaną rozliczone na dotychczasowych zasadach – informuje NFZ w swoim komunikacie.
W ubiegłym tygodniu przedstawiciele samorządu lekarskiego podkreślali, że element, który Fundusz chce ograniczyć, czyli wynagrodzenia lekarza kontraktowego, w zależności od świadczenia kosztują świadczeniodawcę 25-30 proc. ceny świadczenia, niekiedy nawet mniej. W ich ocenie 60-proc. degresja oznacza, że podmioty lecznicze, nawet redukując kontrakt lekarski do zera (co raczej nie jest możliwe), i tak będą tracić na nadwykonaniach, więc – co jest zgodne również z zapowiedziami menedżerów i obawami pacjentów – raczej nadwykonań będą unikać.
Fundusz jednak ma swoje argumenty – przedstawiał je w rozmowie, jaką opublikowaliśmy w piątek, prezes NFZ Filip Nowak, w którego ocenie wprowadzone zmiany wręcz pomogą w usprawnieniu ścieżek pacjentów, którzy potrzebują szybkiej diagnostyki, w tym pacjentów onkologicznych. Przywrócą bowiem ich szczególną pozycję w systemie, która rozmyła się w wyniku zdjęcia limitów z diagnostyki w AOS. Ale NFZ idzie o krok dalej, we wtorkowym komunikacie publikując jedynie sygnalizowane wcześniej nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić w obszarze diagnostyki kosztochłonnej. Nowak w wywiadzie mówił np. o nadużywaniu badań RM i TK, które dla wielu specjalistów stały się badaniami podstawowymi, zlecanymi zamiast zdjęcia rentgenowskiego. Fundusz zapowiada powstanie specjalnego zespołu ekspertów z udziałem m.in. prof. Edyty Szurowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej. Zespół przygotuje m.in. standard kierowania na wybrane badania obrazowe oraz standard w zakresie opisu/interpretacji badania radiologicznego dla wybranych wskazań.
Płatnik podaje też wyniki kontroli wskazujące na inny rodzaj nadużyć zarówno samych badań, jak i ich rozliczeń. Są placówki – podkreśla płatnik – które pacjentom wymagającym np. badania rezonansem magnetycznym lub tomografem komputerowym kilku odcinków kręgosłupa, wykonują je kilkukrotnie, w bliskich terminach, oczekując jednocześnie od pacjentów odrębnych skierowań. „W praktyce to badanie powinno być wykonane co do zasady raz, na podstawie jednego skierowania i objąć kilka obszarów. Tę nieprawidłowość stwierdzono w ponad 8,2 tys. badań rezonansu magnetycznego spośród 12 tys. kontrolowanych. NFZ poniósł więc dodatkowe koszty, a pacjent musiał zgłaszać się na badania kilka razy”. NFZ wylicza, że na blisko 12 tys. kontrolowanych badań rezonansu magnetycznego, za które NFZ zapłacił ze środków ubezpieczonych blisko 4,9 mln zł, koszt wykonania zawyżono o ponad milion złotych.
Zmiany w finansowaniu nadwykonań dla czterech świadczeń zaliczanych do ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych (ASDK) mają uwolnić ok. 625 mln zł (w marcu oszczędności szacowano na ok. 800 mln zł, ale z założeniem, że zmiany obejmą cały rok).
Fundusz przypomina też, że nowe zasady nie będą dotyczyć pacjentów onkologicznych z kartą DiLO oraz populacji pediatrycznej. Nie wpłyną też na realizację programu profilaktycznego raka jelita grubego.
NFZ w marcu zapowiadał, że zmiany w finansowaniu części nadwykonań nielimitowanych w AOS dopiero się rozpoczynają, a diagnostyka to pierwszy krok. Jednak przynajmniej na razie nie ma projektów zarządzeń w sprawie na przykład wizyt u specjalistów (o których prezes Nowak również wspominał w naszym wywiadzie). Trzeba jednak zakładać, że poszukiwanie oszczędności czy też sposobów na racjonalizację wydatków się nie skończy. Choćby dlatego, że NFZ będzie się musiał zmierzyć z wyzwaniem, jakim jest sfinansowanie ustawy podwyżkowej. Płatnik zapowiada twardo, że aby sfinansować rekomendację AOTMiT, będzie musiał otrzymać dodatkowe środki z budżetu państwa, bo w planie finansowym ich po prostu nie ma, w skrajnej sytuacji dopuszcza, że rekomendacji nie sfinansuje wcale (mówił o tym podczas marcowego Kongresu Wyzwań Zdrowotnych wiceprezes Funduszu Jakub Szulc).
O jakich pieniądzach mówimy? W ostatnim dniu marca Federacja Przedsiębiorców Polskich opublikowała kolejną edycję Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia, w którym wzięła pod lupę również kwestię sfinansowania podwyżek dla medyków – bo już jest przesądzone, że ustawa nie zostanie znowelizowania. Prezes AOTMiT szacował niedawno, że koszt realizacji wariantu minimalnego (podwyżki tylko dla etatowców i tylko do wysokości ustawowych minimów) wynosiłby 3,5 mld zł w drugim półroczu 2026 roku. FPP szacuje go na 3,1 mld zł. Wariant, który był realizowany w ubiegłym roku, kosztowałby ok. 11,2 mld zł (warto pamiętać, że był to niepełny wariant maksymalny, zmodyfikowany ze względu na brak środków). Dyrektorzy szpitali zapewne oszacują koszt realizacji ustawy podwyżkowej na kilka miliardów złotych więcej – tylko prawdopodobnie zostaną z tymi wyliczeniami sami. NFZ mówi twardo: obowiązki wynikające z ustawy są ograniczone, ale spoczywają na dyrektorach podmiotów leczniczych, nie na płatniku.
Zarówno już wdrażane oszczędności, jak i pieniądze, których płatnik szpitalom na pewno nie przekaże (bo ich nie ma), nie będą obojętne dla ich kondycji finansowej. FPP w swoim Monitorze przypomina, że aktualne dane dotyczące zadłużenia samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej wskazują na pogorszenie sytuacji finansowej sektora szpitalnictwa publicznego w Polsce. Warto przy tym zaznaczyć, że dane nie obejmują części szpitali publicznych, działających w formie spółek prawa handlowego.
Zobowiązania ogółem rosły w ostatnich latach z 21,3 mld zł w III kwartale 2023 r. do 27,7 mld zł w III kwartale 2025 r., ale szczególnie niepokojący jest gwałtowny wzrost zobowiązań wymagalnych. W I kwartale 2024 r. wynosiły one 2,5 mld zł i stanowiły 11,3 proc. zobowiązań ogółem. – Jednak od II kwartału 2024 r. obserwujemy ich systematyczny, nieprzerwany wzrost – przez sześć kolejnych kwartałów z rzędu – osiągając w III kwartale 2025 r. poziom 4,2 mld zł, co odpowiada 15,3 proc. wszystkich zobowiązań – czytamy w raporcie. – Tempo tego wzrostu jest szczególnie znaczące: zobowiązania wymagalne zwiększyły się o blisko 74 proc. w ciągu zaledwie pięciu kwartałów, przy dynamice kwartalnej ok. 13-15 proc. W relacji do całkowitej wartości zawartych umów przez NFZ na dany rok, wartość zobowiązań wymagalnych SPZOZ wzrosła z 1,8 proc. na początku 2024 r. do 2,8 proc. w III kw. 2025 r.