Problem systemowy

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Od marca piszemy, że we wniosku o wotum nieufności nie chodzi o to, by minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda straciła stanowisko, ale o to, by go nie straciła, a premier był zmuszony bronić jej i jej decyzji. Jest oczywiste – zawsze ten mechanizm był skuteczny – że nic tak nie przedłuża urzędowania ministra jak odrzucony wniosek o wotum nieufności.


Fot. Sejm

  • Konkretne zarzuty PiS dotyczyły przede wszystkim dokonanych i zapowiadanych cięć w dostępie do badań i do leczenia, możliwych ograniczeń na wykazach bezpłatnych leków, likwidacji oddziałów i możliwego zamykania całych szpitali, żerowania na Funduszu Medycznym i transferu środków na leczenie na finansowanie innych celów. Pojawiła się też teza o wspieraniu sektora prywatnego
  • Sukcesy czy postępy w naprawianiu systemu ciągle są nie tyle fasadowe, co w bardzo wstępnej fazie i nie mają przełożenia na realną sytuację czy to systemu, czy pacjentów
  • Minister zdrowia przypomniała, że od samego początku urzędowania wskazywała, że system jest w głębokiej nierównowadze w zakresie finansowania

Tak ma być i tym razem, a Prawo i Sprawiedliwość, prężąc muskuły przeciw Sobierańskiej-Grendzie, chce, by kierowała resortem zdrowia jak najdłużej. Powód jest oczywisty: minister brakuje wyczucia potrzeb systemu, zarówno w wymiarze pacjentów, jak i pracowników. Doświadczeń menedżerskich nie da się w prosty sposób przełożyć na makroskalę, gdy okazuje się, że bilansowanie rozliczeń to o wiele za mało, by można mówić o sukcesie, nawet rozumianym jako brak porażki.

Komisja Zdrowia nie tylko trwała wyjątkowo długo, ale rozpoczęła się dopiero o 20.00 (posiedzenie przełożono ze względu na pogrzeb Łukasza Litewki). Być może również późna pora i fakt, że wielu posłów miało za sobą trudny dzień, zaważyła na jakości debaty, na braku tej jakości. Początek dała była minister Katarzyna Sójka, która stwierdziła, że decyzje minister Sobierańskiej-Grendy to „zagrożenie dla życia i zdrowia milionów Polaków”. – Pełni pani urząd od dziewięć miesięcy. Została pani powołana przez premiera Donalda Tuska z jasnym wskazaniem: poprawić dramatyczną sytuację w ochronie zdrowia, wypracować prawdziwą reformę, rozwijać cyfryzację, by poprawić dostęp do usług medycznych i zlikwidować kolejki. Zgotowała nam pani zamiast rozwoju i ułatwień systemowy paraliż, zamiast reformy szpitali widmo ich bankructwa. Pacjenci otrzymują systemowy horror i prawdziwy krwawy dramat. Z zimną krwią abortuje pani to, co pacjentom było do tej pory dane – stwierdziła melodramatycznie.

Konkretne zarzuty PiS, referowane przez Sójkę, ale też przewijające się w wypowiedziach posłów, którzy zabierali głos, dotyczyły przede wszystkim dokonanych i zapowiadanych cięć w dostępie do badań i do leczenia, możliwych ograniczeń na wykazach bezpłatnych leków, likwidacji oddziałów i możliwego zamykania całych szpitali (akurat w środę publicznie taką możliwość, nawet z precyzyjnym podaniem lipcowego terminu, podał szpital w Lesku), żerowania na Funduszu Medycznym i transferu środków na leczenie na finansowanie innych celów. Posłowie dowodzili, że po latach prosperity w zdrowiu, jakie zagwarantowała polityka PiS (Czesław Hoc domagał się potwierdzenia, że była minister Izabela Leszczyna publicznie mówiła: – PiS płaciło szpitalom za wszystko), następuje polityka cięć i szukania oszczędności, choć na koniec 2023 roku w kasie NFZ pozostawało kilkanaście miliardów złotych.

Pojawiła się też teza o wspieraniu sektora prywatnego. Według Grzegorza Lorka rząd prowadzi politykę „pasienia” sektora prywatnego kosztem systemu publicznego. – Tam, gdzie pojawia się czarna dziura w dostępności publicznych świadczeń medycznych, pojawia się oferta komercyjna. Zatem w czyim interesie rząd zaczął systemowo tworzyć takie czarne dziury? Dlaczego, obcinając limity, tak mocno poszerzył tę dziurę na najważniejsze dla zdrowia i życia badania? Dlaczego wmawia nam, że trzeba zamykać porodówki, bo rodzi się za mało dzieci? – dociekał poseł.

– Czy pani marzy się taki system, że najpierw pacjent płaci za świadczenie, a dopiero potem dostaje zwrot od płatnika? – chciał wiedzieć Czesław Hoc. Poseł nawiązał do wypowiedzi Sobierańskiej-Grendy, która padła na krótko przed objęciem przez nią stanowiska, że marzy o systemie, w którym pacjent najpierw płaci za świadczenie, a następnie otrzymuje zwrot od ubezpieczyciela. Zasugerowała ona również, że takie rozwiązania są obecne w innych krajach europejskich. Trudno nie zauważyć, choćby na przykładzie wypowiedzi posłów Hoca i Lorka, że były pytania zasadne, trafne, ale tonęły w zalewie innych, dużo mniej istotnych, często wręcz absurdalnych.

Długą listę pytań, opartą na ponad dwudziestu priorytetach operacyjnych, jakie jesienią przedstawiła posłom KZ sama minister, przygotował Janusz Cieszyński, ale zdołał przedstawić tylko kilka z nich, zanim „stracił głos” – przewodnicząca Komisji Zdrowia ustaliła limit czasu na zadanie pytania na dwie minuty, przeciw czemu ostro protestowali i Cieszyński, i Marcelina Zawisza (Razem), ale wiele nie zdziałali. I nawet jeśli tego limitu później Marta Golbik tak rygorystycznie nie przestrzegała, widać było, że debatowano pod presją czasu. Cieszyński zdołał jedynie zwrócić uwagę, że sukcesy czy postępy w naprawianiu systemu – takie jak e-rejestracja czy Krajowa Sieć Kardiologiczna – ciągle są nie tyle fasadowe, co w bardzo wstępnej fazie i nie mają przełożenia na realną sytuację czy to systemu, czy pacjentów.

Bolesław Piecha zwracał uwagę, że już drugi rok nie jest zaakceptowany plan finansowy Funduszu, co zmusza wszystkich, przede wszystkim płatnika, do pracowania na prowizorium. To i tak dość oględna konstatacja, bo w trakcie dyskusji padł zarzut, że minister zdrowia „płaszczy się” przed ministrem finansów (nikt nie skontrował, że to – paradoksalnie – konstrukcja ustawy 6 proc. na zdrowie osłabiła pozycję ministra zdrowia wobec ministra finansów).

Posłowie opozycji atakowali z furią, niemniejszą wykazali posłowie koalicji, zwłaszcza Koalicji Obywatelskiej, broniąc Jolanty Sobierańskiej-Grendy głównie przez atak na rządy PiS i decyzje w sprawie zdrowia, które zapadały zwłaszcza w latach 2020-2023. Grzegorz Napieralski, zwracając się do Katarzyny Sójki, która rozpoczęła swoje wystąpienie od sformułowania „aktu oskarżenia”, stwierdził, że powinna raczej wstać i przeprosić za rządy PiS, w których – krótko co prawda – również była ministrem. Wyliczył długą listę grzechów PiS: od marnotrawstwa pieniędzy w czasie pandemii m.in. na nadmiarowe szczepionki i szpitale covidowe budowane bez sensu za ogromne pieniądze, po naruszenie danych wrażliwych lekarza-pacjenta, za co Adam Niedzielski stracił stanowisko, a jesienią ubiegłego roku usłyszał prawomocny wyrok.

Krystyna Skowrońska wypominała PiS, że po wyroku TK przesądzającym, że szpitale nie mogą odpowiadać za swoje długi, przepisy zmieniono w ten sposób, by jeszcze większa odpowiedzialność spadała na samorządy – choć nie to było intencją sędziów. I to jest przyczyna, jak dowodziła, dla której zapadają decyzje o likwidacji oddziałów, nie tylko teraz, ale i w latach rządów Zjednoczonej Prawicy. Posłanka dowodziła, że te decyzje podejmują samorządy, nie zaś rząd.

Inny ton wybrzmiewał w wypowiedzi Joanny Wichy. Posłanka Lewicy przypomniała minister zdrowia, że jej ugrupowanie, widząc pogłębiający się kryzys finansów NFZ, od miesięcy proponuje alternatywę – ale nie spotyka się to z otwartością rządu, propozycja przejścia na podatek zdrowotny została, przynajmniej na razie, odłożona na czas nieokreślony, choć czasu na przeprowadzenie zmiany system zbyt wiele nie ma.

Linia obrony Jolanty Sobierańskiej-Grendy? Przewidywalna jak przebieg dyskusji. Przypomniała, że od samego początku urzędowania wskazywała, że system jest w głębokiej nierównowadze w zakresie finansowania, nie ukrywała luki między przychodami a kosztami systemu. – Sytuacja NFZ faktycznie nie jest sytuacją, która powoduje, że Fundusz się bilansuje. Ta sytuacja i nierównowaga strukturalna w NFZ byłą już prognozowana od 2022 r., gdy bez pokrycia została przyjęta ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Zrobiła dużo dobrego, ale bez pokrycia w finansach – podkreśliła, dodając, że zarówno w ubiegłym, jak i obecnym roku budżet płatnika jest i będzie wzmacniany dotacjami z budżetu państwa.

Odpierała zarzut bezczynności tym, że w ciągu dziewięciu miesięcy MZ przygotowało i przeprowadziło ponad 230 zmian w aktach prawnych, które umożliwiają przeprowadzanie konkretnych zmian w systemie, w tym reorganizację bazy łóżkowej, którą rząd będzie wspierać, pozostawiając decyzje w rękach samorządów, na szczeblu regionów. Minister przypomniała też o realizowanych projektach finansowanych ze środków KPO.

Jeden z wyróżniających się głosów padł pod koniec wielogodzinnej dyskusji, gdy dopuszczono stronę społeczną. – W tej sali wszyscy wycierają sobie usta pacjentami, a jednocześnie prawie każdy był po drugiej stronie, decydował o tym, jak wygląda system dzisiaj. To nie jest problem tego, kto jest na stanowisku ministra zdrowia, ale strategicznych decyzji państwa. To nie jest problem tego rządu, ale problem systemowy – mówiła Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia, podkreślając, że brak stabilnego finansowania zagraża bezpieczeństwu obywateli. – Nie zgadzamy się z decyzjami o cięciach. Rozmowa o systemie powinna być rozmową o strategii, a tej nie ma.

I choć przedstawiciele wnioskodawców kilka razy przywoływali niekorzystne dla Sobierańskiej-Grendy wyniki sondaży (większość badanych chce jej dymisji), przedstawicielka organizacji pacjentów zwróciła uwagę, że każda zmiana na stanowisku ministra zdrowia oznacza kilka miesięcy chaosu. – Ktoś musi podjąć decyzję, czy zdrowie traktujemy jako koszt czy inwestycję – wskazała.

Wniosek o wotum nieufności Sejm będzie rozpatrywać w godzinach przedpołudniowych. Głosowanie również w czwartek.

30.04.2026
Zobacz także
  • Studium kryzysu
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.