Studium kryzysu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

W kuluarach dominuje przekonanie, że na szczytach zarządzania systemem ochrony zdrowia zmiany są praktycznie przesądzone, choć raczej są kwestią tygodni niż dni, przede wszystkim ze względu na zbliżającą się operację podwyżek.


Fot. Piotr Molęcki / Kancelaria Sejmu

  • Dymisja całego zarządu Szpitala Południowego i wymiana jego rady nadzorczej to dopiero początek, podobnie jak zapowiedź Rafała Trzaskowskiego, że z rad nadzorczych szpitali znikną politycy
  • Zbieranie danych o wynagrodzeniach pracowników ochrony zdrowia na PESEL prawdopodobnie jeszcze w lipcu stanie się obowiązującym prawem i nikt nie ukrywa, że to zaledwie początek

Największa katastrofa. Wielka pożoga. Młody lekarz, który w ubiegłym roku miał przepracować prawie 4 tys. godzin – tylko w jednej placówce, bo w kolejnej doliczono się jeszcze ponad siedmiuset – nie pożyczył sobie ze szkoły czarodziejów zmieniacza czasu, co potwierdził składając korekty kilkudziesięciu faktur i zwracając Szpitalowi Południowemu pół miliona złotych.

Wiadomości, jakie napływały przez cały ubiegły tydzień z ursynowskiej placówki (czy raczej na jej temat), nadal jednak wskazywały, że wyjaśnień należałoby szukać w uniwersum najsłynniejszego czarodzieja świata, mianowicie w Pokoju Życzeń. To takie miejsce, w którym można znaleźć to, czego się pragnie lub czego się potrzebuje. Być może więc lekarz po prostu życzył sobie bardzo dobrze zarabiać, jakaś część jego partyjnych kolegów życzyła sobie szybkiego dostępu do pomocy lekarskiej.

I z tego cały jest ambaras, że dwie strony życzyły sobie na raz, przechodząc nieopodal osławionego szpitalnego saloniku. Pod koniec opowieści o „chłopcu, który przeżył” J.K. Rowling maluje obraz wielkiej pożogi, trawiącej Pokój Życzeń, w którym spotkały się rozbieżne życzenia i stojący po dwóch stronach barykady adwersarze. Obraz dobrze oddający tzw. bieżące wydarzenia wokół „saloniku VIP”, zwłaszcza że na scenie skonkretyzował się jeszcze jeden bohater – pozostający w konflikcie z Dawidem Kacprzykiem sygnalista, do niedawna również zatrudniony w Szpitalu Południowym doświadczony lekarz, ordynator jednego z oddziałów, który ze szpitalem ma spór prawny m.in. dotyczący… dopisywania się do zabiegów. Wersja sygnalisty, zwłaszcza zaś informacje – komu i jakie informacje przekazywał, przeniosły jednak całą sprawę na zupełnie inny poziom, stawiając w centrum prezydenta Warszawy i jego wiedzę na temat całej sprawy. Kiedy się dowiedział? Jaką drogą? Czy zareagował adekwatnie? A jeśli nie, to…

Największy znak zapytania. Ustoją? Dymisja całego zarządu Szpitala Południowego i wymiana jego rady nadzorczej to dopiero początek, podobnie jak zapowiedź Rafała Trzaskowskiego, że z rad nadzorczych szpitali znikną politycy. Pytanie: „Czy ustoją?” nie dotyczy nawet pionu ratusza, odpowiedzialnego za ochronę zdrowia w stolicy. Swoją drogą, jakże proroczo brzmi w tej chwili fragment opublikowanej na początku czerwca na portalu rozmowy z byłym ministrem zdrowia Markiem Balickim: „Powiaty należy uwolnić od szpitali również dlatego, że na poziomie starostwa nie ma szans na zbudowanie skutecznego nadzoru. Z tym miewa problemy nawet Urząd Miasta Stołecznego Warszawy”. Miewa, trudno zaprzeczyć.

Premier Donald Tusk zapowiedział srogie konsekwencje dla tych, którzy korzystali z osławionego „saloniku życzeń” i mogli liczyć na specjalne traktowanie na oddziale ratunkowym. Nieco groteskowo zabrzmiały w tym kontekście wyjaśnienia prezydenta Rafała Trzaskowskiego, że w szpitalu nie było formalnego, uprzywilejowanego fast track, a sam „salonik” był po prostu pokojem w dyspozycji lekarza, który (nieformalnie) kierował SOR-em, będąc jego koordynatorem (aż trudno się oprzeć – czarodziejski Pokój Życzeń pozostawał niewidoczny dla wszystkich, poza tymi, którzy czegoś naprawdę pragnęli).

Media spekulują, że słabnie pozycja prezesa NFZ Filipa Nowaka – już nie jest przewodniczącym Rady ds. Taryfikacji przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Organ uczestniczy w procesie wyceny świadczeń zdrowotnych – to dość dziwny termin na takie decyzje, trzeba przyznać. Na biurku ministra zdrowia leżą rekomendacje dotyczące finansowania tegorocznych podwyżek, przygotowane przez AOTMiT, które wdrażać będzie NFZ i jego prezes. Na ile decyzja ma związek ze sprawą Szpitala Południowego, na ile z procesowaniem podwyżek? Może są jeszcze inne powody?

W kuluarowych rozmowach dominuje jednak przekonanie, że na szczytach zarządzania systemem ochrony zdrowia zmiany są praktycznie przesądzone (choć raczej są kwestią tygodni niż dni, przynajmniej na dziś). Między innymi z powodu operacji podwyżkowej, która również wywoła niejeden konflikt i wygeneruje kolejną falę napięć wokół wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia.

Największy brak zaskoczenia. Kontrakty na celowniku. To, co było niemożliwe przez kilkanaście miesięcy, dokonało się w niespełna tydzień: we wtorek – przyjęcie projektu ustawy przez rząd, w piątek – zaakceptowanie bez głosu sprzeciwu w Sejmie. Zbieranie danych o wynagrodzeniach pracowników ochrony zdrowia na PESEL prawdopodobnie jeszcze w lipcu stanie się obowiązującym prawem i nikt nie ukrywa, że to zaledwie początek. Na pewno nie ukrywa tego wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, która przyznaje, że gdy decydenci poznają wyniki analiz zagregowanych danych, przyjdzie czas na decyzje w sprawie ograniczeń w kontraktach – dokładnie tak, jak przewidywaliśmy w minionym tygodniu.

Partie polityczne prześcigają się w pomysłach: zakaz łączenia pracy w publicznym i prywatnym systemie łączy ponad podziałami, podobnie jak postulat, by NFZ dysponował narzędziem umożliwiającym wręcz monitorowanie pracy lekarza w czasie rzeczywistym – systemem, w którym lekarze musieliby „odznaczać” nawet swoją pracę w prywatnych gabinetach (kuriozum, ale takie pomysły naprawdę wybrzmiewały podczas dyskusji w Komisji Zdrowia).

Ceterum censeo Carthaginem esse delendam – kończył swoje wszystkie publiczne wystąpienia Katon Starszy, rzymski senator i cenzor, wzywając do zniszczenia wroga Rzymu. Niejeden poseł szuka zapewne równie zgrabnej frazy. Może: „a poza tym sądzę, że lekarze nie mogą pracować tak dużo za tak wiele”? Za długie, prawda. Można skrócić: „a poza tym sądzę, że lekarze nie mogą zarabiać tak dużo”. Od razu przejrzyściej, od razu w sedno.

Wzięci publicyści zabrali się już za dowodzenie, że to budowany przez lata mit o zbyt małej liczbie lekarzy pozwolił wywindować ich wynagrodzenia. Tyle, że to nie mit – to ciągle rzeczywistość, niezrozumiała dla tych, którzy ochroną zdrowia interesują się tylko wtedy, gdy trafia ona w oko cyklonu.

Owszem, po skorygowaniu metodologii, jaką instytucje rządowe stosowały przy liczeniu kadr lekarskich i raportowaniu danych do Eurostatu czy OECD, Polska dogoniła praktycznie średnią unijną. To dobra wiadomość. Gorsza jest taka, że mamy jeden z najbardziej kosztochłonnych modeli opieki zdrowotnej, pod względem liczby łóżek szpitalnych jesteśmy w europejskiej czołówce, a nasze szpitalnictwo pochłania połowę budżetu na zdrowie. To wyjątkowo niekorzystne proporcje, patrząc na relację kadr lekarskich do struktury świadczeniodawców. Której to struktury politycy od lat nie chcą naruszyć (choć czasami mówią, że chcą). Czas pracy lekarzy jest prostą pochodną owej struktury, jak i nakręcona do granic (nie)możliwości spirala płacowa i windowane bez końca stawki. Popyt – dużo większy niż w Europie, podaż – co najwyżej taka sama. To jest sedno owego „mitu” i prostych odpowiedzi na naprawdę trudne pytania.

PS. Dlaczego – już drugi tydzień z rzędu – w kontekście sprawy przywołany zostaje Hogwart, opowieść dla młodych czytelników, a w analizie sprawy wagi niezwykle ciężkiej, z potencjałem na falę decyzji personalnych i zmieniającą układ sił na scenie politycznej, pobrzmiewa ton sugerujący przymrużenie oka. Częściowo usprawiedliwieniem niech będzie majowy Krajowy Zjazd Lekarzy, podczas którego jeden z dostojnych gości – prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati – przywołał cytat z profesora Dumbledore’a: „To nasze wybory determinują to, kim naprawdę jesteśmy” i zebrał gromką owację (niekoniecznie akurat za ten cytat, oczywiście, ale w obecnej sytuacji warto przypomnieć, co dokładnie usłyszeli przedstawiciele środowiska lekarskiego).

Ale jest i inny powód: uniwersum czarodziejów rządzi się własnymi prawami, niezrozumiałymi dla ludzi niemagicznych. To, co nie śniło się filozofom, dla czarodziejów jest codziennością, zdarzenia wprawiające przeciętnego Kowalskiego w osłupienie, mają swoje proste, banalne wręcz, wyjaśnienia. Więc gdy pół Polski szuka odpowiedzi: „jak to było możliwe?”, trudno oprzeć się pokusie. Niemagiczna prawda jest bowiem zbyt ponura.

21.06.2026
Zobacz także
  • Komu (nie) ufa premier?
  • Premier popełnił błąd. Dziś zdrowie płaci za niego cenę
  • XVII KZL. Silne państwo i lekarze
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.