PSL: zarządzanie szpitalami do zmiany
Marek Sawicki podkreślił, że dyskusja o naprawie systemu nie ogranicza się do kwestii finansowania. Bezsporny jest publiczny charakter ochrony zdrowia, ale PSL nie chce podejścia ideologicznego i widzi potrzebę i możliwość współistnienia obu segmentów, publicznego i prywatnego, również jeśli chodzi o możliwość kontraktowania świadczeń w podmiotach prywatnych.
Zdaniem ludowców kluczowym problemem jest rozproszenie w zarządzaniu podmiotami i dlatego w swoim projekcie ustawy naprawczej proponują „sieciowanie” szpitalnictwa w oparciu o szpitale wiodące – takich sieci miałoby powstać kilkadziesiąt. Sawicki podkreślał też, że jego klub będzie chciał przeprowadzić wysłuchanie publiczne swojego projektu ustawy (jego częścią jest nowelizacja ustawy podwyżkowej radykalnie zmieniająca zasady wzrostu wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia), podczas którego mogłyby zostać podniesione również wątki, których w projekcie zabrakło, w tym kwestia składek zdrowotnych od grup uprzywilejowanych. Nie tylko rolników, bo w jego ocenie KRUS w tej dyskusji występuje jako „chłopiec do bicia”.
W części dotyczącej finansowania poseł zwrócił uwagę na potrzebę uszczelnienia systemu podatkowego w obszarze prywatnych usług medycznych. Miałoby temu służyć wprowadzenie ulgi podatkowej, odpisu 10 proc. wydatków poniesionych na leczenie w prywatnych placówkach.
Polska 2050: uporządkować koszyk świadczeń gwarantowanych
Wioleta Tomczak za kluczowe uznała uporządkowanie koszyka świadczeń gwarantowanych i jasną komunikację, co jest dostępne w systemie publicznym. Kolejna kwestia to rzetelna wycena procedur i retaryfikacja – zarówno tych przeszacowanych, jak i niedoszacowanych. Posłanka mówiła także o potrzebie restrukturyzacji i oddłużenia szpitali, przywołując zapowiadany od 2024 roku instrument pożyczkowy BGK, który ciągle pozostaje w sferze zapowiedzi.
W części dotyczącej finansowania Tomczak, podobnie jak wcześniej Marek Hok, zwróciła uwagę, że obecny system oparty na składce zdrowotnej pokrywa jedynie około 80 proc. kosztów systemu. Mówiła, że należy wrócić do finansowania niektórych obszarów (w tym ratownictwa medycznego) z budżetu państwa, skierować środki z akcyzy na tytoń i alkohol na leczenie i profilaktykę, rozważyć opodatkowanie firm technologicznych na rzecz ochrony zdrowia. Budżet powinien też finansować świadczenia dla grup uprzywilejowanych (np. nieubezpieczonych kobiet w ciąży czy dzieci), nie powinny one obciążać systemu ubezpieczeniowego. Należy również dokonać zmian w przywilejach składkowych.
Razem: zlikwidować przywileje składkowe
Jerzy Przystajko zwracał uwagę na narastające nierówności w zdrowiu, które są sprzężone, jego zdaniem, z rosnącymi nierównościami ekonomicznymi. W jego ocenie pilnie – jeszcze w tym roku – powinna zapaść decyzja dotycząca przedłużenia działania ustawy 7 proc. PKB na zdrowie, bo jej horyzont wygasa w 2027 roku. Razem opowiada się też za regionalizacją zarządzania systemem, rozumianą jako centralizacja, bo obecnie zarządzanie koncentruje się na powiatach i gminach, brakuje koordynacji na poziomie województw.
Poseł ocenił, że obecny poziom finansowania nie był projektowany z myślą o realnym zabezpieczeniu potrzeb zdrowotnych, lecz raczej o utrzymaniu stabilności systemu przy kosztach utrzymywanych na minimalnym, koniecznym poziomie. Podobnie jak Janusz Cieszyński wskazał na nierówne obciążenia składkowe, w tym ucieczkę w prowadzenie działalności gospodarczej jako sposobu obniżenia obciążeń, w tym składki zdrowotnej. W systemie solidarnościowym, jak mówił, nie może być tak, że im ktoś bogatszy, tym płaci mniej. Docelowo najlepszym rozwiązaniem byłoby przejście na system finansowania obszaru zdrowia z budżetu, który pozwoliłby ograniczyć nierówności. Taki model, jego zdaniem, jest lepszy w warunkach starzejącego się społeczeństwa.
DB: obecny model prowadzi do konfliktów
Jarosław Sachajko ocenił, że obecny sposób finansowania świadczeń nie jest racjonalny, ponieważ niektóre z nich są znacznie bardziej opłacalne niż inne, co wpływa na wybory specjalizacji przez lekarzy i prowadzi do nierównowagi w systemie, którego konstrukcja prowokuje do „napuszczania pracowników na pracodawców i odwrotnie”.
W ocenie posła wiele osób nie dostrzega realnych kosztów leczenia i nie czuje potrzeby finansowania systemu, dopóki same nie zetkną się z poważną chorobą. Odnosząc się do pytania o mierzenia jakości systemu, podkreślił, że ważne wskaźniki jakości to np. długość i powtarzalność zwolnień lekarskich czy liczba osób przechodzących na renty.